Pierwsza w Polsce strefa czystego transportu ledwo ruszyła, a już skierowano ją na drogę sądową. Dla samorządów to jasny sygnał, że wychodzenie przed szereg nie zawsze się opłaca.
Nie minął miesiąc, od kiedy obowiązuje radykalne ograniczenie dla ruchu samochodowego i zakaz poruszania się kopcącymi pojazdami po krakowskim Kazimierzu, a już regulacje te zostały storpedowane przez niezadowolonych przedsiębiorców i część mieszkańców. Na krytyce się jednak nie skończyło, bo sprawa znajdzie swój finał w wojewódzkim sądzie administracyjnym. Wczoraj skargę na nowe ograniczenia jako zbyt daleko ingerujące w ich prawa złożyło ponad 30 firm. Domagają się uchylenia uchwały Rady Miasta Krakowa w całości.
To żółta kartka dla samorządowców, którzy jako pierwsi skorzystali z nowego instrumentu do kształtowania ruchu w obrębie wybranych dzielnic i ustanowili jedyną w Polsce strefę czystego transportu, na co pozwala ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych (Dz.U. z 2018 r. poz. 317).