Polski Fundusz Rozwoju udostępnił nam dane dotyczące efektów zapisów do PPK w 86 instytucjach centralnych – takich jak Narodowy Bank Polski, Giełda Papierów Wartościowych, administracja rządowa, w tym resorty, ale także urzędy wojewódzkie. Pokazują one kilka ciekawych prawidłowości.
Po pierwsze, choć zainteresowanie programem oszczędzania na emeryturę okazało się sporo wyższe niż w całej budżetówce, trudno uznać je za sukces, bo mówimy o elicie administracji. Tymczasem w najmniejszych firmach prywatnych, które przystępowały do programu w tym samym czasie, partycypacja wyniosła 29 proc., więc była niewiele niższa. W znaczącym stopniu zaważyły na tym decyzje budżetowe. Choć PPK jest programem mocno promowanym przez premiera, to w budżecie na ten rok rząd nie zdecydował się na zawieszenie funduszu wynagrodzeń, by pokryć wzrost składki, którą pracodawcy płacą na PPK. W efekcie musieli oni wygospodarować na ten cel dodatkowe pieniądze. To nie zachęcało do szczególnej promocji programu, choć oficjalnie oczywiście nikt się do tego nie przyzna.