statystyki

Bezrobotny wyszkolony nadaremno. Kursy nie pomagają w znalezieniu pracy

autor: Janusz K. Kowalski, Marcin Piasek23.04.2013, 07:03; Aktualizacja: 23.04.2013, 08:29
Niektórym urzędom pracy zdarza się oferować kilkanaście typów szkoleń.

Niektórym urzędom pracy zdarza się oferować kilkanaście typów szkoleń.źródło: ShutterStock

Pod koniec marca na jedną ofertę pracy przypadało średnio w kraju 57 bezrobotnych. Tak źle nie było od sześciu lat. Osoby szukające zajęcia biorą udział w dziesiątkach kursów, które nie przekładają się na zatrudnienie.

reklama


reklama


Za udział w niektórych kursach bezrobotni dostają stypendium w wysokości 400 zł miesięcznie. Na Mazowszu jest rekordzista, który był aktywizowany w ten sposób 18 razy. Zdaniem rozmówców DGP takie hurtowe korzystanie z kursów może być formą zarabiania: zamiast pensji dostaje się stypendium.

Niektórym urzędom pracy zdarza się oferować kilkanaście typów szkoleń. PUP w Radomiu w swojej ofercie ma m.in. szkolenie z aktywnego poszukiwania pracy, obsługi komputera, kasy fiskalnej i kurs na prawo jazdy. – Ostatnio dużą popularnością cieszy się kurs na operatora koparkoładowarki – mówi Dariusz Strzelec, rzecznik urzędu. Bezrobotni mogą się też szkolić na pilota wycieczek. W programie kursu m.in. dwie wycieczki, zajęcia teoretyczne i praktyczne. PUP chce przeszkolić w ten sposób 30 osób. Za jedną zapłaci ok. 1200 zł.

Dyrektor PUP w Przysusze Jan Kwaśniewski mówi, że w jego jednostce bezrobotny nie trafiłby na tyle szkoleń, co opisywany przez DGP rekordzista. – Dyrektor ma prawo odmówić skierowania na szkolenie osobie, która kilkakrotnie w nich już uczestniczyła i nie znalazła pracy – mówi Kwaśniewski. – W związku z tym w naszym urzędzie szkolenia odbywają się pod zatrudnienie, tzn. że bezrobotny wskazuje pracodawcę, który zatrudni go po odbyciu kursu – dodaje.

Takie wskazanie pozwala uniknąć przypadków, w których osoby ubiegające się o szkolenie próbują naciągnąć państwo.

Bezrobotni nie chcą być postrzegani jako naciągacze, którzy uczestniczą w szkoleniach, by skubać państwo. Wskazują przy tym na dane dotyczące ofert pracy. Jak wynika z wyliczeń DGP, marzec był rekordowy pod tym względem. Pod koniec marca na jedną ofertę pracy przypadało średnio w kraju 57 bezrobotnych. Tak źle nie było od sześciu lat.

Sytuacja jest jednak regionalnie zróżnicowana. Najtrudniej jest w trzech województwach: podlaskim, podkarpackim i lubelskim. Tam na jedną ofertę zatrudnienia przypadało aż 82–88 bezrobotnych. Tuż za nimi znalazło się woj. warmińsko-mazurskie, gdzie liczba osób bez zajęcia na jedną propozycję pracy też jest bardzo wysoka i wynosi 77. – W tych regionach mamy od lat nadzwyczaj trudną sytuację na rynku pracy – ocenia Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP. Głównie dlatego, że mało jest tam inwestycji tworzących nowe miejsca pracy ze względu na między innymi zły stan infrastruktury lokalnej – zwłaszcza drogowej.

Dodatkowo w marcu mieliśmy niekorzystne warunki pogodowe (przedłużająca się zima). Mało było sezonowych miejsc pracy, które zwykle w tym miesiącu pojawiają się na rynku – na przykład w rolnictwie i budownictwie.

Pogarszanie się sytuacji powstrzymały urzędy pracy. Zwiększyła się liczba osób wysyłanych do pracodawców na staże. Więcej środków urzędy pracy przeznaczyły także na np. doposażenie miejsc pracy w przedsiębiorstwach w zamian za zatrudnianie bezrobotnych. Obecnie w Polsce jest ponad 2,3 mln osób bez pracy.

Dużo pieniędzy, skutki takie sobie

Najwięcej osób bez zajęcia, które podjęły szkolenia, było w 2010 r.: ponad 181 tys. Urzędy pracy na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu miały wtedy ponad 6,7 mld zł, w tym na szkolenia 307 mln zł. W 2011 r. środki na ten cel zostały obcięte – na aktywne formy do 3,2 mld zł, a na szkolenia do 182 mln zł. W efekcie ze szkoleń skorzystało tylko 53,3 tys. osób. Ubiegły rok był lepszy: kwota na przeciwdziałanie bezrobociu wzrosła do 3,9 mld zł, a na szkolenia 195 mln zł. Skorzystało z nich 79,6 tys. bezrobotnych.

W tym roku urzędy pracy mają jeszcze więcej pieniędzy – blisko 4,7 mld zł na walkę z bezrobociem, w tym na szkolenia 367 mln zł (o 60 mln zł więcej niż w rekordowym 2010 r.). Szkolenia nie należą do efektywnych metod ograniczania bezrobocia. Z danych wynika, że w 2011 r. tylko 43,1 proc. osób, które je ukończyły, uzyskało zatrudnienie.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

reklama

  • Rys(2013-04-23 16:30) Odpowiedz 00

    Przydałby by się kurs (wydłużony) dla Tuska i Rostowskiego ,w zakresie :
    Jak rządzić by nie sp...ć to co było dobre dla obywateli.

  • lolo(2013-04-23 21:00) Odpowiedz 00

    i tak z tego nic nie będzie bo zusik ci zabierze całą kasę

  • MK(2013-04-23 13:40) Odpowiedz 00

    Co się dzieje ,że ludzie tracą zaufanie do władzy ?
    3,5 miliona ludzi na umowach śmieciowych (dobre dla pracodawcy złe dla pracownika !) Ponad 2-mil ludzi bezrobotnych (zarejestrowanych !) Nie pracują z lenistwa tylko nie mają gdzie ! ( A rząd na 2-lata przyklepał ustawę WCZESNIEJSZA EMERYTURA + PRACA ! W tym samym czasie kiedy D. TUSK wymusza na długoletnich pracownikach wydłużenie aktywnosci zawodowej codziennie, z budżetu wyparowywują miliardy .
    Rozpasana administracja rządowa stworzyła 75 -tyś niepotrzebnych miejsc pracy ,a bezrobotnym bez znajomośći pozostają kursy zawodowe i bezpłatne staże zawodowe .Wdrażając swoje chore wizje ,poltycy zaprowadzą nas do Egiptu ,a historia i tak zaszufladkuje ich jako największych szkodników III RP

  • malio(2013-04-23 11:59) Odpowiedz 00

    szkolenia wyrzucanie pieniędzy ,lepiej jednego zatrudnić niż dziesięciu szkolić bo pracy niema

  • Andryjus(2013-04-23 11:16) Odpowiedz 00

    To ja człowiek po kursie na prawo jazdy kat.C, kurs za pieniądze EU i zonk nie przewiduje się pokrycia kosztów choćby jednego egzaminu. To JA się pytam, gdzie mam znaleźć pieniądze na egzamin jak nie pracuję? No ale kurs zrobiony statystyki odfajkowane, urzędaski szczęśliwe bo znowu coś skapnie.

  • j.(2013-04-23 22:05) Odpowiedz 00

    Bezrobotni mogą skończyć po 5 fakultetów i nauczyć się biegle po 5 języków, tylko, że od tego nie przybędzie ANI JEDNEGO MIEJSCA PRACY. (No, nie licząc oczywiście miejsc pracy w firmach szkoleniowych...) Będzie tylko dużo dobrze wykształconych bezrobotnych. Jeśli nie będzie wzrostu gospodarczego i związanego z tym wzrostu liczby miejsc pracy, to żadne szkolenia nic nie dadzą!

  • Kenaj1952(2013-05-01 14:55) Odpowiedz 00

    Kasa trafia nie tam gdzie powinna bo takie pseudo kursy nic nie dają.W 1989 roku to zakład pracy po zmianie stanowiska wysłał mnie na kurs,który trwał 3 miesiące i kończył się profesjonalnym egzaminem.Papier dawał mi możliwość dodatkowego fachu co później bardzo się przydało.I to pracodawcy za wyszkolenie i zatrudnienie minimum na rok powinni dostawać zwrot kosztów a nie urzędy nabijające statystyki by pokazać jakie to są cacy!Kiedy dotrze do rządzących,że to wielka ściema?Sam kurs to za mało liczy się praktyka i tego uczyły dawne kursy!

  • Magduuusia(2013-07-02 20:36) Odpowiedz 00

    andryjus masz racje to bez sensu. nie przemyslane z tym egzaminem. wiecie ossba, bezrobotna tez powinna myslec, trzeba wiedziec na co jest zapotzrebowanie na rynku, a jak sie nie to zapytac sie w doradcy w PUP. dziwi mnie to ze w chwili obecnej wszyscy chca miec mgr z zarzadzania, a nie zostac profesjonalnym kucharzem w dobrej restauracji. ja 3 mce temu bylam na kursie, dlugim bo 1,5 mca, ale w końcu czegos sie nauczyłam. Postanowiłam z asystentki kserujacej dokumenty zostać kucharzem... i nie załuje, uwierzcie mi praca jest tylko trzeba sie po nią schylic. dla szukajacych szkolen polecam kurs kucharski ze strony www.gowork.pl

  • zmyślą o ludziach(2013-08-23 19:02) Odpowiedz 00

    urzedy sa po **** potrzeba fabryk zkładów pracy wtedy bedzie praca anie tam jakies durne wymysły to tam po niczym jest a polaków którzy umieja cos nie brakuje bo sa wykwalifikowani maja zawód tak i jeszcze dodatkowe umiejętności

  • morion(2013-06-04 11:27) Odpowiedz 00

    kursy jako rozrywka i okzaja na wyjście z domu??

  • aaaa(2013-05-06 07:45) Odpowiedz 00

    na kursach skorzystali trenerzy, ale dla bezrobotnych to też była jakaś odmiana

  • Jożin z bażin(2013-05-04 13:50) Odpowiedz 00

    Wszystkie dodatkowe umiejętności które stały się niezbędne (PC, języki) nabyłem sam.Pracowałem w dużych zagranicznych firmach wyłącznie dzięki sobie.
    Współczuje ludziom którzy wierzą w "kursy" i "szkolenia".
    Z drugiej strony spotkałem w pracy kompletnych idiotów i do dziś nie wiem kto i po co ich zatrudniał...

  • moto(2013-04-23 10:37) Odpowiedz 00

    śmiech ogarnia jak sie czyta o pomyslach urzedow pracy, by znalezc usprawiedliwienie dla swojego istnienia (czytaj. dawania zatrudnienia urzednikom)

  • dziadek(2013-04-23 10:04) Odpowiedz 00

    i co z tego
    szkoleniowe firmy mają mieć się dobrze, reszta to nie istotne
    bo nie chodzi by złapać króliczka tylko gonić go

  • Andrzej(2013-04-24 07:03) Odpowiedz 00

    Kursy, to pic na wodę. Wyłudzanie pieniędzy przez organizatorów takich kursów. W tym kraju wszystko jest chore. Korupcja, układy, znajomości, w ten sposób załatwia się pracę

  • ale doczekalismy(2013-04-24 07:10) Odpowiedz 00

    Te kursy sa dla tych którzy szkola,żeby oni mieli zatrudnienie.Bo po co ludziom po studiach kursy,oni maja wiedze tylko pracy brakuje.A ci bez studiów maja doświadczenie i kwalifikacje,więc na co komu jakies idiotyczne kursy,za które wszyscy płaca, UP ma szukac pracy a nie wysyłac na kursy,to wydawanie niepotrzebnie i tak juz dużych pieniędzy wyrzuconych w błoto.To jest utrzymywanie urzędów pracy chociaz z praca nie maja nic wspólnego.zlikwidowac nierobów i ludzie sami sobie będa szukac pracy bo i tak to robia.

  • BongoBongo(2013-04-24 06:23) Odpowiedz 00

    Szkolenia i staże mają rację bytu tylko i wyłącznie w przypadku, gdyby w POlsce była praca, a tej nie ma, więc takie szkolenia i staże są o kant rozbić. Dla nich liczą się statystyki, z których wynika, że szkolenia i staże zostały przeprowadzone.

    Sam miałem okazję to przerobić w tym roku będąc na stażu, który ukończyłem ze 100% frekwencją, a gdy po zakończeniu owego stażu znalazłem zatrudnienie na normalną umowę o pracę, to PUP mnie wyrejestrował sugerując się tym, że przerwałem staż z własnej winy. To jest właśnie POdziękowanie za ukończenie stażu i znalezienie sobie innej pracy na umowę o pracę niż u pracodawcy, u którego odbywałem staż mając okazję pracować u niego na umowę zlecenie.

  • 28 lat sebik(2013-04-24 05:05) Odpowiedz 00

    zastanawiam się kiedy ludzie wyjdą na ulice??? ile jeszcze trzeba ucisku??? ja kolejnej pracy będę szukać juża granicą zachodnią, na pewno nie w tym POlskim burdelu

  • tutu(2013-04-24 01:40) Odpowiedz 00

    To, że kursy nie pomogą w znalezieniu pracy, prosty Polak już wiedział na samym początku. Tylko decydenci mysleli inaczej... he he he...

  • pepe(2013-04-23 08:04) Odpowiedz 00

    jak pracy nie ma to żadne szkolenie nie pomoże w przyjęciu do pracy, bo wśrod bezrobotnych są ludzie z doświadczeniem we wszystkich zawodach

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

reklama