statystyki

PGNiG spodziewa się wygranej z Gazpromem [WYWIAD]

autor: Marek Tejchman, Julita Żylińska22.10.2019, 11:19; Aktualizacja: 22.10.2019, 11:19
Piotr Woźniak, prezes PGNiG
 fot. Kuba Steżycki/Materiały prasowe.

Piotr Woźniak, prezes PGNiG fot. Kuba Steżycki/Materiały prasowe.źródło: DGP

Woźniak: Lekcję dywersyfikacji dostaw gazu do Polski odrobiliśmy. Mamy podpisane umowy na amerykańskie LNG, którego koszt wraz z ceną za transport i regazyfikację jest o ok. 20–30 proc. mniejszy niż gazu kontraktowego z Gazpromu. Do tego dochodzą dostawy LNG z Kataru.

Niedawno szef rady nadzorczej Gazpromu przyznał, że koszt budowy Nord Stream 2 może wzrosnąć o kilkaset milionów dolarów, jeśli Dania będzie przedłużać zgodę na ułożenie gazociągu i potrzebna będzie nowa trasa. Czy te komplikacje mogą zatrzymać inwestycję?

Tym, co liczy się najbardziej, jest czas. Dlatego koszty mają tu drugorzędne znaczenie. Opóźnienie w budowie Nord Stream 2 powoduje, że Gazprom nie będzie mógł na razie zrezygnować z przesyłania gazu przez terytorium Ukrainy. To bardzo wzmacnia pozycję Kijowa w rozmowach na temat nowej umowy przesyłowej. Dotychczasowa wygasa z końcem roku, ale Rosjanie jeszcze do niedawna byli przekonani, że w ciągu kilku miesięcy będą w stanie ominąć Ukrainę, dlatego jedynie pozorowali negocjacje. Dla Rosjan Nord Stream 2 nie jest projektem czysto biznesowym. To inwestycja geopolityczna, której celem jest wzmocnienie wpływów Kremla w Europie Środkowo-Wschodniej.

Opóźnienie Nord Stream 2 to niejedyny problem Gazpromu. Niekorzystny dla spółki wyrok wydał unijny trybunał w sprawie gazociągu OPAL. Po wydaniu tego orzeczenia mówił pan, że jest ono ważne, bo odwołuje się do zasady solidarności energetycznej.

To dlatego, że ma konsekwencje również dla funkcjonowania Nord Stream 2. W kwietniu 2019 r. znowelizowano dyrektywę gazową i objęto nią infrastrukturę importową na obszarze wód terytorialnych państw członkowskich. Dzięki temu prawo unijne objęło niemiecki odcinek Nord Stream 2. W świetle wyroku wszelkie rozstrzygnięcia dotyczące tego odcinka gazociągu będą musiały uwzględnić wnioski z analizy wpływu funkcjonowania Nord Stream 2 na bezpieczeństwo energetyczne państw regionu, w tym Polski. Oznacza to, że solidarność energetyczna nie jest już tylko deklaracją, ale obowiązującym kryterium, które musi być brane pod uwagę przy wydawaniu decyzji przez organy UE.

Czyli wyrok TSUE może jeszcze bardziej zmniejszyć rentowność projektu?


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie