statystyki

Lech Poznań chce być jak FC Barcelona. Dzięki beaconom

autor: Jakub Styczyński11.04.2017, 08:39; Aktualizacja: 11.04.2017, 08:52
Beacon

Beacony, małe nadajniki, wysyłające sygnał radiowy i komunikujące się ze smartfonami, coraz częściej stosowane są przez biznes. Według Raportu Proxbook Q2 do 2020 r. będzie ich na świecie ok. 400 mln. Koszt jednego: od kilku do kilkudziesięciu dolarów.źródło: Materiały Prasowe

PROBLEM: Ulubiony klub piłkarski strzela właśnie bramkę drużynie przeciwnej, emocje kibiców sięgają zenitu i... To idealny moment, by zaoferować im zakup koszulki klubowej po promocyjnej cenie. Tak będzie już nie tylko na meczu FC Barcelony, lecz także Lecha Poznań. A to dlatego, że wprowadza on na swoim stadionie technologię beaconów (z ang. sygnał naprowadzający). Klub rozmieścił w różnych punktach obiektu 54 małe nadajniki, które pozwalają się komunikować ze smartfonami kibiców. W momencie wejścia na stadion przesyłają powiadomienia powitalne z informacjami o drużynie, w czasie meczu – komunikat o rabacie na koszulki, w przerwie – zachętę do skorzystania z promocji w lokalu gastronomicznym, a na koniec – prośbę o wystawienie opinii o rozgrywce. Klub liczy na zwiększenie obrotów i zysków. Podobne urządzenia wykorzystują coraz częściej inni przedsiębiorcy. Z najnowszego raportu „Deloitte TMT Predictions 2017” wynika, że obecnie stosuje się beacony w ok. 5 proc. wszystkich budynków na świecie, do 2022 r. ma to być już 25 proc. Niestety dziś przedsiębiorcy zapominają w praktyce o obowiązkach prawnych, m.in. o uzyskiwaniu zgody klientów na przetwarzanie danych osobowych i na wyświetlanie reklam czy o zakazie przesyłania spamu. A od 25 maja 2018 r., kiedy stosowane będą przepisy unijnego rozporządzenia RODO, liczba ograniczeń i obowiązków wzrośnie. Jak zatem poinformować konsumentów o chęci zbierania danych? Jakie informacje można im przesyłać? Co się zmieni w przyszłości? Odpowiadamy na te i inne pytania.

Reklama


Wyobraźmy sobie sklep rodem z fantastyki naukowej. Taki z klientami wiedzącymi dokładnie, gdzie jest szukany przez nich produkt. Albo taki, gdzie nie ma kolejek, bo klienci płacą za produkty przy pomocy smartfonu, w momencie gdy opuszczają sklep. Albo restaurację, gdzie konsumenci, siedząc przy stoliku, zamawiają potrawy za pośrednictwem tabletu, bez konieczności wzywania kelnera. Czy też biuro, w którym szef widzi, gdzie w danym momencie są jego pracownicy, i jednym przyciskiem na smarfonie może ich wezwać na dywanik. To wszystko jest możliwe już teraz dzięki urządzeniom zwanym beaconami.

NOWA TECHNOLOGIA

Beacony, małe nadajniki, wysyłające sygnał radiowy i komunikujące się ze smartfonami, coraz częściej stosowane są przez biznes. Według Raportu Proxbook Q2 do 2020 r. będzie ich na świecie ok. 400 mln. Koszt jednego: od kilku do kilkudziesięciu dolarów.

Obecnie beacony wymagają, by użytkownik uprzednio pobrał aplikację przedsiębiorcy. Ponadto klienci muszą mieć w swoim urządzeniu włączony protokół przesyłu danych Bluetooth. Eksperci uważają, że to dotychczas największe bariery blokujące rozwój tej technologii. Wkrótce ma jednak nastąpić rewolucyjna zmiana. – Firma Google mocno promuje swoją koncepcję znoszącą potrzebę instalacji wyspecjalizowanej aplikacji – mówi Łukasz Felsztukier, prezes firmy Linteri.

Ponadto amerykańska korporacja w styczniu rozpoczęła testy Instant Apps. - To mikroaplikacje ściągające się pod wpływem impulsu z beacona, bez konieczności ich instalacji. Otwiera to zupełnie nowy rozdział w budowaniu cyfrowego kontekstu rzeczywistości – uważa z kolei Adam Jesionkiewicz, CEO firmy Ifinity.

NADCHODZI RODO

Wykorzystując beacony do kontaktu z urządzeniami mobilnymi czy projektując nowe systemy, należy pamiętać nie tylko o obowiązujących przepisach prawa, lecz także o obowiązkach wynikających z europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (tzw. RODO; Dz.Urz. UE z 2016 r. L 119, s. 1). Stosowane będzie od 25 maja 2018 r. Może nieco ograniczyć możliwości wykorzystania danych osobowych swoich klientów. I to pod rygorem poważnej sankcji – mogącej sięgnąć nawet do 4 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

Jak przyznaje Adam Jesionkiewicz, RODO ograniczy przede wszystkim masowe przetwarzanie danych o użytkownikach bez ich wyraźnej zgody. Ekspert dodaje jednak, że RODO będzie kłopotliwe tylko dla tych przedsiębiorców, którzy będą chcieli wciąż korzystać z danych bez świadomości konsumenta. Technologia musi dostarczać określoną wartość konsumentom i to po stronie przedsiębiorcy leży konieczność opracowania takich korzyści, żeby użytkownik rzeczywiście chciał podzielić się swoimi danymi – twierdzi Jesionkiewicz.


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama