Rynek pozytywnie reaguje na perspektywę zaangażowania spółki w ewentualne przejęcie warszawskiego dostawcy prądu.
Kurs akcji Polskiej Grupy Energetycznej doszedł wczoraj do 9,59 zł (pod koniec sesji nieco spadł), co było najlepszym wynikiem od miesiąca. Notowania największej w Polsce spółki zwyżkują już od dwóch tygodni. W poniedziałek wzrostom sprzyjała ujawniona przez DGP informacja, że PGE mogłaby być zainteresowana przejęciem dostawcy energii w Warszawie – Innogy Stoen Operator.
Rząd planuje wpisać warszawskie Innogy na listę spółek strategicznych – objętych przepisami o kontroli niektórych inwestycji. Umożliwiają one rządowi zablokowanie zbycia akcji znajdującego się na liście podmiotu. To istotne o tyle, że trwa właśnie przejęcie całego Innogy przez inny niemiecki koncern – E.On. Problemy z uzyskaniem zgód w Warszawie ułatwiłyby przejęcie Innogy Stoen Operator przez polski kapitał. Jako główny potencjalny inwestor wskazywana jest właśnie PGE.
Repolonizacyjny trend w energetyce za rządu PiS jest widoczny bardzo wyraźnie – dotychczas z sektora wycofały się już francuskie EDF i Engie. Ich aktywa przejęły PGE i Enea.
Reklama
PGE od dawna jest traktowana jako dawca kapitału na różne przedsięwzięcia, np. ratowanie górnictwa węgla kamiennego. Kurs akcji spółki załamał się kilka tygodni temu po informacjach, że jej TFI Energia może dołożyć ok. 1 mld zł do budowy bloku 1000 MW Ostrołęka C (wczoraj na wydatek miliarda złotych na Ostrołękę zgodziło się walne zgromadzenie Enei, wcześniej podobnie zdecydowali udziałowcy Energi), chociaż PGE zapewniała, że nie będą to jej środki. Nie udało się przejąć za ok. 740 mln zł kontrolowanej przez Dominikę Kulczyk Polenergii. Ta próba pokazała jednak, że PGE ma zarówno apetyt na przejęcia, jak i pieniądze, by je prowadzić.
Spółka dystrybucyjna Innogy jest najbardziej atrakcyjnym aktywem, o jakiego akwizycji można dziś w krajowej energetyce rozmawiać.
Dziennik Gazeta Prawna
Dlaczego wpasowałoby się w plany PGE? – Bo to Warszawa, bo PGE ma statut z wpisanym bezpieczeństwem energetycznym, bo są możliwości finansowania, bo da to efekt synergii z tzw. warszawskim obwarzankiem, dla którego PGE jest dostawcą energii, bo lider rynku zawsze chce być większy – słyszymy w otoczeniu PGE.
Wczoraj napisaliśmy, że docelowym planem Mateusza Morawieckiego jest stworzenie pod skrzydłami PGE silnego koncernu energetycznego. Dziś Tauron, Enea i Energa są łącznie warte ok. 9,5 mld zł. Ich wycena giełdowa w ciągu kilku ostatnich kwartałów spadła tak mocno, a sytuacja rynkowa staje się tak trudna, że ruch konsolidacyjny wydaje się mieć najwięcej sensu. Część branżowych ekspertów wskazuje, że słusznym krokiem byłoby skorzystanie z niemieckiego przykładu i wydzielenie aktywów węglowych – kopalni, elektrowni do odrębnej spółki. Oczyszczony z tego balastu skonsolidowany podmiot zajmowałby się bardziej rentownymi rodzajami działalności, jak np. dystrybucja i jej sprzedaż.