Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) zapowiedziało zmiany w sposobie finansowania studiów. Taka informacja padła podczas wczorajszych obrad sejmowej komisji edukacji, nauki i młodzieży. Rozpatrywała ona projekt nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym.

– Obecnie dotacja jest wyliczana w głównej mierze na podstawie liczby studentów kształcących się na uczelni – tłumaczy Krystyna Łybacka, poseł SLD.

Proponuje dwa różne algorytmy. Jeden dotyczyłby kształcenia w wyższych szkołach zawodowych – ten nadal mógłby być zależy od liczby osób studiujących. Drugi odnosiłby się do uczelni ogólnoakademickich i zostałby oderwany od liczby osób kształcących się.

– W kształceniu ogólnoakademickim niezbędna jest relacja mistrz – uczeń. Powinny być tworzone małe grupy, dlatego te uczelnie wymagają innego finasowania – tłumaczy posłanka.

Resort nauki zapowiada zmiany.

– Nie tylko ilość się liczy. Będziemy zmieniać wskaźniki tak, aby dowartościować jakość – podkreśla prof. Lena Kolarska-Bobińska, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Takie zmiany w finansowaniu szkół wyższych wymusi m.in. wprowadzenie podziału na uczelnie o profilu ogólnoakademickim i praktycznym, który zawiera projekt nowelizacji omawianej w Sejmie.

– Celem zaproponowanych przez nas zmian jest lepsze przygotowanie studentów do potrzeb rynku pracy – mówi prof. Lena Kolarska-Bobińska.

Wśród najważniejszych propozycji znajdują się m.in. obowiązkowe trzymiesięczne praktyki na studiach o profilu praktycznym. Wprowadzony zostanie też ogólnopolski system monitorowania losów zawodowych absolwentów – realizowany przez MNiSW na podstawie informacji z ZUS.

– Pozwoli on pozyskać rzetelne, przekrojowe dane o tym, jak byli studenci radzą sobie na rynku pracy po opuszczeniu uczelni – wskazuje minister nauki.

Nowelizacja ma na celu również stworzenie możliwości uznawania kwalifikacji uzyskanych poza systemem szkolnictwa wyższego – na kursach, szkoleniach, w pracy zawodowej czy wolontariacie. Jest to rozwiązanie skierowane do osób, które chcą się przekwalifikować lub zdobyć nowe umiejętności, ukończyć przerwane w przeszłości studia albo podjąć je po latach aktywności zawodowej. Uczelnie będą potwierdzały ich kwalifikacje nie na podstawie zaświadczeń czy dokumentów, ale konkretnej wiedzy i umiejętności, sprawdzonych przez ekspertów.

To rozwiązanie skrytykowała opozycja.

– Uczelnie będą kształciły rzemieślników, a nie inteligencję – uważa Włodzimierz Bernacki, poseł PiS.

Dodał, że zaproponowana nowelizacja przepisów nie rozwiązuje problemów szkolnictwa wyższego.

– Otworzenie studiów na osoby dorosłe to tak naprawdę chęć sięgnięcia do ich kieszeni, aby wsparły finansowo uczelnie. Te rozwiązania prowadzą do obniżenia poziomu edukacji w szkołach wyższych – uważa Włodzimierz Bernacki.

Wczoraj odbyło się także pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o zasadach finansowania nauki. Nowela umożliwi kierowanie większego strumienia pieniędzy do najlepszych jednostek naukowych (z kategorią A i A+). Funduszy będą mogły być z kolei pozbawione placówki naukowe, które mają najniższą kategorię C.

Zdaniem ekspertów system finansowania nauki jest niewydolny. Nie poprawią jej stanu zaproponowane przez rząd zmiany.

– Krytycznie oceniamy ten projekt. Zaproponowane zmiany to biurokratyzowanie nauki – twierdzi Kazimierz Siciński z Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”.

Jego zdaniem będą prowadziły do ograniczenia liczby placówek naukowych.

– Te, które będą chciały się zrestrukturyzować, mogą otrzymać na ten cel pieniądze, ale nie muszą. Jednostki naukowe będą musiały zwalniać ludzi, niektóre nawet zbankrutują – mówi Kazimierz Siciński.

Oba projekty zostały skierowane do dalszych prac w podkomisji stałej ds. nauki i szkolnictwa wyższego.

Etap legislacyjny

Po I czytaniu