Zgodnie z art. 101 ustawy emerytalno-rentowej (Ustawa z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych) prawo do świadczeń ustaje wraz ze śmiercią osoby uprawnionej. Zakład Ubezpieczeń Społecznych od momentu pozyskania informacji o zgonie nie powinien wypłacać emerytury bądź renty. Często jednak przez wiele miesięcy wypłaca.

Jedna z Czytelniczek zwróciła uwagę, że na konto jej zmarłej mamy emerytura z ZUS-u wpływała jeszcze w rok po jej śmierci. Czytelniczka nie występowała o zasiłek pogrzebowy.

Zły obieg informacji

Reklama

Organ rentowy nie ma problemu w sytuacjach, w których został zgłoszony wniosek o przyznanie zasiłku pogrzebowego lub renty rodzinnej. Wtedy informacja o zgonie zostaje umieszczona w systemie informatycznym instytucji. Wystąpienie o zasiłek pogrzebowy nie jest jednak obowiązkiem, lecz jedynie prawem, w związku z czym zdarzają się sytuacje, w których wniosek nie zostaje złożony.

Reklama

Instytucje doręczające (poczta, banki) w razie pozyskania informacji o śmierci uprawnionego powinny zwrócić świadczenie do ZUS-u wraz ze stosowną adnotacją. Praktyka pokazuje jednak, że nie weryfikują, czy uprawniony do emerytury bądź renty żyje.

Jak w takim razie ZUS po kilku bądź kilkunastu miesiącach dowiaduje się, że wypłaca świadczenie zmarłemu? Przeprowadzane jest cykliczne sprawdzanie wszystkich świadczeniobiorców poprzez porównanie informacji o zgonie zapisanych w bazie RU PESEL z informacjami zapisanymi w bazach emerytalno-rentowych ZUS.

- W celu uniknięcia wypłaty świadczeń po śmierci emeryta - rencisty Zakład podejmuje szereg działań zapobiegających wypłacie nienależnych świadczeń. W przypadku emerytów i rencistów zamieszkałych w Polsce – w razie powzięcia wątpliwości, czy świadczeniobiorca żyje – ZUS dokonuje sprawdzenia tego faktu przede wszystkim poprzez skorzystanie z danych zawartych w Rejestrze Urzędowym PESEL - informuje Radosław Milczarski z Biura Prasowego ZUS.

- Powodem nieuzasadnionego wypłacania świadczeń jest brak odpowiednich narzędzi informatycznych, pozwalających na natychmiastowe wprowadzenie do systemu informatycznego ZUS informacji o śmierci świadczeniobiorcy. Aby taka informacja mogła być przetwarzana w systemach informatycznych, musi być zgłoszona do urzędu stanu cywilnego (USC). Z USC jest przekazywana do ministerstwa, a następnie zapis o zgonie jest odnotowywany w Rejestrze Urzędowym PESEL – wyjaśniała w 2011 roku ówczesna minister pracy i polityki społecznej, Jolanta Fedak.

Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zapewniał wówczas, że prowadzone są prace mające na celu zintegrowanie baz danych świadczeń w jeden zbiór oraz zapewnienie adekwatnych i zautomatyzowanych procedur pozyskiwania i kontroli informacji ze zmodernizowanego rejestru PESEL. Od czasu tych deklaracji minęły ponad 3 lata, a problem nadal występuje.

- Nie ma sensu, żeby obarczać obywatela koniecznością informowania różnych organów państwa o tym fakcie. Bliscy osoby zmarłej mają na głowie dość formalności i innych zajęć, by odwiedzać jeszcze kolejny urząd. Zamiast tego należy poprawić obieg informacji w ramach instytucji państwowych. Urząd Stanu Cywilnego, do którego mamy obowiązek zgłosić zgon, powinien przekazywać tę informację do ZUS-u - mówi Maciej Bitner, główny ekonomista z Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych

Jak informuje ZUS, zdecydowana większość nadpłaconych kwot świadczeń jest zwracana bez potrzeby prowadzenia postępowania sądowego.

Przypadki wyłudzeń

W zdecydowanej większości przypadków bliscy osób zmarłych czują zażenowanie lub niesmak, gdyż śmierć zgłosili do właściwego urzędu. Jest jednak nieliczny odsetek spraw, w których trudno obarczać winą Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Jedną z form przestępczości ubezpieczeniowej jest niezgłoszenie zgonu świadczeniobiorcy i wyłudzanie świadczenia. W tego typu sytuacjach rzadko kiedy uprawnieni występują o zasiłek pogrzebowy oraz nie zgłaszają śmierci w urzędzie. ZUS, gdy istnieje podejrzenie wyłudzenia, podejmuje postępowanie wyjaśniające, a następnie powiadamia organy ścigania.