statystyki

Polsce grozi epidemia depresji. Tracą na tym firmy i gospodarka

autor: Klara Klinger23.07.2014, 07:20; Aktualizacja: 23.07.2014, 08:43
Leczenie zaburzeń depresyjnych

Leczenie zaburzeń depresyjnychźródło: Dziennik Gazeta Prawna

760 mln zł traci rocznie polska gospodarka z powodu depresji. Na jej leczenie NFZ przeznacza tylko ok. 160 mln zł. Koszty będą rosły, bo choroba zaczyna mieć znamiona epidemii.. Za granicą działają wyspecjalizowane firmy diagnozujące tę przypadłość

Reklama


Reklama


– Widać ogromną różnicę między wydatkami publicznymi na leczenie depresji a kosztami pośrednimi tej choroby. W przypadku nowotworów jest odwrotnie. Koszty leczenia są wyższe niż wydatki społeczne – mówi Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, współautor raportu o depresji.

Z tego opracowania wynika, że pokłosiem tej choroby są głównie koszty wynikające z absencji w pracy. Koszty pośrednie generuje przechodzenie na rentę i rosnąca liczba skierowań na rehabilitację. Choć absencja chorobowa wynosi średnio niecałe trzy tygodnie, to już orzeczenia uprawniające do świadczeń rehabilitacyjnych wydawane są na okres od 4 do 6 miesięcy.

Pracodawcy dostrzegają problem absencji, ale nie wiążą go z depresją. Jak podkreśla Maciej Niewada, ekspert ds. służby zdrowia, w kontekście tej choroby firma płaci nie tylko za pierwszy miesiąc zwolnienia, ale także za późniejszą obniżoną efektywność pracownika.

Początki choroby są niemal niezauważalne. Zaczynają się właśnie od spadku efektywności pracy. Jak opowiada Niewada, za granicą powstał system wyspecjalizowanych firm, które odgrywają rolę systemu wczesnego ostrzegania przed depresją w przedsiębiorstwie. Takie „pogotowie” oferuje pracodawcom usługę polegającą na diagnozowaniu pierwszych symptomów depresji i szybkiego leczenia. Psychologowie obserwują pracę w przedsiębiorstwie, przeprowadzają wywiady z przełożonymi. Na końcu wdrażają terapię. Jak przekonują, pracodawcy bardziej opłaca się zamówić kompletną usługę, niż stracić pracownika z powodu depresji. Takie usługi są od dawna popularne w USA. Pojawiają się również w Europie.

W Polsce stosunek do depresji zmienia się powoli. – Pracodawcy zaczynają wprowadzać działania nakierowane na prewencję zagrożeń wywołujących stres, a docelowo prowadzących do depresji – przyznaje Małgorzata Gałązka-Sobotka z Uczelni Łazarskiego. Jednym z przykładów są wykupywane przez pracodawców abonamenty sportowe czy pakiety medyczne dla pracowników. Choć zazwyczaj brak w nich akurat dostępu do pomocy psychologicznej.

Jak wynika z analiz, choroba dotyczy głównie kobiet – wśród ubezpieczonych, którym wystawiono zaświadczenie lekarskie z tytułu epizodu depresyjnego w 2013 r., 67,5 proc. stanowiły panie – z czego 84 proc. było w wieku pomiędzy 30. a 59. rokiem życia.

Różnice dotyczą nie tylko płci, ale też miejsca zamieszkania. Najwięcej orzeczeń rentowych jest wydawanych na Śląsku, w Łódzkiem oraz na Podkarpaciu. Najmniej w Pomorskiem, Świętokrzyskiem i na Podlasiu. Najlepsza dostępność do lekarza jest na Śląsku. Najgorsza w województwie świętokrzyskim.

Zdaniem Marka Balickiego, byłego ministra zdrowia i dyrektora szpitala psychiatrycznego w Warszawie, rozwiązaniem byłoby poszerzenie liczby ośrodków – tak by zgodnie z Narodowym Programem Ochrony Zdrowia – w każdym powiecie, czyli na 100–150 tys. mieszkańców, przypadało centrum zdrowia psychicznego. Kluczowa jest też zmiana finansowania: nie za pojedyncze świadczenia, lecz za kompleksową opiekę nad pacjentem. – Nie wahałbym się powiedzieć, że depresja staje się epidemią – ocenia Balicki.

ROZMOWA

Krzysztof Tronczyński psychiatra, były wiceminister zdrowia: Nie wystarczy dać pigułkę i powiedzieć: jakoś się ułoży

Pośrednie koszty depresji to 760 mln zł rocznie. Ta suma musi być tak wysoka?

Wcale nie. Te koszty można by zredukować przez lepszą organizację ochrony zdrowia.

