W IV kwartale 2011 r. stopa bezrobocia liczona na podstawie badań aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) wzrosła do 9,7 proc. z 9,3 proc. w tym samym okresie roku poprzedniego – podał wczoraj GUS. Była więc najwyższa od pięciu lat. Co ważne, w tym badaniu, wykorzystywanym do porównań międzynarodowych, które obejmuje również szarą strefę gospodarki, nie zalicza się do bezrobotnych osób, które w ciągu tygodnia choćby tylko przez sześćdziesiąt minut pomagały bez wynagrodzenia w prowadzeniu rodzinnego gospodarstwa lub innej rodzinnej firmy.

O pogarszaniu się sytuacji na rynku pracy mówią też dane o rejestrowanym bezrobociu. Według nich liczba bezrobotnych zwiększyła się w styczniu, w porównaniu z grudniem ubiegłego roku, o blisko 139 tys. i wyniosła ponad 2,1 mln. Tak duży wzrost jest typowy dla miesięcy zimowych i wynika z braku prac sezonowych. Kolejne wytłumaczenie to nieodnawianie umów na czas określony, które wygasają zwykle w końcu roku. W rezultacie stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła w styczniu do 13,2 proc. i też była najwyższa od pięciu lat. Eksperci są zgodni, że w lutym może ona wzrosnąć do ok. 13,5 proc. W kolejnych miesiącach będzie powoli spadać, i tak do jesieni, ponieważ pojawiać się będzie coraz więcej prac sezonowych w rolnictwie, budownictwie i turystyce. Pod koniec roku bezrobocie znów wzrośnie. Ekonomiści nie są zgodni, do ilu procent. Optymiści prognozują 12,7 proc., a pesymiści 13,6 proc.

13,2 proc. wyniosła stopa rejestrowanego bezrobocia w styczniu. Była o 0,7 pkt proc. wyższa niż w grudniu

2,1 mln było w styczniu osób bezrobotnych, o 138,8 tys. więcej niż w grudniu