Nawet czerwony pasek na świadectwie nie zagwarantował przyjęcia do liceum. W efekcie tysiące uczniów, w tym tych najlepszych, o miejsce w szkole ponadgimnazjalnej walczą w naborze dodatkowym.

Skąd te problemy? Jak wynika z sondy DGP, w związku z likwidacją gimnazjów w części miast zmniejszono liczbę klas w liceach. Szkoły przygotowują się w ten sposób na dwa roczniki, które w przyszłym roku – w związku z reformą – będą ubiegać się o miejsca w ogólniakach. Ale to nie wszystko. W tym roku gimnazjaliści osiągnęli na egzaminach z przedmiotów ścisłych zaskakująco dobre wyniki. Tymczasem klasy o tych profilach są uznawane za najbardziej elitarne. W efekcie w najlepszych szkołach znacznie wzrósł próg, od którego uczeń mógł liczyć na przyjęcie.

– Z moimi wynikami rok temu dostałabym się do liceum, które wskazałam przy pierwszym etapie rekrutacji. W tym roku okazało się, że wszystkie szkoły, do których chciałam iść, miały wyższy próg niż przed rokiem – mówi Ala, gimnazjalistka z Warszawy. Nie dostała się do żadnej z ośmiu szkół, które wpisała na listę. Musiała przystąpić do rekrutacji uzupełniającej. Martyna, uczennica jednego z lepszych gimnazjów w stolicy, ma świadectwo z czerwonym paskiem. Jej średnia na koniec roku wyniosła 5,5. Egzamin gimnazjalny z większości przedmiotów zdała na ponad 90 proc. Podczas rekrutacji aplikowała do sześciu szkół i w sumie kilkunastu klas. Nie dostała się do żadnej.