Dziś mijają dokładnie dwa lata od momentu uruchomienia systemu płatności elektronicznych viaTOLL na drogach zarządzanych przez GDDKiA. Przedstawiciele Generalnej Dyrekcji, resortu transportu oraz operatora systemu firmy Kapsch pokażą najnowsze dane odnośnie do wpływów z e-myta.

Przy okazji rząd niechcący zafundował prezent kierowcom aut o masie powyżej 3,5 tony (np. ciężarówek, samochodów osobowych z przyczepą). Wszystko dlatego, że lipcowe rozszerzenie systemu e-myta opóźni się o kilka miesięcy.

Rząd zamierzał w lipcu włączyć do płatnej sieci kolejne 361 kilometrów dróg, m.in. obwodnicę Mińska Mazowieckiego, południową obwodnicę Gdańska, odcinek autostrady A1 od Kowala do węzła Kutno-Wschód czy odcinek A2 Łódź-Północ – węzeł Konotopa.

Jak wynika z informacji DGP, drogi te staną się płatne dopiero na koniec października tego roku. Potwierdza to Krzysztof Gorzkowski z firmy Kapsch. – Na podstawie instrukcji otrzymanej w pierwszych dniach stycznia przygotowywaliśmy rozszerzenie sieci o ponad 300 km, pobór opłat miał się rozpocząć 1 lipca tego roku. 23 maja otrzymaliśmy „Instrukcję modyfikacji sieci dróg płatnych” wraz z informacją o zmianie daty rozpoczęcia poboru opłat na wskazanych odcinkach dróg z 1 lipca na 31 października 2013 r. – mówi. Co ciekawe, infrastruktura do poboru opłat od kierowców jest już gotowa. – Aby objąć opłatami wskazane odcinki dróg, wybudowaliśmy 46 bramownic – mówi Krzysztof Gorzkowski.

O przyczyny opóźnień pytamy Ministerstwo Transportu. – Przesunięcie terminu rozszerzenia systemu viaTOLL jest związane z wydłużaniem się ostatecznego oddania do użytkowania dróg krajowych, które mają zostać objęte opłatą elektroniczną – tłumaczy rzecznik resortu Mikołaj Karpiński. Dodaje, że obecnie toczą się prace nad projektem nowelizacji rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie dróg krajowych lub ich odcinków, na których pobiera się opłatę elektroniczną, oraz wysokości stawek opłaty elektronicznej.

GDDKiA na nasze pytania do wczoraj nie odpowiedziała. Ale jak twierdzi źródło DGP w Generalnej Dyrekcji, nie stan infrastruktury jest powodem kilkumiesięcznego poślizgu, lecz spór na linii Ministerstwo Transportu – GDDKiA odnośnie nazw odcinków, które powinny zostać wpisane do rozporządzenia. – To dlatego przedłużają się prace legislacyjne – twierdzi nasz informator.

Niezależnie od przyczyn pewne jest to, że późniejsze włączenie dróg do płatnej sieci oznacza mniejsze wpływy do Krajowego Funduszu Drogowego (KFD), niż pierwotnie zakładano. Biorąc pod uwagę skalę opóźnień (123 dni), długość odcinków (361 km), średnie stawki za kilometr w systemie viaTOLL (29 gr) oraz planowane natężenie ruchu na tych odcinkach, potencjalnie utracone wpływy dla Krajowego Funduszu Drogowego wyniosą – przy ostrożnych szacunkach – ponad 50 mln zł.

Z opóźnień cieszą się kierowcy aut z przyczepą i firmy transportowe. – To jest dobra wiadomość dla przedsiębiorców, bo poniosą mniejsze koszty za korzystanie z dróg krajowych – mówi Artur Kamiński ze Stowarzyszenia Prywatnych Przewoźników Międzynarodowych. Dodaje, że zastąpienie w 2011 r. systemu winietowego systemem e-myta i tak już dawno dało się we znaki firmom transportowym, choć w zróżnicowany sposób. – Przewoźnicy ze wschodniej Polski jeżdżący do państw WNP mają wręcz korzystniejszą sytuację niż w przypadku winiet, bo tam dróg po prostu nie ma. Tak więc nie ma za co płacić e-myta. Z kolei przewoźnicy z centralnej i zachodniej Polski poruszający się po płatnych drogach płacą nieraz kilkakrotnie więcej niż w systemie winietowym – wskazuje Kamiński.

Optymizmu kierowców nie podzielają eksperci. – Przy tak fatalnej kondycji finansowej KFD rząd po prostu nie może sobie pozwolić na takie opóźnienia – uważa ekspert od transportu Eryk Kłossowski. – Nie wydaje mi się jednak, by sytuacja ta załamała harmonogram rozbudowy systemu – dodaje. Kolejne rozszerzenie viaTOLL zaplanowano na grudzień. Chyba że będzie kolejny poślizg.

Krajowy Fundusz Drogowy straci na opóźnieniu nawet 50 mln zł