– To efekt pogarszającej się sytuacji na rynku pracy – komentuje Mateusz Walewski z PwC. – Na świadczenia decydują się przede wszystkim ludzie, którzy zostali zwolnieni i mają problemy ze znalezieniem nowej pracy. Na pomostówki uciekają zaś ci, którzy obawiają się przyszłorocznych redukcji.

Zasiłki przedemerytalne są wprawdzie niewielkie (przeciętna wypłata z ZUS to 1000 zł), ale wyższe niż zasiłek dla bezrobotnych, a poza tym można sobie do nich dorobić. Miesięczny przychód nie może przekroczyć 50 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto. Jeśli tak się stanie, zasiłek zostanie zmniejszony lub zabrany.

Nie każdy może otrzymać świadczenie przedemerytalne. Dostaną je tylko ci, których zwolniono z pracy z winy pracodawcy (np. firma zbankrutowała lub ogłosiła upadłość). Osoba, która sama odejdzie lub zostanie wyrzucona dyscyplinarnie, nie może liczyć na świadczenie.

Poza tym ważny jest staż i wiek. Kobieta musi mieć ukończone 56 lat i 20 lat stażu pracy. Mężczyzna zaś musi mieć 61 lat i co najmniej 25 lat pracy. Warunkiem uzyskania świadczenia jest również przepracowanie z upadłym lub zlikwidowanym zakładzie co najmniej pół roku. Po zwolnieniu trzeba się zarejestrować w powiatowym urzędzie pracy i przez co najmniej pół roku pobierać zasiłek dla bezrobotnych.

Nieco inaczej wygląda sytuacja z emeryturami pomostowymi wprowadzonymi w 2009 roku. W czasach prosperity rzadko korzystali z nich np. budowlańcy, pracownicy kolei czy kierowcy tirów. – Zarobki w tych profesjach były dobre, więc ludzie chcieli pracować jak najdłużej, żeby w przyszłości dostawać jak najwyższą emeryturę – mówi Walewski.

Teraz to się zmienia. Kryzys w branży budowlanej sprawił, że na pomostówki masowo przechodzą np. pracownicy firm budowlanych, którzy osiągnęli 55 (kobiety) lub 60 lat (mężczyźni). Warunkiem jest przedstawienie zaświadczenia o pracy w trudnych warunkach (np. przy usuwaniu azbestu). W niektórych przypadkach uprawnieni do pomostówki mogą skończyć pracę nawet dziesięć lat przed ustawowym wiekiem emerytalnym. Dotyczy to pilotów, dokerów pracujących bezpośrednio przy przeładunku w ładowniach statków, osób zatrudnionych w hutnictwie, a także nurków czy rybaków morskich. Masowo na pomostówki przechodzą też pracownicy kolei. Takie uprawnienia mają np. funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei, maszyniści, kierownicy pociągów czy dyżurni ruchu. Co prawda po przejściu na emeryturę pomostową nie można dorabiać w swoim zawodzie, ale poza nim już tak. Tu też trzeba jednak uważać, aby nie przekroczyć określonych ustawą limitów.