Przede wszystkim jest problem z trasą S7, czyli nową wylotówką na Gdańsk, z ominięciem zakorkowanych Łomianek. Długość trasy to ponad 22 km. Kierowcy dostaliby po trzy pasy w każdym kierunku. Wariant zaproponowany po zmianach przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad zakłada budowę ośmiu bezkolizyjnych węzłów i dwóch tuneli: na wysokości Chomiczówki i lotniska na Bemowie.

Tyle teoria. Praktyka jest taka, że w sierpniu 2016 r. GDDKiA złożyła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Warszawie, która podlega pośrednio resortowi środowiska, wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. Nie ma jej do dziś. – Brak ostatecznego przebiegu trasy S7 Warszawa – Czosnów, bo zostanie on wskazany w decyzji środowiskowej – przyznaje Łukasz Jóźwiak z biura prasowego dyrekcji. A to wcale nie jest pewne.

W warszawskiej RDOŚ usłyszeliśmy, że od strony proceduralnej trasa jest podzielona na dwa odcinki: z Czosnowa do Kiełpina i z Kiełpina do Trasy AK. I z każdym z nich są problemy. – Czas trwania postępowań wynika m.in. z konieczności kilkukrotnego wzywania przez nas GDDKiA do uzupełnienia dokumentacji. Inny powód to przedłożenie przez GDDKiA nowego raportu środowiskowego na końcowym etapie postępowania, co oznaczało konieczność przeprowadzenia całej procedury od nowa – twierdzi Agata Antonowicz, rzeczniczka RDOŚ w Warszawie.

W przypadku odcinka Czosnów – Kiełpin termin rozpatrzenia sprawy został wyznaczony na październik tego roku, ale jeszcze przed wpłynięciem nowego raportu. – To oznacza, że zapewne ulegnie zmianie – przyznaje Agata Antonowicz. Dla drugiego odcinka też odbył się rytuał wielokrotnego przesuwania terminów. Pojawiły się też skargi w związku z niewystarczającą ponoć ochroną przed hałasem. RDOŚ dwukrotnie wystąpiła do warszawskiego ratusza o informacje na temat terenów chronionych akustycznie. – Termin rozpatrzenia sprawy został wyznaczony do 31 października – podaje RDOŚ.

Dla kierowców to zła wiadomość. – Obecny wylot z Warszawy w stronę Gdańska, krajowa siódemka, jest niewydolny i dzieli Łomianki na pół. Bez S7 brak będzie trasy wylotowej z Warszawy na północ – ostrzega Robert Chwiałkowski ze Stowarzyszenia SISKOM, które monitoruje budowę dróg. Dlaczego procedura środowiskowa tak długo trwa? – Po pierwsze, przez opieszałość GDDKiA. Po drugie, przez opieszałość RDOŚ – odpowiada Robert Chwiałkowski.

W GDDKiA usłyszeliśmy, że budowa S7 na 22-kilometrowym fragmencie jest uzależniona od terminu uzyskania decyzji środowiskowej i zapewnienia jej finansowania. Kwota jest spora: na dokumentację, wykupy gruntów, roboty i nadzór potrzeba 2,2 mld zł. – Wstępny harmonogram zakłada realizację w formule „projektuj i buduj” w latach 2021–2024. Ale ze względów niezależnych od nas terminy mogą ulec zmianie – zastrzega Łukasz Jóźwiak z GDDKiA.

Podobny problem dotyczy Wschodniej Obwodnicy Warszawy (WOW), czyli S17. To arcyważna droga przez dzielnicę Wesoła. Bez niej będzie niewesoło, bo nie uda się domknąć wokół stolicy ekspresowego ringu. Już w 2006 r. ówczesny (i obecny) minister środowiska Jan Szyszko wydał decyzję odsuwającą trasę od tej części Wesołej, w której stoi jego dom, i stara decyzja środowiskowa została wygaszona. O nową GDDKiA ubiega się od maja 2015 r., jej  termin był wielokrotnie przekładany. I powtórka z rozrywki: poślizg wynika m.in. z konieczności przeanalizowania i uzupełnienia przedłożonego przez GDDKiA raportu środowiskowego i nie ma decyzji co do przebiegu trasy. W grę wciąż wchodzą dwa warianty. Postępowanie w sprawie WOW zostało przedłużone do końca grudnia. Co ważne, od 2006 r. koszty WOW wzrosły z 550 mln zł do 1,2 mld zł (i to w tańszej wersji – bez tunelu).

Jak pisaliśmy w maju, na terenie Wesołej, przy jednym z wariantów szosy, mieszka Arkadiusz Siembida, dyrektor RDOŚ w Warszawie powołany na stanowisko w grudniu 2015 r. Aby uniknąć konfliktu interesów, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ) przekazała postępowanie w sprawie decyzji środowiskowej z RDOŚ w Warszawie do Białegostoku. – Realizacja planowanej inwestycji dotyczącej budowy Wschodniej Obwodnicy Warszawy znajduje się w sąsiedztwie miejsca zamieszkania dyrektora – przyznała GDOŚ. W czerwcu dokumentacja trafiła na Podlasie. – Po zapoznaniu się z nią wezwaliśmy inwestora do uzupełnienia, uszczegółowienia i wyjaśnienia kwestii środowiskowych zawartych w raporcie – mówi Beata Bezubik, szefowa RDOŚ w Białymstoku.

Wielokrotnie przekładanym terminem dla wydania decyzji środowiskowej dla WOW był koniec tego roku. Czy znów przesunie się w czasie? – Na razie nie ma potrzeby wydłużania terminu zakończenia postępowania – odpowiada Bezubik.

– Nie pamiętam, żeby RDOŚ w przypadku budowy dróg krajowych dotrzymała kiedykolwiek terminu. Sposobem na wydłużenie postępowania jest po prostu złożenie przez RDOŚ do inwestora wniosku o uzupełnienie dokumentacji – obawia się Robert Chwiałkowski z SISKOM.

Bez S7 i WOW nie zepnie się układ dróg szybkiego ruchu w stolicy Polski, do którego do 2021 r. będą podłączane kolejne ruchliwe trasy. Latem 2020 r. powinna się skończyć warta 2,5 mld zł budowa Południowej Obwodnicy Warszawy. W latach 2018–2019 kierowcy pojadą ostatnimi odcinkami, które domkną ciągi ekspresowe łączące wschód z Warszawą: S8 z Białegostoku i S17 z Lublina. GDDKiA zapowiada, że do 2021 r. będzie też gotowa autostrada A2 między stolicą i Mińskiem Mazowieckim. Czy jest szansa, że S7 i WOW powstaną za pieniądze z tej perspektywy unijnej, czyli do końca 2023 r.? – Te sześć lat to minimalny okres na wykonanie kolejnych procedur i zrealizowanie tych inwestycji z obecnego finansowania UE. Ale szanse, że dalsze procedury obędą się bez poślizgów, są tylko teoretyczne – odpowiada ekspert SISKOM. 

Wystarczy zażądać uzupełnienia dokumentacji, by spowolnić budowę