Rząd zapewnia, że zabezpieczymy się przed zagrożeniami, które wiszą nad dziesiątkami elektrowni jądrowych w USA.
Reklama
Jak wynika z niedawnego raportu amerykańskiej agencji ratingowej Moody’s, skutki zmian klimatycznych – coraz częstsze zalania, huragany, fale upałów czy susze – mogą w perspektywie najbliższych 10–20 lat zagrozić płynności funkcjonowania blisko połowy amerykańskich mocy jądrowych. A to odbije się na zdolnościach kredytowych wielu operatorów, planujących inwestycje przedłużające życie elektrowni.
USA to największy na świecie producent energii jądrowej – ma 96 reaktorów o łącznej mocy ok. 98 GW. Tymczasem jak podano w raporcie Moody’s, ok. 37 GW mocy narażonych jest na podwyższone ryzyko powodziowe, a instalacjom o mocy ok. 48 GW grożą upały i deficyty wody niezbędnej do chłodzenia reaktorów. „Konsekwencje zmian klimatu mogą wpłynąć na każdy aspekt pracy elektrowni atomowych – od przechowywania paliwa, przez wytwarzanie energii elektrycznej i pary wodnej, po konserwacje urządzeń, systemy bezpieczeństwa i przetwarzanie odpadów” – piszą analitycy Moody’s.
Czy podobne ryzyka i potencjalne koszty z tym związane grożą też polskiemu programowi atomowemu? I czy podejmowane są starania, by temu zapobiec? Ministerstwo Klimatu uspokaja, że zmiany klimatyczne nie wpłyną na finansowanie budowy polskich elektrowni jądrowych. W przeciwieństwie do starych elektrowni amerykańskich, jak podkreślono w odpowiedziach przesłanych DGP, będą one budowane z uwzględnieniem przewidywanych zmian. „Dodatkowym zabezpieczeniem będą odpowiednio skonstruowane modele biznesowe, które zagwarantują dostęp do źródeł finansowania budowy elektrowni niezależnie od zmian klimatycznych” – zapowiada MK.
Ministerstwo deklaruje, że obiekty zostaną zbudowane w taki sposób, aby warunki pogodowe i klimatyczne, także te przewidywane w dalszej przyszłości, nie miały istotnego wpływu na ich funkcjonowanie i bezpieczeństwo. Dodaje, że w ramach raportów bezpieczeństwa dla poszczególnych elektrowni określone będą progi m.in. temperatury i opadów, które mogłyby zagrozić prawidłowemu ich funkcjonowaniu. Bezpieczeństwo elektrowni ze względu na czynniki klimatyczne mają zagwarantować szczegółowe badania terenu pod ich lokalizację, które uwzględniają m.in. czynniki hydrologiczne i meteorologiczne, w tym „zagrożenie powodzią, ekstremalne zjawiska atmosferyczne, wpływ długotrwałych okresów suchych na reżim wód podziemnych i powierzchniowych oraz dostęp do wody w ilości wystarczającej na potrzeby układu chłodzenia obiektu jądrowego”. Ich wyniki znajdą odzwierciedlenie w raporcie lokalizacyjnym dla potencjalnych miejsc budowy elektrowni jądrowej: Lubiatowa-Kopalina i Żarnowca. Resort informuje również o przeprowadzeniu analizy określającej „minimalny poziom posadowienia obiektu jądrowego w stosunku do poziomu morza”, która ma zabezpieczyć elektrownie przed potencjalną powodzią spowodowaną podniesieniem poziomu mórz i oceanów.
Eksperci również uważają, że budując własne elektrownie, mamy szansę uniknąć zagrożeń klimatycznych, na które narażone są instalacje w USA. – Na etapie projektu można efektywnie kosztowo uwzględniać ryzyko związane ze zmianami klimatu i adaptację do nich. Odnosi się to zresztą do wszystkich inwestycji, bo ryzyko klimatyczne dotyczy w zasadzie każdego rodzaju infrastruktury, również energetyki odnawialnej – mówi DGP Aleksander Śniegocki z think tanku WiseEuropa.
Jego zdaniem, energetyka jądrowa w związku z ryzykiem klimatycznym nie traci więc na konkurencyjności względem źródeł odnawialnych. – To ważna wskazówka dla całego sektora energetycznego, że koszty zmian klimatu są realne – podkreśla ekspert. Pokazało to zalanie elektrowni w Bełchatowie w trakcie ulewy 23 czerwca, co skutkowało wyłączeniem czterech bloków energetycznych i skokowym wzrostem cen prądu (elektrownia zapewnia 20 proc. energii w kraju). Śniegocki zauważył, że koszt dostosowania do zmian klimatu to przede wszystkim koszt prac budowlanych, a więc nie będzie on aż tak znaczący jak koszt samych reaktorów, które są w tej inwestycji najdroższe.
Także według prof. Konrada Świrskiego z Politechniki Warszawskiej, prezesa firmy Transition Technologies, zagrożenia klimatyczne nie będą miały kluczowego wpływu na sytuację energetyki jądrowej w Polsce. – Problem z kredytowaniem dla tych inwestycji jest, ale ma związek z innymi czynnikami: czasem zwrotu z inwestycji i ryzykiem regulacyjnym, któremu towarzyszy spadek cen w energetyce odnawialnej. Ryzyka klimatyczne mogą być co najwyżej kolejną cegiełką, która przyczyni się do odwrotu od atomu na rzecz OZE, ale nie zmienią fundamentalnych reguł gry na rynku – mówi.