statystyki

Za sześć lat koniec z bezrobociem

autor: Janusz K. Kowalski, Jakub Kapiszewski16.04.2014, 06:56; Aktualizacja: 16.04.2014, 07:47
W ciągu sześciu lat zapełnić trzeba będzie prawie 1,2 mln etatów.

W ciągu sześciu lat zapełnić trzeba będzie prawie 1,2 mln etatów.źródło: ShutterStock

Pustki w pośredniakach, pracownicy dyktujący warunki pracodawcom i stanowiska na wyciągnięcie ręki – taki obraz rynku pracy w 2020 r. maluje się z danych Głównego Urzędu Statystycznego, opinii demografów i ekspertów oraz prognoz instytutów badawczych. Wszyscy zgodnie podpisują się pod tezą, że w 2020 r. zajęcia nie będzie miało zaledwie 500 tys. Polaków.

Reklama


Reklama


Z dzisiejszej perspektywy wydaje się to nieprawdopodobne, bo – jak wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) prowadzonych przez GUS – w końcu ubiegłego roku żadnej pracy (nawet w szarej strefie) nie miało aż 1,7 mln osób, a stopa bezrobocia wynosiła 9,8 proc. Co takiego stanie się w ciągu sześciu lat, że zmniejszy się ona ponadtrzykrotnie – do zaledwie 3,1 proc.?

Przede wszystkim radykalnie spadnie liczba osób w wieku produkcyjnym – będzie ich prawie milion mniej niż obecnie – wynika z szacunków DGP opartych na prognozach demograficznych GUS. Tymczasem firmy zwiększą zatrudnienie. Potwierdzają to wyliczenia Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych – według niego dziś pracuje 15,4 mln Polaków, podczas gdy w 2020 r. liczba ta zwiększy się do prawie 15,6 mln.

Reasumując, w ciągu sześciu lat zapełnić trzeba będzie prawie 1,2 mln etatów. – Demografia do minimum zmniejszy bezrobocie – nie ma wątpliwości dr Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego. Jego zdaniem poważniej tymi prognozami zachwiać mogą jedynie masowe powroty z emigracji (obecnie za granicą ponad rok przebywa ok. 1,5 mln Polaków) lub wzrost liczby osób, które pomimo osiągnięcia wieku emerytalnego pozostaną czynne zawodowo albo postanowią wrócić do pracy po latach bierności na rynku pracy.

Nie masz dyplomu? Bardzo dobrze, w 2020 roku będziesz miał pracę

Do 2020 r. zmieni się popyt na pracę poszczególnych grup zawodowych. Poprawi się nieco sytuacja handlowców – sprzedawców ulicznych i bazarowych oraz zatrudnionych w sklepach. W ciągu sześciu lat ich grupa powiększy się o 74,5 tys. pracowników – wynika z prognozy Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Jednak do pełni szczęścia będzie bardzo daleko. W ubiegłym roku bowiem było aż 168 tys. bezrobotnych sprzedawców. Bez zajęcia zatem nawet za sześć lat pozostanie kilkadziesiąt tysięcy z nich. Chyba że zmienią profesję, a szkoły nie ograniczą ich kształcenia. Co ciekawe, na 10 grup zawodowych najwięcej osób wykonuje profesje, które nie wymagają wyższego wykształcenia. Wśród nich są rolnicy, kierowcy, sprzątaczki, ochroniarze i pracownicy budowlani. Przy czym na przykład liczba robotników budowlanych wykonujących roboty wykończeniowe i pokrewne skurczy się do 2020 r. o 6,5 proc., a tych, którzy zajmują się tak zwanym stanem surowym na budowach, spadnie o 3,1 proc. – To nie są duże zmiany. Spadki zatrudnienia w tej branży mogą wynikać z ograniczenia przetargów z sektora publicznego – ocenia Jarosław Strzeszyński z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości. Najbardziej zmniejszy się liczba rolników produkcji roślinnej i zwierzęcej – o ponad 27 proc. (o 271 tys.). To zrozumiałe, bo w rolnictwie przybywa nowoczesnych maszyn, które zmniejszają zapotrzebowanie na siłę fizyczną. Szacuje się, że obecnie w tej branży jest ok. 650 tys. zbędnych rąk do pracy.

