Aby mieć rzetelne dane, powinniśmy prowadzić statystyki, które opierają się na danych z finalnych instalacji, a nie na tym, co wypełnią gminy, nawet w najlepszej wierze - mówi Michał Paca, ekspert gospodarki odpadami.
DGP
Co mówią dane GUS o recyklingu?
Statystyki Głównego Urzędu Statystycznego to przykład na rysowanie nieprawdziwego obrazu polskiej gospodarki odpadami. Pierwsza nieścisłość dotyczy ilości odpadów, które trafiły do odzysku. Według GUS to ponad 7 mln ton z blisko 13 mln ton (55,6 proc.). Prawda jest jednak taka, że GUS inaczej niż Unia Europejska definiuje odzysk. Przekształcanie termiczne z odzyskiem energii jest traktowane w UE jako unieszkodliwianie. To proces, który według UE nie jest rodzajem odzysku, czyli ponownym wykorzystaniem, ale zaawansowaną metodą składowania. Niezwykle drogą, ryzykowną pod względem zdrowotnym ze względu na emisje i dającą nieznaczne ilości energii.
Ile naszych odpadów w takim razie faktycznie trafia do recyklingu?
DGP
Gdyby potraktować te dane uczciwie, powinniśmy w tym rozliczeniu przesunąć ponad 21 proc. odpadów z odzysku (przekształcenie termiczne) i doliczyć je do odpadów, które są unieszkodliwiane. W efekcie mamy 34 proc., a nie ponad 55 proc. po stronie odzysku i recyklingu. To jednak nie wszystko. GUS rozdziela recykling od fermentacji i kompostowania. Wynika to z tego, że fermentacja i kompostowanie są procesami związanymi z mechaniczno-biologicznym przetwarzaniem.
W ich rezultacie powstaje produkt, który trafia na składowisko. Ten sposób działania jest w polskim prawie widziany jako odzysk przez tworzenie pokrywy rekultywacyjnej na składowiskach. Dlatego gdyby uczciwie czytać dane GUS, kolejne 9 proc. zaliczone na konto odzysku powinniśmy przesunąć do rubryki „unieszkodliwianie”. Po tej kolejnej korekcie pozostaje 25 proc. odpadów w recyklingu.
Jednak i z tych 25 proc. nie wszystko jest faktycznie recyklowane. Są tam oczywiście odpady zielone trafiające do kompostowni, po czym wykorzystywane w rolnictwie. Jednak znaczna część odpadów zielonych jest zanieczyszczona folią i trafia na składowisko, gdzie kończy jako pokrywa rekultywacyjna. Tak dzieje się w przypadku kompostu produkowanego przez płocką kompostownię i warszawską kompostownię MPO. Materiału pozbywa się tam, gdzie nie ma z niego większego pożytku. Oceniam, że z 25 proc. odpadów zaliczonych przez GUS jako poddanych recyklingowi, 2 proc. to odpady trafiające na składowisko. W tych 23 proc. ok. 3 proc. to odpady zielone uczciwie poddane recyklingowi.
W tym roku gminy powinny osiągnąć poziom 50 proc. odzysku surowców wtórnych. 23 proc. to zadecydowanie za mało.
Poziom faktycznego recyklingu jest jeszcze niższy niż 23 proc. W procesie recyklingu wyciągane są zanieczyszczenia, które trafiają na składowiska lub do spalenia w cementowniach. Tego nie widać w statystykach, ponieważ gminy, które są sprawozdawcami, nie badają, jaka jest efektywność recyklingu w instalacjach, które przyjmują od nich odpady. Założenie jest takie, że wszystko co w worku, trafia do instalacji ze statusem recyklera, zostało poddane recyklignowi. Aby mieć rzetelne dane, powinniśmy prowadzić statystyki, które opierają się na danych z finalnych instalacji, a nie na tym, co wypełnią gminy, nawet w najlepszej wierze. W efekcie statystyki dają nam fałszywy obraz gospodarki odpadami.
Faktycznie recykling jest na poziomie kilkunastu procent, może 14 proc. z 12,8 mln ton. Reszta jest unieszkodliwiana. Obraz polskiej gospodarki odpadami jest dużo gorszy, niż wydaje nam się na podstawie statystyk GUS.