statystyki

Oficjalnie ministerstwa redukują etaty. Nieoficjalne zatrudniają drugą armię urzędników

autor: Artur Radwan20.09.2012, 07:03; Aktualizacja: 26.11.2012, 12:26
Tworzenie przybudówek ministerialnych to dobry sposób na wykazanie się redukcją etatów.

Tworzenie przybudówek ministerialnych to dobry sposób na wykazanie się redukcją etatów.źródło: ShutterStock

Zjeść ciastko i mieć ciastko – ministerstwa znalazły sposób, jak to zrobić. Oficjalnie redukują etaty, bo kryzys, w rzeczywistości mnożą przybudówki, zatrudniając tam drugą, nieoficjalną armię urzędników.

reklama


reklama


Pięć ministerstw sprawdzonych przez DGP zatrudnia 2,6 tys. urzędników. Tę liczbę trzeba jednak uzupełnić o kolejne 1,2 tys. osób, które pracują w 11 podległych im instytucjach. To wierzchołek góry lodowej. Na ministerstwo przypada od kilkunastu do kilkudziesięciu tego rodzaju instytucji. Np. w resorcie obrony można się ich doliczyć aż 90.

DGP przepytał nadzorowane przez ministrów instytucje o sposób zatrudniania i płace. W części z nich zarobki przewyższają pensje urzędników ministerialnych. W Ministerstwie Gospodarki średnia pensja liczona z trzynastką wynosi 6,1 tys. zł. W podległym mu Polskim Centrum Akredytacji (PCA) wynagrodzenia są średnio o 2 tys. zł wyższe.

– Koszty działalności, w tym zarobki pracowników, są pokrywane z przychodów, które PCA uzyskuje z prowadzonej przez siebie działalności – tłumaczy Adela Malta, kierownik wydziału spraw osobowych, prawnych i szkoleń PCA.

Podobna sytuacja jest w Ministerstwie Edukacji Narodowej. W podległym mu Ośrodku Rozwoju Edukacji (ORE) otrzymaliśmy zapewnienie, że zasady zatrudniania regulują wewnętrzne procedury. Pracuje tam 214 osób. To zaledwie 83 urzędników mniej niż w całym MEN. W ośrodku płace wynoszą średnio ok. 5 tys. zł. W podległym resortowi Instytucie Badań Edukacyjnych (IBE) są wyższe. Do podziału na 261 pracowników przypada aż 20 mln zł budżetu. W efekcie średnio na jedną osobę przypada 6,4 tys. zł miesięcznie.

Tworzenie przybudówek ministerialnych to dobry sposób na wykazanie się redukcją etatów. W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego poza urząd wydzielono część departamentów. Utworzono m.in. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). Zatrudnia ono 261 osób. Oficjalnie więc liczba zatrudnionych w MNiSW spadła prawie do poziomu z 2007 r. (385 etatów).

– Pracownicy zatrudniani są z należytą dbałością o obiektywizm i przy zastosowaniu kodeksu etyki centrum – wyjaśnia Marcin Łuszczyński z NCBiR.

Podległe i nadzorowane jednostki to również miejsca, gdzie ministerialni urzędnicy mogą dodatkowo zarobić. Oficjalnie nie pracują tam na etacie. Nie ma jednak przeszkód, aby dorabiali na podstawie umowy o dzieło czy zlecenia.

– Centrum, które podlega Ministerstwu Pracy, nie zatrudnia na umowy o pracę resortowych urzędników – przekonuje Dariusz Kapusta, dyrektor Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich.

Nie chciał jednak komentować, ile osób z resortu pracuje na zlecenie.

– Tego rodzaju instytucje są tworzone do zatrudniania znajomych osób rządzących. W ten sposób cicho i bez rozgłosu można znaleźć pracę z dnia na dzień – mówi prof. Jacek Jagielski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jego zdaniem większość tych instytucji powinna być objęta ustawą o służbie cywilnej, a co za tym idzie przejrzystymi zasadami zatrudniania i wynagradzania, które można kwestionować nawet przed sądem.

Specjalne urzędy na specjalnych prawach

W ministerstwach i urzędach wojewódzkich o wolnych etatach i zarobkach można się dowiedzieć bezpośrednio z ogłoszenia, które jest zamieszczane aż w trzech miejscach, w tym na stronach kancelarii premiera. Niestety w podległych im instytucjach nie ma już tak przejrzystych zasad zatrudniania. Jednostki nadzorowane przez ministerstwa rządzą się swoimi prawami. Mają wewnętrzne procedury i na ich podstawie zatrudniają. W efekcie podległe urzędom instytucje mogą bez ograniczeń i transparentności zwiększać zatrudnienie oraz podwyższać pensje. W urzędach centralnych jest to utrudnione, bo podlegają one większej kontroli, m.in. ze strony premiera.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • zz(2012-09-20 11:21) Odpowiedz 00

    Nie chce mi się czytać tego syfu.