Wśród wielkich grup zawodowych o największej liczbie pracujących tylko w dwóch wymagane jest posiadanie dyplomu wyższej uczelni. Zwiększy się wyraźnie (o 160 tys.) liczba specjalistów do spraw administracji i zarządzania oraz sprzedaży, marketingu i public relations. Przybędzie też etatów (105 tys.) dla specjalistów do spraw finansowych. – W tej branży nie ma miejsca na amatorszczyznę. Dlatego rośnie zapotrzebowanie na fachowców w tej dziedzinie – ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Okazuje się również, że dynamicznie rośnie zapotrzebowanie na specjalistów z mniejszych branż. Na przykład liczba inżynierów (z wyłączeniem elektrotechnologii) ma się zwiększyć o 58 tys. (o 29 proc.) – do 260,4 tys. Natomiast liczba specjalistów do spraw technologii informacyjno-komunikacyjnych zwiększy się do 2020 r. aż o 49 proc. (o 95 tys.) do 286,3 tys.

Rynek pracy reaguje także na zmiany związane ze starzeniem się społeczeństwa. Dlatego na przykład liczba lekarzy ma się zwiększyć z 85,5 tys. do 101,9 tys., a grupa pielęgniarek urośnie o 20,4 tys., do 233,3 tys.

Jakie są prognozy przeprowadzone dla krajów członkowskich Unii Europejskiej na 2020 r. przez Europejskie Centrum Rozwoju Kształcenia Zawodowego (CEDEFOP)? Analitycy tuż przed początkiem bieżącej dekady we współpracy z naukowcami z poszczególnych państw starali się przewidzieć popyt na miejsca pracy w obrębie dziesięciu wielkich grup zawodowych. Stanowią one element Klasyfikacji Zawodów i Specjalności stworzonej przez Międzynarodową Organizację Pracy. Wśród nich jest na przykład grupa druga, czyli specjaliści – obejmująca m.in. nauczycieli, lekarzy, pracowników naukowych czy aktuariuszy. Albo grupa szósta – ona obejmuje rolników, leśników oraz ludzi trudniących się rybołówstwem.

To właśnie prognozy dla tej grupy są najbardziej zbliżone do tego, co mówią polscy analitycy. CEDEFOP przewidział, że między 2010 a 2020 r. zapotrzebowanie na miejsca pracy w rolnictwie, leśnictwie i rybołówstwie spadnie o 650 tys. Branża ta będzie się także kurczyć w Hiszpanii, natomiast w Niemczech, które dysponują nowoczesnym rolnictwem, liczba miejsc pracy pozostanie na mniej więcej podobnym poziomie. Analitycy Centrum przewidywali także wzrost liczby miejsc pracy w szeroko rozumianym handlu, co także jest zgodne z obserwowanymi u nas trendami.

Ponieważ zawody w klasyfikacji ISCO można podzielić pod kątem wymaganych do ich wykonywania umiejętności, można zaryzykować tezę, że europejscy analitycy potwierdzają trend, że w Polsce największe zapotrzebowanie ilościowo będzie na zawody niewymagające wyższego wykształcenia. Bowiem zawody z grupy piątej (np. sprzedawcy) klasyfikowane są jako wymagające średniego wykształcenia, uzupełnionego często praktyką zawodową lub – rzadziej – licencjatem.

Europa w odwrotnym niż Polska trendzie. Tam szukają dobrze wykształconych

● Francja to jeden z nielicznych krajów europejskich, dla którego prognozy demograficzne są pozytywne. Więcej Francuzów się rodzi, niż umiera, a imigrację netto szacuje się na poziomie 100 tys. Społeczeństwo się starzeje, ale w wolniejszym niż w innych krajach tempie. Francuski Instytut Studiów Narodowych podał, że w 2033 r. prawie co trzeci Francuz będzie miał 60 lub więcej lat. W raporcie dotyczącym rynku pracy nad Sekwaną w 2020 r. analitycy z McKinsey & Company przewidują, że brakować będzie ponad dwa miliony wysoko wykwalifikowanych pracowników. Popyt będzie właśnie na nich, a nie na nisko opłacanych i nisko wykwalifikowanych pracowników.

● W brytyjskim raporcie „2010–2020 Working Futures” możemy przeczytać, że na Wyspach do końca dekady powstanie 1,5 miliona nowych miejsc pracy. Wskutek starzenia się społeczeństwa odsetek pracujących nieznacznie spadnie. Spadnie także udział sektora państwowego z 27 do 25 proc. zatrudnionych. Pracy będzie przybywać w sektorach gospodarki wymagających wysokich kwalifikacji, ubędzie zaś 400 tys. miejsc pracy dla robotników wykwalifikowanych. Prawie 400 tys. miejsc pracy zniknie także w sektorze biurowo-administracyjnym, redukcje będą dotyczyć m.in. sekretarek.

● W raporcie „Niemcy 2020 – demograficzna przyszłość kraju” eksperci Berlińskiego Instytutu Światowej Populacji i Globalnego Rozwoju wskazują kilka trendów. Za Odrą rodzi się za mało dzieci (1,37 na jedną kobietę), a we wschodnich Niemczech jest coraz mniej młodych kobiet (89 na stu młodych mężczyzn). Ciekawe jest także to, że od upadku muru w 1989 r. z dawnej NRD do zachodniej części kraju wyniosło się aż półtora miliona Niemców. Cały kraj się starzeje, a po 2020 r. populacja zacznie się kurczyć. Jeśli chodzi o imigrantów, to badania pokazują, że choć jest i będzie ich bardzo dużo, to cały czas będą słabo zintegrowani. Tu też rynek pracy będzie cierpiał na deficyt specjalistów, których RFN będzie próbowało zasysać z nowych krajów UE, czyli z Europy Środkowej.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • gryfon(2014-04-16 10:27) Odpowiedz 40

    zakłamany bełkot jak z zielona wyspą.3 mln młodych za granicą,polski przemysł nie istnieje a tu takie głupoty..a świstak siedzi zawija je w te sreberka...

  • Anna(2014-04-25 11:55) Odpowiedz 40

    Bezrobotnych nie będzie, bo wszyscy chętni do pracy, a tym bardziej osoby, potrafiące dobrze pracować, wyjadą z tego kraju. I będzie to jedyna słuszna decyzja w danej sytuacji gdyż nie jest sztuką zmarnować życie w zacofanym rozkradanym przez rządzących piekiełku, sztuką zaś jest odnalezienie się w rozwiniętym przyjaznym dla obywateli kraju, niezależnie od tego gdzie się urodziło. Tam gdzie na stare lata Państwo gwarantuje godną emeryturę oraz opiekę zdrowotną, a nie szabruje niczym zbój, odbierając obywatelom ( którzy i tak płaca niepomiernie wysokie podatki) nawet uzbierane składki w Funduszach.

  • balans(2014-04-17 18:38) Odpowiedz 40

    bezrobocie spadnie ale bida wzrośnie bo kto będzie pracował na kolesi jak wszyscy młodzi wyjadą.
    co roku średnio 700tys.emigruje
    zostaną urzywilejowani i szczawiożercy

  • tytus(2014-04-17 18:48) Odpowiedz 30

    no tak zwiększy sie popyt na malarzy kominów ze specjalnością uprawy szczawiu i mirabelek

  • realistka(2015-04-06 12:02) Odpowiedz 30

    rozmarzyłam się wreszcie praca za przynajmniej 3000 zł na rękę a może więcej koniec wyzysku. Ale te prognozy to ***** prawdarynek pracy w Polsce został całkowicie zniszczony pracownik nie ma żadnych praw to co jest to system niewolniczo feudalny mnie w tym francowatym kraju zwanym podobno ojczyzną trzyma tylko Mama 80 letnia osoba potrzebująca mojej pomocy na razie uczę się niemieckiego bo może choc trochę znajdę lepszą pracę niż za minimalną ale docelowo spadam do Norwegii albo innego skandynawskiego raju tam jeszcze ostał się szacunek do pracownika a wy pracodawcy zawsze będziecie miec niewolników oby choc na starosc zdychaliscie w meczarniach za to co płacicie i jak traktujecie ludzi

  • Niemcy też będą miały zapaść(2014-04-16 09:33) Odpowiedz 20

    Bo ściągają do siebie wyłącznie tanich robotników... w większości bez rodzin.

    Cały Zachód będzie miał problemy i będzie po prostu stary... W niedalekiej przyszłości coraz trudniej w tłumie starców dostrzeże się kogoś młodego.

    A za 20-30 lat będzie już całkiem pusto...
    bo obecne wynędzniałe pokolenia Młodych nie założą rodzin i nie będą miały dzieci i to nie z powodu wygody jak w Niemczech tylko po prostu biedy gdy zabraknie wsparcia rodziców czy emerytur dziadków.

  • Adam Leduzyński(2014-04-16 10:21) Odpowiedz 20

    Głównego Urzędu Statystycznego, opinii demografów i ekspertów oraz prognoz instytutów badawczych. Wszyscy zgodnie podpisują się pod tezą, że w 2020 r. zajęcia nie będzie miało zaledwie 500 tys. Polaków. I NA TAKICH IDIOTÓW IDĄ NASZE PODATKI !!!

  • Nie jest OK(2014-04-16 11:45) Odpowiedz 20

    Za sześć lat będę już na emeryturze, dopiero zaszaleję, nie będę chyba wiedziała co zrobić z tą kasą, ale to już zawsze lepiej niż być bezrobotną.
    Kłaniam się Opiece Społecznej

  • z(2014-04-16 10:28) Odpowiedz 20

    Jak to w 2020 r. ? A z PO mówią, że po 25 maja jak na nich zagłosuję !

  • Arcus(2014-04-16 10:07) Odpowiedz 10

    Na zlecenie Tuska i całej jego bandy złodziejskiej z PO i PSL wypościli gniota i gruszki na wierzbie.

  • burababa(2014-04-17 12:23) Odpowiedz 10

    Drodzy Forowicze! Czy naprawdę bawi Was czytanie takich bzdur? Popatrzcie tylko na mądrą inaczej twarz autora "artykułu"...

  • Libertas(2014-04-16 08:21) Odpowiedz 10

    A może zwiększy się stopa bezrobocia jak wpłynie do nas 2 mil. fala przybyszów ze wschodu . Oczywiście z zachodniej Ukrainy pochodzenia polskiego , choć nie koniecznie .

  • KCz(2014-05-01 01:49) Odpowiedz 10

    Te wszystkie przewidywania opierają się na tak niepewnych założeniach, że są niewiele warte. Pamiętam wiele przewidywań sprzed kilkudziesięciu lat, które się nie sprawdziły. Zamiast wyciągnąć z tego wnioski, rządzący moim zdaniem wpadają niepotrzebnie w panikę - przykładem może być podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat, która to decyzja moim zdaniem przyczynia się znacznie do bezrobocia młodych. Inną przyczyną bezrobocia młodych są pracujący emeryci, zwłaszcza Ci co poszli na emeryturę mając 60 lat (mężczyźni) i 55 lat (kobiety), a pracują i biorą emeryturę, mając nawet po siedemdziesiąt kilka lat. W życiu na wszystko musi być odpowiedni czas, w tym na pracę między 25 a 65 rokiem życia i na emeryturę po 65 roku życia. A jeśli ktoś chce nadal pracować po 65 roku życia to na własny rachunek - niech tworzy nowe miejsce pracy. Kolejna przyczyna bezrobocia to moim zdaniem brak odpowiednio dużej finansowej zachęty dla przedsiębiorców zatrudniających nowych pracowników (tworzących nowe miejsca pracy). Przyczyn jest oczywiście więcej.

  • observator(2014-04-19 18:04) Odpowiedz 10

    A kto będzie pamiętaj za 6 lat o tym artykule a bezrobocie będzie dalej

  • filologini(2014-04-17 19:44) Odpowiedz 10

    Teraz rządowi pozostanie tylko zutylizować starców ale to już drobnostka - nie dać im jeść, wyeksmitować jak nie będą mieć kasy na czynsz, nie leczyć a dobrze wykształconych młodych wysłać do pracy za granicą i PO kłopocie. No, prawie bo kto utrzyma bandę dobrze odżywiającą się przy obecnym korycie? Najsprytniejsi ewakuują się do Brukseli, a dla innych to ostatnia chwilą, żeby zrobić zapasy i obłowić się na państwowej posadzie - dlatego nie trzeba już żadnych przetargów ...

  • aPO(2014-04-16 12:58) Odpowiedz 10

    autorze-proroku, ile dałbyś pod zastaw tych propagandowych przedwyborczych bredni, myślę że najwyżej swój stary rower.Dlaczego za sześć a nie 5 lub 7 lat, my roczniki powojenne trzymamy się nieżle, nie licz na nasze szybkie odejście.Jeśli jesteś dobry w proroctwach to obstaw parę kuponów lotka i nie będziesz musiał nadstawiać publicznie gęby do tych wypocin pseudonaukowych.

  • Anna(2014-04-29 11:43) Odpowiedz 10

    Szokujące... ale prawdopodobne. 6 lat różnicy to już inna grupa wiekowa potencjalnych pracowników, a ponieważ Polacy ani osobiście, ani ogólnie, nie zajmują się przyszłością i jej przewidywaniem, już od wielu lat nikt nie dbał o zrównoważony przyrost naturalny.
    Ja jestem z wyżu demograficznego, urodzona w 1950. Kolejny wyż był więc w latach 1970-75, a w środku pusto...
    Kolejny wyż mógł być w latach 1990-95 ale już nie było... bo nie było pracy i bezpieczeństwa socjalnego.
    Na szczęście nie można zmusić kobiet do posiadania dzieci, trzeba je umieć zachęcić, a politycy nawet o tym nie myślą.
    ICH przecież to już nie dotyczy, czy za 20 lat będzie bezrobocie, czy odwrotnie.
    Pseudo-demokracja, idiotycznie wybory co 4 lata, bardzo krótka perspektywa, nikt nikogo nie rozlicza z popełnionych błędów... i są skutki.

  • 1951(2014-04-25 12:53) Odpowiedz 10

    Czyja to WIZJA? Nawet Jarosław Kaczyński takiej nie ma! Chyba że kolejne 2 miliony Polaków opuści NASZ KOCHANY KRAJ TUSKOLANDIĘ.

  • horoskop dobrobytu po 2020 r.(2014-04-24 22:49) Odpowiedz 10

    Taką lipę otrzymują obywatele w każdym przemówienia otwarcia premiera bez względu na przynależność frakcyjną Komitetu Centralnego z Wiejskiej od 1989 r.

  • taka prawda - grill(2014-04-16 09:12) Odpowiedz 00

    A za trzy lata po wypowiedzi premiera :"adin, dwa, tri," większośc impotentów dozywotnio stania się wydolna seksualnie, bez żadnych kolorowych i drogich proszków.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama