Gimnazjaliści zdawali wczoraj pierwszą część egzaminu. Testowano ich z historii i wiedzy o społeczeństwie. W tym tygodniu czeka ich jeszcze sprawdzian z polskiego, matematyki i przedmiotów przyrodniczych. Jak wynika z prognoz, liczba osób, które osiągną maksymalną liczbę punktów, średnią czy też tę najmniejszą, będzie prawie taka sama jak w zeszłym roku.
Co roku trudność testów jest dostosowywana do wiedzy zdających. Metoda jest prosta: przed właściwym egzaminem sprawdza się za pomocą testu próbnego poziom wiedzy gimnazjalistów. Jeżeli okażą się gorsi od poprzedniego rocznika, zmniejsza się wymagania. Tak by wyniki pozostały na podobnym poziomie. Efektem ubocznym jest to, że nie da się porównywać wyników egzaminów rok do roku. I trudno powiedzieć, czy dany rocznik był lepszy, czy gorszy od poprzednich, ani stwierdzić, czy szkoła lepiej uczy, czy nie.
W Instytucie Badań Edukacyjnych dr Henryk Szaleniec postanowił opracować metodę, która pozwoli porównywać wyniki egzaminów. Pierwsze efekty są zaskakujące. Okazało się, że poziom wiedzy uczniów w części przyrodniczo-matematycznej sukcesywnie od 2002 r., kiedy zostały wprowadzone testy, spadał. Zaś poziom wiedzy humanistycznej minimalnie wzrósł.