Estry wyższych kwasów tłuszczowych. Brzmi groźnie. Dodajmy więc szybko, że znajdują zastosowanie jako biopaliwa. A właściwie biodiesel. Taki ester ma bardzo zbliżone parametry fizyko-chemiczne do konwencjonalnych olejów napędowych, lecz różni go od nich to, że jest pozbawiony związków siarki. A to sprzyja zmniejszeniu zanieczyszczeń i zdecydowanie zwiększa jego popularność. Żeby estry wyższych kwasów tłuszczowych oswoić jeszcze bardziej, dodajmy też, że są stosowane jako dodatki poprawiające właściwości produktów w przemyśle farmaceutycznym, chemicznym czy kosmetycznym. Stanowią składnik szamponów (zmniejszają wytwarzanie piany i mają właściwości zmiękczające), kremów, farb, smarów (poprawiają ich właściwości plastyczne). W tym świetle nowatorska metoda ich uzyskiwania opracowana przez naukowców Politechniki Śląskiej nabiera właściwego znaczenia.
Na czym polega? W procesie wytwarzania estrów wyższych kwasów tłuszczowych niezbędne są katalizatory. Bez nich procesu nie da się przeprowadzić. Do wyboru są dwie możliwości. Pierwsza to katalizatory zasadowe, które są używane w przemyśle najczęściej, głównie z tego powodu, że są tanie. W obecności alkoholu traktuje się kwas tłuszczowy zasadą, np. wodorotlenkiem potasu lub sodu, co jednak wiąże się z koniecznością użycia dużej ilości wody, którą trzeba później wypłukać katalizator z produktu. A że podczas takiego procesu powstają również mydła, oczyszczanie bywa trudnym zadaniem. Nie dość, że niezbyt ekonomicznym, to jeszcze mało ekologicznym. Drugą możliwością jest zastosowanie katalizatorów kwasowych, w tym najtańszego z nich, czyli kwasu siarkowego. Rzadko jednak się go stosuje, bo miesza się z reagentami mieszaniny reakcyjnej, więc po procesie nie da się go oddzielić. Żeby produkt, na którym nam zależy, uwolnić od jego obecności, trzeba katalizator zneutralizować, czyli potraktować go zasadą.