Prezes górniczej grupy przestrzega przed nawet 40-proc. bezrobociem w niektórych powiatach. PFR nadal analizuje wniosek PGG o wsparcie.
Reklama
Według prognozy zapotrzebowania na węgiel energetyczny z projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 r., spadnie ono z ok. 48 mln ton rocznie obecnie do nawet 24 mln ton w 2030 r. i 17 mln ton w 2040 r. – W przypadku Polskiej Grupy Górniczej oznacza to zmniejszenie mocy produkcyjnych na przestrzeni niespełna 20 lat o 70 proc. i zmniejszenie zatrudnienia o ponad 27 tys. osób z 41 tys. zatrudnionych w naszej spółce w 2019 r. – mówił we wtorek na konferencji Europower 2020 prezes Polskiej Grupy Górniczej Tomasz Rogala.
Zgodnie z wrześniowym porozumieniem związków zawodowych z rządem, kopalnie największego, ale nierentownego producenta węgla energetycznego w Europie mają być wygaszane stopniowo aż do 2049 r., kiedy zostanie zamknięta ostatnia kopalnia grupy. Obecnie spółka ubiega się o pomoc z dużej tarczy antykryzysowej PFR, a docelowo liczy na pomoc państwa.
Rogala przekonuje, że tak duże ograniczenie działalności dotyczy bardzo wrażliwego przedsiębiorstwa, które w 2019 r. generowało ponad 9 mld zł netto przepływów. – Dla Górnego Śląska to jest 200 tys. miejsc pracy w sektorze górniczym i wokół niego. I co jest bardzo istotne w przypadku pracy na kopalniach, wynagrodzenie średnie jest tam o 65 proc. wyższe niż średnia płaca w regionie. Jeśli więc mówimy o sprawiedliwej transformacji, to mamy obraz zamykanych kopalń, ale i pytania zatrudnionych tam ludzi, gdzie będą pracować i gdzie zarobią średnio 60 proc. więcej niż średnia w regionie – pytał retorycznie Rogala.
Przytoczył prognozy, według których „szybkie i radykalne” wyjście z węgla najbardziej dotknie, jeśli chodzi o wzrost bezrobocia, pięć powiatów – przy czym w przypadku dwóch (wodzisławskiego i rybnickiego) może ono sięgnąć prawie 40 proc. – Jeśli już decydujemy się na zamknięcie kopalń według określonego harmonogramu, to oczekujemy wskazania innych zakładów oferujących stałą pracę i w miarę wysoki poziom płac, taki jaki pracownicy mieli dotychczas. To jest zadanie, które stoi przed wszystkimi, którzy ten proces odejścia od węgla prowadzą, oraz przed samorządami dotkniętych powiatów – podsumował prezes PGG.
Według niego poruszając temat transformacji, mówi się o miliardach euro unijnego dofinansowania, ale patrząc tylko na Fundusz Sprawiedliwej Transformacji przeznaczony na nowe miejsca pracy w regionach górniczych, to mógłby on dostarczyć rocznie „200 mln euro nowych pieniędzy”. Tymczasem, zdaniem Rogali, biznes górniczy zapewnia gospodarce 20-krotnie większe przepływy finansowe, czyli wprowadza do obrotu rocznie ok. 4 mld euro. Szef PGG nie wspomniał jednak o malejącej rentowności wydobycia węgla energetycznego w Polsce w związku m.in. z rosnącymi cenami pozwoleń na emisję CO2 i kosztami wydobycia w kraju.
Dzień wcześniej na tej samej konferencji wiceminister klimatu Adam Guibourgé-Czetwertyński oszacował, że ogólnie na transformację klimatyczną w Polsce będziemy mieli do dyspozycji w najbliższej dekadzie 200 mld zł. – I to jest kwota, która powinna być wykorzystana w jak najbardziej inteligentny sposób, przy wykorzystaniu innowacyjnych instrumentów finansowych, żeby zmobilizować potrzebne inwestycje: generujące redukcję emisji i tworzące nowe miejsca pracy – mówił przedstawiciel resortu klimatu.
Aby rząd mógł udzielić PGG wsparcia na dalsze wydobycie, musi uzyskać zgodę Komisji Europejskiej. W mediach pojawiają się nieoficjalne szacunki, ile tej pomocy potrzeba. Portal Wysokie Napięcie, powołując się na biznesplan spółki, pisał o 2 mld zł rocznie, zaś PAP, powołując się na dokument przygotowany na potrzeby rozmów z Komisją, że transformacja PGG w ciągu najbliższych 10 lat może wymagać ok. 4,7 mld euro pomocy publicznej, czyli ponad 20 mld zł. Biznesplan PGG trafił do PFR, ponieważ górnicza grupa – jak informowała pod koniec lipca – wnioskuje o 1,75 mld zł wsparcia z dużej tarczy antykryzysowej, zarządzanej przez fundusz. PFR poinformował nas we wtorek, że „przekazany niedawno dokument jest w trakcie badania”.
Fundusz rozpatrzył już natomiast wniosek wydobywającej głównie węgiel koksowy Jastrzębskiej Spółki Węglowej – ten rodzaj węgla, będący bazą do produkcji stali, jest nadal uznawany w UE za surowiec strategiczny. We wtorek PFR podał, że udzielił JSW pożyczki płynnościowej w ramach tarczy finansowej w kwocie 1 mld zł. „Środki pozwolą przejść bezpiecznie przez kryzys wywołany pandemią Covid-19. Dziękuję JSW S.A, stronie społecznej i bankom za wspólną pracę nad pakietem finansowym” – napisał Paweł Borys, prezes PFR, na Twitterze. Sprawa z PGG może być trudniejsza, bo najwyraźniej elementem jej biznesplanu jest pomoc publiczna państwa, która nie została jeszcze uzgodniona z Brukselą.