  • schorowany(2012-09-20 11:50) Odpowiedz 00

    Dokąd by tu uciekać z "zielonej kiły tuska"???

  • Michał(2012-09-20 08:12) Odpowiedz 00

    Amerykę odkryliście. Przecież trzeba gdzieś wciskać znajomych i znajomych znajomych. Tak było, jest i będzie, bo to jest Polska. [ironia mode off]

  • Bezgarbny wielbłąd(2012-09-20 09:08) Odpowiedz 00

    Dzieci dorastają, żenią się rodzina się powiększa, z czegoś trzeba żyć. To że niekoniecznie się nadają to nic jakiś mądry z łapanki zrobi co trzeba za nich. A co z młodymi zdolnymi (bez układów z królikiem) ano von za miedzę. Kasiorę przynajmniej przywiozą, będzie na apanaże dla znajomków. A potrzeby rosną, oj rosną.

  • top(2012-09-20 12:10) Odpowiedz 00

    A gdzie pracują dzieci parlamentarzystów, dziwnym zbiegiem okoliczności jest fakt, że rodzic dostaje się do parlamentu wyjeżdża do Warszawy z pełnoletnim synem, córką. Młodzi nawet rezygnują z dotychczasowych uczelni, rezygnują z pracy, zamieszkania w domu i jadą /za darmo/ z tatą czy do Warszawy /mieszkanie za darmo/ czyżby tylko byli do towarzystwa? Nie tam czeka już przygotowany start życiowy - praca, nauka, mieszkanie, znajomości - to dla takich osób kosztem podatników tworzy się lepsze życie swoim rodzinom, bliskim itp.

  • aspargin(2012-09-20 09:53) Odpowiedz 00

    W efekcie podległe urzędom instytucje mogą bez ograniczeń i transparentności zwiększać zatrudnienie oraz podwyższać pensje. W urzędach centralnych jest to utrudnione, bo podlegają one większej kontroli, m.in. ze strony premiera.

    Ktoś napisał bzdury. jednostki te przecież mają swój budżet, który nie jest z gumy. Jest nadzorowany przez ministerstwo i wydatki ich jeśli są wydatkami na administrację są ujęte w budżecie państwa. Nie jest tak, że można zatrudniać ilu się chce i za ile się chce. Jeśli jednostki nadzorowane mają własne dochody, to chyba dobrze, bo nie obciążają budżetu. Ktoś zapomniał że zlikwidowano gospodarstwa pomocnicze a ich zdania jednak zwykle ktoś musi wykonywać.

  • rewizor(2012-09-20 10:06) Odpowiedz 00

    Pracownicy zatrudniani są z należytą dbałością" tu zgoda bo nikt obcy pracy tam nie znajdzie

  • grzegorz(2012-09-20 17:53) Odpowiedz 00

    Ile jeszcze czasu pozwolimy się im oszukiwać?

  • bb(2012-09-20 16:12) Odpowiedz 00

    I właśnie dla tego nie jestem patriotą... mam gdzieś państwo które tylko kombinuje jak mnie wydoić...

  • warp(2012-09-20 10:44) Odpowiedz 00

    Jak już cwaniak dostanie dobrze płatną posadkę w administracji, to wkrótce nie chce mu się zanadto wysilać i załatwia do wypełniania części swoich obowiązków nastepnych urzędników. Najlepiej ze swojej rodziny lub sitwy.

  • DW z Lublina(2012-09-20 17:16) Odpowiedz 00

    układ goni układ, stąd takie długi Wincent narobił. Zacieśnijmy unie bankową to etatów przybędzie.
    Trzeba głosować na PO "by żyło się lepiej" - wybrańcom

  • obserwator(2013-01-23 09:19) Odpowiedz 00

    zabrać trzynastki wszystkim i dać nagrody swoim, tylko "naszym" przecież o to tylko chodzi - i po co całe to zamieszanie i szum medialny.

  • Franek - Chicago ILL. / USA(2013-04-28 23:23) Odpowiedz 00

    Przecież , jeno macie tą adekwatną wymarzoną " Zieloną Wyspę " , oczywiście obiecaną przez premiera Tuska ...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama