Nie cichną wątpliwości (także konstytucyjne) związane z nowelizacją ustawy zaopatrzeniowej (tzw. ustawa dezubekizacyjna – Dz.U. z 2016 r. poz. 2270), którą Sejm przyjął 16 grudnia 2016 r., obradując w warunkach dalekich od standardów parlamentarnych. Ustawa ta przewiduje obniżenie świadczeń emerytalnych i rentowych co najmniej 32,5 tysiąca osób, które pełniły służbę na rzecz totalitarnego państwa. To druga ustawa dezubekizacyjna – po ustawie z 2009 r. (Dz.U. nr 24 poz. 145) – której celem jest obniżenie tych świadczeń. W tym jednak przypadku ograniczenie jest tak drastyczne, że faktycznie dochodzi do pozbawienia prawa do zabezpieczenia społecznego (art. 67 Konstytucji RP). Za każdy rok służby na rzecz totalitarnego państwa funkcjonariuszowi zgodnie z ustawą dezubekizacyjną należy się bowiem emerytura w wysokości 0 proc. podstawy jej wymiaru (art. 15c ust. 1 pkt 1).

Pytanie do TK

Zarówno ustawa, jak i działania administracji publicznej podjęte na jej podstawie rodzą wątpliwości prawne, w tym także konstytucyjne. Dotyczą one zgodności ustawy ze standardami państwa prawnego, zasadami prawidłowej legislacji, a także nieproporcjonalnego pozbawienia nabytych praw emerytalnych. Po jej wejściu w życie do sądów powszechnych wpłynęła lawina odwołań od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) obniżających świadczenia emerytalne (ok. 23 tys. spraw).
Reklama
Sąd Okręgowy w Warszawie wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym dotyczącym jej konstytucyjności (sygn. P 4/18). Sądy powszechne zawiesiły w związku z tym rozpatrywanie większości (ponad 11 tys.) spraw, oczekując na rozstrzygnięcie TK.

Problematyczny pion łączności

Reklama
W związku z drastycznym zwiększeniem represyjności odżyły wątpliwości dotyczące sposobu interpretacji zarówno ustawy dezubekizacyjnej, definiującej służbę na rzecz totalitarnego państwa oraz określającej negatywne skutki dla ochrony emerytalnej funkcjonariusza pełniącego taką służbę, jak i ustawy lustracyjnej, wskazującej katalog organów bezpieczeństwa państwa. Ustawy te są ze sobą ściśle powiązane i należy je interpretować w sposób spójny.
Wątpliwości, o których mowa – poza oceną konstytucyjności przyjętych w nich rozwiązań – dotyczą zasadności objęcia tą regulacją grup funkcjonariuszy, których związki ze służbą bezpieczeństwa budzą wątpliwości. Mam na myśli przede wszystkim etatowych funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, którzy pełnili służbę w Zarządzie Łączności MSW lub Wydziałach Łączności Wojewódzkich Urzędów Spraw Wewnętrznych (pion łączności).
Problem z zakwalifikowaniem funkcjonariuszy pionu łączności do osób pełniących służbę w organach bezpieczeństwa państwa pojawił się już na gruncie ustawy dezubekizacyjnej z 2009 r. Wobec narastających rozbieżności w orzecznictwie Sąd Najwyższy 14 października 2015 r. wydał uchwałę (sygn. akt III UZP 8/15), w której stwierdził, że funkcjonariusze pionu łączności powinni zostać uznani za osoby pełniące służbę w organach bezpieczeństwa państwa. Od tego czasu uchwała SN stała się orężem, który – w ocenie administracji Instytutu Pamięci Narodowej (IPN), a także licznych sądów – przesądza o kierunku rozstrzygnięcia zarówno w sprawach lustracyjnych, jak i dotyczących obniżenia świadczeń emerytalnych. Taki kierunek argumentacji zapewne zostanie powielony w sprawach zawisłych przed sądami w związku z wejściem w życie ustawy dezubekizacyjnej z 2016 r.