Jest ustawa o ochronie zdrowia psychicznego, są rozporządzenia. Czego brakuje?

Głównym kłopotem jest to, że nie ma ustawy regulującej zawód psychoterapeuty. Zostać może nim praktycznie każdy, kto wyrobi sobie odpowiednią pieczątkę. Na szczęście kontrakty z NFZ otrzymują tylko ci, którzy mają odpowiedni certyfikat z Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego lub Psychologicznego. Jednak wypracowanych na poziomie ministerialnym standardów brakuje. W efekcie pomimo że depresja jest chorobą społeczną – takich specjalistów jest za mało. Skuteczne leczenie polega przede wszystkim na połączeniu kwalifikowanej psychoterapii z farmakoterapią. Nie wystarczy powiedzieć do chorego z depresją: „Panie Kazimierzu, jakoś się ułoży”.

Są ogromne różnice między województwami, miejscowościami. Najwięcej certyfikowanych psychoterapeutów jest w metropoliach.

Brakuje standardów, szkoleń. A problem ogólnie pojętej depresji zaczyna dotyczyć coraz młodszych osób. Głównie z powodu zmian cywilizacyjnych – powodem choroby może być utrata pracy czy rozwód. W tym kontekście podejście urzędników jest zaskakujące. Pamiętam, jak ZUS wykłócał się ze mną, dlaczego kieruję na rentę pacjenta, który nie był ani razu w szpitalu. Leczyłem go 20 lat i właśnie dzięki sprawnemu leczeniu udało się tak długo nie dopuścić do pobytu szpitalnego oraz pozwolić, by pracował jak najdłużej. Tego wiele osób nie rozumie. Rozmawiała Klara Klinger

Tylko złe samopoczucie czy już depresja? O objawach choroby czytaj na Dziennik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • XXYYZZ(2014-07-23 08:56) Odpowiedz 10

    Depresja/lęki i stany depresyjne mają swoją praprzyczynę w jakości i życia!
    A jakość życia to stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa - społecznego, rodzinnego i finansowego!
    Jest to proste i banalne, ale w codziennym życiu często nieosiągalne!

    Można wziąć jeden składnik - brak/utrata pracy, a reszta wali się jak klocki domina...

  • Gienia z biedronki sklepowa(2014-07-23 23:41) Odpowiedz 10

    Ludzie bierzta przykład z rodziny Tósk-chodzom se spokojnie i wesoło -nijaka depresja się ich nie ima...

  • bola(2014-07-23 09:22) Odpowiedz 00

    A ja znam wielu takich dla których depresja jest sposobem na pieniadze od zusu ( zwolnienie lekarskie) i przedłuzenie sobie zatrudnienia. Niektorzy gotowi sa nawet na 3 tygodnie sanatorium.

  • XXYYZZ(2014-07-23 09:49) Odpowiedz 00

    Depresja/lęki i stany depresyjne mają swoją praprzyczynę w jakości życia!
    A jakość życia to stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa - społecznego, rodzinnego i finansowego!
    Jest to proste i banalne, ale w codziennym życiu często nieosiągalne!

    Można wziąć jeden składnik - brak/utrata pracy, a reszta wali się jak klocki domina..., a konsekwencji kosztuje, bo opieka medyczna, społeczna - ale czy dzisiejsi ekonomiści i pracodawcy oraz "zarządzający" sejm i senat to rozumieją?!
    jest to system naczyń połączonych i nierozerwalnych, ale "nasi decydenci" zdziwieni.

  • ann(2014-07-23 10:06) Odpowiedz 00

    Nic dziwnego, że coraz więcej ludzi cierpi na depresję... Pracujemy (jeśli już mamy pracę) jak mrówki, a dostajemy marne grosze, za które praktycznie człowiek nie żyje, a jedynie egzystuje, zastanawiając się, czego jeszcze może sobie odmówić... Jak można w ten sposób traktować pracownika? Żeby praca nie równała się odpowiednieniu wynagrodzeniu?! I my, chcemy być w czołówce Europy?! Chyba w kategorii najbardziej nienormalnego państwa, które niedocenia pracownika, a go jedynie wykorzystuje... A my się dajemy... bo w perspektywie mamy albo niskie zarobki, albo brak pracy... albo w efekcie emigrację za godnym życiem na obczyźnie... Przygnębiająca perspektywa zarówno dla tych, wkraczających w życie zawodowe jak i dla tych, już pracujących... Nie wspominając już o emerytach. Szkoda słów...

  • wieloszczet(2014-07-23 12:10) Odpowiedz 00

    Z obserwacji przeprowadzonych osobiście wywnioskowałem, że: postawienie diagnozy, że depresja, to dla większości lekarzy poważny problem, a skutecznie definiujących chorobę badań- nie ma. Tabletki takie co nie zaszkodzą i do następnej wizyty. A co robią ci, których przebieg wywiadu lekarskiego odbiega od instrukcji? Ano, mamy statystyki, samobójców nie ubywa. Szalone podwyżki zarobków lekarzy prowadzą do tego, że lekarze chcą mieć z pacjentami spokój, najlepiej święty. Doczekać emerytury w zdrowiu swoim, a pacjent(?), a niech się sam stara o swoje zdrowie...! Zabrnęliśmy w "widzenie" społeczeństwa, gdzie wszyscy mają równy dostęp do lekarza, co jest kpiną z rzeczywistości. Moja rada: PRYWATYZACJA do spodu. I wtedy nawet ci, co mają sumienie, będą mogli je pokazać bez łamania prawa Kraju, który im chleb i studia zafundował... Zdrowia!!!

  • Kola(2014-07-23 12:13) Odpowiedz 00

    W Polsce rocznie samobójstwa popełnia ok. 7500 osób to dwa razy więcej niż gine na drogach. Pijani kirowcy zabi w zwszłym roku ok250 osób.
    A rząd całą energię skupia na walce z kierowcami głównie pijanymi . Przy czym to trzeżwi kierowcy zabili na drogach aż 3250 osób. Ale to ze ścigania tych ludzi są dodatkowe środki w budżecie. A osoby z depresją kogo to obchodzi. Przecież nie można nałożyć mandatu karnego na osobę w depresji. Więc takie działania dla rządu się nie opłacają.
    Liczba osób chorujących na depresję w Polsce określa jakość życia Polaków ale kogo to obchodzi.

  • StAAbrA(2014-07-23 13:08) Odpowiedz 00

    Zaledwie 35 milionów zgnojonych Polaków - i wielka mi tam epidemia depresji . W Chinach - to dopiero byłaby epidemia ; a swoją drogą , u nich , tam w komunizmie , o epidemii ani słychu , a u nas , w wolnym i demokratycznym kraju wszyscy zdołowani . Aż dziw bierze .

  • Ale TYTUŁ !!!!!?????(2014-07-23 16:13) Odpowiedz 00

    Koledzy z czerskiej wam przysyłają, czy to prosto z Ministerstwa Prwady?

  • lida(2014-07-24 17:06) Odpowiedz 00

    Gdy ludzie będą zyć godnie skończy się depresja. Niskie płace, brak podniesienia stawki pensji minimalnej blokowane przez egoistycznych pseudobiznesmenów powoduje, że porządnym ludziom nie chce się zyć.

  • normalny(2014-07-24 17:27) Odpowiedz 00

    Nie długo wykończą wszystkich Polaków,bo chory z depresją renty na pewno nie dostanie,do lekarza również,do pracy nikt go nie przyjmie,bo żaden lekarz/medycyny pracy/nie dopuści.Teraz wiemy skąd na orzeczeniach ZUS, oprawcy piszą pokrętnym językiem Nie jest pan/i niezdolny do pracy,bo każdy normalny Polak napisze,Jest Pan zdolny do pracy.Ale wtedy pseudo lekarz poświadczył by zdolność tego człowieka do pracy.A pisząc idiotyzmy słowne wykręca się od odpowiedzialności za los nieszczęśnika.Pisownia ZUS/ NIE JEST PAN NIEZDOLNY DO PRACY?Łajdactwo,ZUS tylko czeka kiedy tacy sięgną po sznur.

  • Ciekawa(2014-07-23 09:51) Odpowiedz 01

    Zgadzam się, że praprzyczyna jest w jakości życia. A tego nie można poprawić lekarstwami. To można poprawić zmieniając swoje myśli na temat życia. A żeby to zmienić potrzebna jest skuteczna terapia., która w bezpiecznej atmosferze pozwoli poznać nam nasze myśli.
    Nie wierzę w skuteczność terapii, która trwa 20 lat. Ale na pewno jest to skuteczne uzależnienie od terapeuty.

    Chciałabym zwrócić jeszcze uwagę na pewien aspekt. Depresja jest pożyteczna. Pokazuje nam, że nie żyjemy zgodnie z naszym wewnętrznym JA. Życie, w którym chcemy spełniać czyjeś oczekiwania, chcemy się innym podobać, jest chore i prowadzi m.in. do depresji. Depresja mówi nam: obudźmy się, zacznijmy ŻYĆ dla siebie. Pokochajmy siebie. To wcale nie znaczy, że inni mają żyć dla nas i spełniać nasze oczekiwania. Bo wtedy to my ich wpędzamy w depresję.
    Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego dnia;-))

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama