Jest to szczególnie ważne w przypadku ponad połowy absolwentów szkół średnich, którzy nie zamierzają rozpoczynać studiów. Uważam, że nowa podstawa programowa powyższych przedmiotów, która jest znacznie lepsza od poprzedniej, i tak powinna zostać jak najszybciej uzupełniona oraz zmodyfikowana. By młodzi ludzie pozyskiwali w końcu umiejętności potrzebne przyszłym przedsiębiorcom.

Jednak zanim opowiem o koniecznych zmianach, najpierw trochę danych, które potrzebę kolejnej reformy uzasadniają. W latach 2007–2012 liczba mikrofirm (zatrudniających do 9 osób) spadła w Polsce o 12 tys. (z 1,46 mln do 1,34 mln), a zatrudnienie w tych firmach zmalało o ponad 120 tys. W tym samym czasie w Niemczech, mimo że rozwijały się wolniej od Polski i miały głęboką recesję, w 2009 r. liczba mikrofirm wzrosła aż o 240 tys., a zatrudnienie w tym sektorze powiększyło się o przeszło 540 tys. osób. Można jednoznacznie stwierdzić, że jedną z przyczyn gospodarczych sukcesów Niemiec jest zdolność do tworzenia nowych firm i kreowania zatrudnienia przez te firmy.

Dlaczego przedsiębiorczość w Niemczech tak świetnie się rozwija, a w Polsce cały czas tak bardzo kuleje? Przedsiębiorczość to taki stan umysłu, który powoduje, że człowiek woli założyć własną firmę, niż szukać zatrudnienia na etacie. A w Polsce system edukacji (podstawowej, średniej oraz wyższej) jest nastawiony na przygotowanie młodego człowieka do roli pracobiorcy. Powstają liczne programy i infrastruktura organizacyjna, które realizują tę funkcję. Tworzy się np. specjalne kierunki studiów pod potrzeby pracodawców, na uczelniach działają biura karier, których zadaniem jest pomoc absolwentom w znalezieniu zatrudnienia. W czasach gdy liczba miejsc pracy się zmniejsza z powodu stagnacji lub recesji, takie działania są nieskuteczne i wielu młodych ludzi zasila szeregi bezrobotnych. W Polsce bezrobocie w grupie wiekowej 15–24 lata wynosi 28 proc., podczas gdy całej Unii Europejskiej 23 proc.

Ponieważ można oczekiwać, że słaba koniunktura utrzyma się w naszym kraju jeszcze przez wiele lat, konieczne są działania, które zamiast do roli pracownika przygotują młodego człowieka do roli przedsiębiorcy. Zamiast stanu umysłu „dostanę jakąś pracę” trzeba u młodego człowieka wytworzyć stan umysłu „stworzę swoje miejsce pracy, zostanę przedsiębiorcą”.

Niestety w naszych szkołach średnich osoby nauczające zagadnień związanych z przedsiębiorczością są do tego często słabo przygotowane (zdarza się, że są to nawet nauczyciele WF), nigdy nie prowadziły własnej firmy, nie potrafią zorganizować projektów we współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym, które pozwoliłyby młodym ludziom spróbować zostać przedsiębiorcą. Uczniowie odbierają więc te zajęcia, całkowicie słusznie, jako nudne oraz zniechęcające do podejmowania własnej działalności gospodarczej. Co więcej, w podstawie programowej WOS są zawarte treści, które tylko umacniają takie kody kulturowe, jak „dostać pracę, zostać pracobiorcą”, zamiast kreować kod „stworzę dla siebie miejsce pracy”.

Podobnie na zajęciach z podstaw przedsiębiorczości uczeń nauczy się, jak poprawnie napisać CV, jak dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej czy jak skutecznie szukać pracy, ale nie pozyska już wielu kluczowych kompetencji potrzebnych przyszłemu przedsiębiorcy. Ba, słowa „przedsiębiorca”, „firma” czy „start-up” nie występują w ogóle w podstawie programowej, łącznie z przedmiotem dodatkowym – ekonomia w praktyce.

Tymczasem kluczem do sukcesu młodego przedsiębiorcy jest umiejętność konstruktywnego rozwiązywania problemów w biznesie, pozyskiwania klientów i spełniania ich oczekiwań. A właśnie takich umiejętności uczeń nie pozyska, bo podstawa programowa ich nie przewiduje, a nauczyciele często nie mają odpowiednich kwalifikacji i kapitału relacji, żeby stworzyć uczniom możliwości rozwoju tych kompetencji.

Nawet w opisie projektu edukacyjnego, który jest świetną propozycją programową, kładzie się nacisk na współpracę z otoczeniem społecznym, zamiast jako priorytet wskazać realizację projektu biznesowego na potrzeby konkretnej firmy, żeby uczniowie choć przez chwilę poczuli się przedsiębiorcami i dostali swoją pierwszą w życiu informację zwrotną od klienta biznesowego. A co gorsza, nawet dodatkowy przedmiot – ekonomia w praktyce – nie przewiduje realizacji zleceń na potrzeby konkretnej firmy, tylko zakłada użycie wyłącznie gier symulacyjnych. A przecież biznes to nie zabawa, to także ryzyko i niepewnośc. Ich też trzeba się nauczyć.