- Ludzie starają się przypisać konkretną wartość monetarną temu, co dla nas robi środowisko. To dlatego, że ekolodzy starają się przekonać do ochrony przyrody polityków, a oni myślą tylko o wzroście gospodarczym - mówi Dave Goulson z Uniwersytetu w Sussex.
Zacytuję Kubusia Puchatka. „Jedyny powód, żeby brzęczeć, to być pszczołą. Jedyny powód, żeby być pszczołą, jaki ja znam, to robić miód, a jedyny powód robienia miodu to ten, żebym ja go jadł”. Po co zajmować się trzmielami? One nie robią miodu.
Ależ robią, i to nawet smaczny, tylko za mało, żeby człowiek mógł z niego masowo korzystać. Pan myśli o pszczole miodnej, a cykl życia tych gatunków jest inny. Pszczoły muszą przeżyć zimę, więc robią zapasy, a gniazda trzmieli obumierają pod koniec lata, więc one nie gromadzą tyle jedzenia. Miód nie jest zatem powodem zainteresowania trzmielami, natomiast powinniśmy się nimi przejmować, bo są ważne dla zapylania roślin, co się przekłada na korzyści dla człowieka. Nasze uprawy są w dużej mierze zapylane właśnie przez trzmiele, nie przez pszczoły miodne. Jagody, maliny, pomidory. Wie pan, że większość pomidorów, które zjadamy, to właśnie efekt działalności trzmieli?