Wątpliwa uchwała SN

Uchwała SN z 2015 r., a także argumentacja zawarta w jej uzasadnieniu skłaniają jednak do dyskusji. Uchwała ta została podjęta na wniosek I Prezesa SN, który stał na stanowisku, że służby w pionie łączności nie sposób uznać za służbę w organach bezpieczeństwa państwa, brak bowiem wystarczających dowodów przemawiających za przynależnością pionu łączności do struktur organów bezpieczeństwa państwa. Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych zajął jednak stanowisko odmienne.
Analiza wniosku I Prezesa SN, uchwały SN i jej uzasadnienia, a także treści wskazanych w nich dokumentów każą podać w wątpliwość trafność uchwały SN i skłaniają ku stanowisku I Prezesa SN. Z dokumentów przywołanych w uchwale nie wynika bowiem, że pion łączności przynależał do struktur służby bezpieczeństwa, a wszelkie ewentualne wątpliwości z tym związane należy interpretować na korzyść jednostki. Co więcej, z preambuły ustawy lustracyjnej można wywieść elementy definicji legalnej terminu „służba w organach bezpieczeństwa państwa”, w której strona podmiotowa służby funkcjonariusza ma znaczenie zasadnicze. Powinna zatem być definiowana jednolicie zarówno na gruncie ustawy lustracyjnej, jak i ustawy zaopatrzeniowej.
Na podstawie ustawy zaopatrzeniowej nie sposób uznać automatyzmu w zakresie kwalifikacji służby w pionie łączności jako służby na rzecz organów bezpieczeństwa państwa. Tym bardziej że – jak pokazuje praktyka – przekłada się on wprost na sytuację procesową funkcjonariuszy w toku postępowań lustracyjnych. Postępowania te toczą się jednak na podstawie przepisów postępowania karnego, w którym – co oczywiste – zasadnicze znaczenie ma domniemanie niewinności oraz ocena strony podmiotowej służby funkcjonariusza.

Odmienne orzeczenia

Uchwała SN z 2015 r. jest jednak wykorzystywana przez Biura Lustracyjne IPN jako argument przesądzający o nieprawdziwości złożonego oświadczenia lustracyjnego. Wiele sądów podziela ten – dyskusyjny – sposób interpretacji. Zdarzają się jednak – coraz liczniejsze – orzeczenia odmienne.
Przykładem może być pogląd Sądu Apelacyjnego w Lublinie (sygn. akt II AKa 172/18), który stwierdził, że „wprawdzie Sąd Najwyższy w cytowanej wyżej uchwale siedmiu sędziów wyraził inny pogląd, ale nawet jeśli go podzielić, to nie oznacza jeszcze automatycznego zakwalifikowania każdego funkcjonariusza Wydziału Łączności – jako pełniącego służbę w organach bezpieczeństwa państwa. Sądy mają bowiem obowiązek ustalać stronę podmiotową, a więc stan świadomości osoby lustrowanej”. Ten sam sąd (sygn. akt II AKa 186/18) stwierdził wprost, że sama przynależność do pionu łączności bynajmniej nie przesądza o pracy w organach bezpieczeństwa państwa.

Konieczna jednolitość

W związku z zarysowanymi wyżej wątpliwościami, olbrzymią liczbą spraw zawisłych przed sądami powszechnymi oraz represyjnością drugiej ustawy dezubekizacyjnej warto postawić postulat, by sądy interpretowały ustawę zaopatrzeniową i lustracyjną w sposób jednolity, uwzględniający stronę podmiotową służby funkcjonariusza. Bardzo mogłoby w tym pomóc stanowisko Sądu Najwyższego.
W przeciwnym razie może dochodzić do sytuacji, w których funkcjonariusz pionu łączności – na gruncie ustawy lustracyjnej – uzyska orzeczenie, że złożył zgodne z prawdą oświadczenie, iż nie pełnił służby w organach bezpieczeństwa państwa, a jednocześnie – na gruncie ustawy zaopatrzeniowej – straci świadczenia emerytalne w związku pełnieniem służby na rzecz totalitarnego państwa.
Na gruncie ustawy zaopatrzeniowej nie sposób uznać automatyzmu kwalifikowania służby w pionie łączności jako służby na rzecz organów bezpieczeństwa państwa