Reklama
Naczelny Sąd Administracyjny utrzymał wyroki, które częściowo unieważniają warszawską uchwałę śmieciową (sygn. akt: III FSK 4235/21, III FSK 4342/21, III FSK 4141/21, III FSK 4248-4249/21). Wcześniej Warszawski Sąd Administracyjny uznał, że ustalenie różnych opłat dla gospodarstw domowych w zależności od rodzaju zabudowy (w Warszawie inne były stawki w zabudowie jednorodzinnej, inne w wielorodzinnej) narusza przepisy. Decyzja NSA jest dla pana zaskoczeniem?
W pewnym sensie nie jest, bo bazuje na najnowszym orzecznictwie tego sądu, zgodnie z którym niedopuszczalne jest różnicowanie metody od gospodarstwa domowego (bez względu na kryterium różnicujące), bowiem metoda od gospodarstwa może - czy też biorąc pod uwagę nowelizację ustawy śmieciowej (z 11 sierpnia, która weszła w życie 23 września br.; Dz.U. z 2021 r. poz. 1648) mogła - być tylko jedna. Nie zmienia to jednak faktu, że w mojej ocenie stanowisko NSA co do braku możliwości różnicowania metody od gospodarstwa jest błędne, bowiem kieruje się głównie wykładnią literalną przepisów ustawy śmieciowej.
Jakie konsekwencje będzie miało ono dla obowiązujących uchwał w gminach, które różnicują w ten sposób stawki?
Dla gmin, które dotychczas miały (mają) podjętą uchwałę przyjmującą metodę od gospodarstwa domowego z jakimkolwiek dodatkowym zróżnicowaniem, wyrok jest kolejnym potwierdzeniem, że uchwały te, jeśli trafią do sądu, zostaną wyeliminowane z obrotu prawnego. Najwłaściwszym rozwiązaniem dla tych gmin jest ponowne podjęcie uchwał, nawet z wykorzystaniem tej samej metody od gospodarstwa z dotychczasowym zróżnicowaniem już na podstawie przepisu art. 6j ust. 2 i ust. 2a ustawy śmieciowej w brzmieniu nadanym ostatnią nowelizacją.
Czy wyrok NSA stanowi podstawę do ubiegania się przez mieszkańców (spółdzielnie, wspólnoty) o zwrot opłat wniesionych na podstawie uchylonej uchwały?
Jak najbardziej, lecz należy mieć na uwadze to, że sam zwrot nie będzie tak prosty do uzyskania, chociażby dlatego, że opłata śmieciowa nie jest podatkiem, lecz opłatą publicznoprawną, a tym samym podmiot ją uiszczający otrzymuje od gminy w zamian określone świadczenie (w tym przypadku usługę odbioru i zagospodarowania wytworzonych na swojej nieruchomości odpadów komunalnych). Oznacza to, że takie świadczenie ma swoją określoną wartość, co z kolei prowadzi do konkluzji, że zwrot wydaje się być możliwy wyłącznie w wysokości ewentualnej nadpłaty. Innymi słowy, osoba ubiegająca się o zwrot, w mojej ocenie, musiałaby wykazać, że otrzymana usługa była o niższej wartości niż uiszczona opłata i wtedy zwrotowi podlegałaby co najwyżej różnica.