statystyki

Bando: Energetyka zaczyna być rządzona dekretami

autor: Karolina Baca-Pogorzelska13.05.2019, 08:15
Maciej Bando

Maciej Bandoźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Jedrzej Nowicki Agencja Gazeta

- Na mocy specustawy ktoś chciał zastąpić kompetencje URE, a konkretnie prezesa URE. Może chciano zdjąć ten ciężar z prezesa? - mówi Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Podsumujmy pięć lat pana kadencji na stanowisku szefa URE.

Największym sukcesem jest to, że urząd jest oceniany przez zewnętrznych obserwatorów jako niezależny, merytoryczny, ostatni strażnik rynku. To nie moja zasługa, a całego zespołu. Dzięki temu ta instytucja, nie zawsze idąc z wiatrem, działa mimo kłód rzucanych nam pod nogi. Pozycja URE jest największym osiągnięciem ostatnich lat, na to jednak pracowali wszyscy dotychczasowi prezesi. Pokazaliśmy też, zwłaszcza w ostatnim zamieszaniu legislacyjno-ideologicznym wokół cen prądu, że potrafimy być latarnią na sztormowym morzu, czyli stałym i pewnym punktem odniesienia dla podmiotów działających na rynku energii. Ciężko pracowaliśmy i dzięki temu przebrnęliśmy też przez ważne dla rynku gazu rozstrzygnięcia dotyczące gazoportu czy Baltic Pipe – to przecież URE wydawał kluczowe decyzje o podziale kosztów i wsparciu z funduszy Unii Europejskiej, o czym już mało kto pamięta. Obecnie jedynymi ojcami sukcesu są politycy. Ale taka rola regulatora – stać w cieniu i budować solidne podstawy.

Porażek nie ma?


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie