statystyki

Szkoły wyższe do likwidacji. Studenci nie mają już pewności, że dokończą naukę

autor: Urszula Mirowska-Łoskot23.04.2014, 07:19; Aktualizacja: 23.04.2014, 08:10
studia-doktorant-smutek

Niekorzystna dla szkół wyższych tendencja może oznaczać, że będą one zamykane szybciej, niż przewidywano. źródło: ShutterStock

Studenci nie mogą mieć już pewności, że dokończą naukę na rozpoczętym kierunku w swojej placówce. Walka o zwrot czesnego może skończyć się w sądzie

reklama


reklama


Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) szacowało, że w roku akademickim 2013/2014 studentów będzie 1,613 mln, a jest ich 1,549 mln.

Ta niekorzystna dla szkół wyższych tendencja może oznaczać, że będą one zamykane szybciej, niż przewidywano. Ich liczba miała spaść z 460 do ok. 300. Jednak na rynku może ich pozostać znacznie mniej. Tylko obecnie w trakcie likwidacji jest 27 uczelni niepublicznych.

Brakuje chętnych

Już teraz na niektórych uczelniach kształci się zaledwie kilkanaście lub kilkadziesiąt osób. Przykładowo w Wyżej Szkole Nauk Prawnych i Administracji w Wołominie uczy się 28 osób, w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia w Warszawie – 40. Z kolei w Lubuskiej Wyższej Szkole Zdrowia Publicznego w Zielonej Górze 13 studentów.

– Nie obserwujemy jeszcze masowego zamykania uczelni, ale kierunków – jak najbardziej – przyznaje prof. Marek Rocki, przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA).

Wyjaśnia, że już w tym roku PKA podjęła 50 uchwał o odstąpieniu od oceny jakości kształcenia tylko dlatego, że szkoła nie będzie już prowadziła danego fakultetu. To efekt drastycznego spadku liczby studentów, który w praktyce doprowadzi do likwidacji wielu placówek, zwłaszcza tych niepublicznych.

Coraz mniej studentów na uczelniach

Coraz mniej studentów na uczelniach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Założyciele tych uczelni, którzy byli nastawieni na zysk, po prostu je zamkną, ponieważ nie będą chcieli ponosić kosztów dalszego utrzymywania działalności, która jest nierentowna. Inni będą podejmowali rozpaczliwe próby przetrwania – uważa prof. Waldemar Tłokiński, przewodniczący Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich.

Wskazuje jednak na prognozy, z których wynika, że kryzys w szkolnictwie wyższym skończy się za sześć lat.

– To oznacza, że uczelnie muszą jeszcze przetrwać sześć rekrutacji, a potem liczba studentów będzie stopniowo rosnąć – mówi prof. Waldemar Tłokiński.

Dodaje, że niektóre tworzą niestandardowe kierunki studiów tylko po to, aby zachęcić maturzystów do wyboru uczelni.

– Młodzież jest kapryśna, a uczelnie starają się za nią nadążyć. Często okazuje się, że kierunek, który był hitem poprzedniej rekrutacji, w kolejnym roku może nie znaleźć wystarczającej liczby chętnych potrzebnych do jego uruchomienia – wskazuje.

Szkoły wyższe zaciskają też pasa. A to ma wpływ na wynagrodzenie kadry dydaktycznej.

– Aby móc kształcić, trzeba spełnić minima kadrowe, czyli zatrudniać wskazaną w przepisach liczbę nauczycieli akademickich o określonych stopniach awansu naukowego. Dlatego w najbliższych latach zatrudniać będą tylko tyle osób, ile wskazuje ustawa, i to w najmniejszym wymiarze czasu pracy – podkreśla prof. Tłokiński.

Kasa za obietnice

Problemy likwidowanych uczelni odbiją się także na studentach. Na przykład wspomniana już Lubuska Wyższa Szkoła Zdrowia Publicznego w Zielonej Górze nadal prowadzi nabór i reklamuje się pod szyldem „Studiuj z przyszłością”. Jeśli jednak w danej placówce studiuje niewiele osób, to w praktyce może mieć ona problemy z prowadzeniem działalności. Jeśli trzeba będzie ją zamknąć, problemy będą miały zwłaszcza osoby, które podjęły w niej naukę.

– Obecne przepisy w niewystarczającym stopniu chronią prawa studentów zamykanych szkół – przyznaje Piotr Müller, przewodniczący Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej (PSRP).

Dodaje, że ustawa zobowiązuje uczelnię, która jest w stanie likwidacji, do tego, aby zapewniła kontynuację nauki.

– Może jednak wskazać studia w szkole wyższej na drugim końcu Polski i to wystarczy, aby zrealizować ustawowy wymóg. A to nie rozwiązuje problemu studenta – wyjaśnia.

W takich sytuacjach okazuje się, że student zainwestował czas i pieniądze w kształcenie, którego zakończyć nie może, bo szkoła nie zrealizuje pełnego cyklu. Nie uzyska więc dyplomu. Musi na własną rękę szukać uczelni, która prowadzi podobny kierunek studiów, aby w niej kontynuować naukę.

– Wpływają do nas sygnały od studentów, którzy podjęli fakultet, a uczelnia nie jest w stanie go dalej prowadzić. Pracujemy nad tym, aby osoby, które są w takiej sytuacji, odważyły się złożyć skargę do sądu – zapowiada Piotr Müller.

Tłumaczy, że powinny wnioskować o rekompensatę poniesionych kosztów.

– W tym celu trzeba wykazać, że student faktycznie poniósł stratę oraz że w żaden inny sposób nie jest w stanie kontynuować rozpoczętych studiów – tłumaczy.

Dodaje, że jeśli sąd przyznałby rację studentom, byłby to precedens.

– Chodzi o to, aby uczelnie, które mają przecież informację o tym, czy będą w stanie przetrwać trzy najbliższe lata, nie składały kandydatom na studia obietnic, z których nie są w stanie się wywiązać – zaznacza.

Dodatkowo PSRP domaga się, aby student mógł odzyskać zainwestowane w naukę pieniądze z masy upadłościowej uczelni.

– Obecnie w pierwszej kolejności środki te przeznaczane są na realizację zobowiązań wobec pracowników. Chcemy, aby wydatkowano je również na zaspokojenie roszczeń studentów – mówi Piotr Müller.

Prace nad nowelizacją ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym trwają właśnie w Sejmie. Wówczas posłowie będą mieli możliwość wprowadzenia takiej poprawki.

– Już teraz kandydat, który decyduje się na studia, powinien uważnie zapoznać się z umową, którą podpisuje z uczelnią. Powinna ona określać, co przysługuje uczącemu się w razie likwidacji szkoły – twierdzi Urszula Augustyn, poseł PO.

Do pomysłu studentów nie jest też przekonany prof. Marek Rocki.

– Nie powinni oni oczekiwać, że uczelnia zwróci im czesne, np. jeśli po roku nauki placówka zostanie zamknięta – uważa.

Wyjaśnia, że w takim przypadku szkoła przeprowadziła przecież wykłady i inne zajęcia, w których ta osoba brała udział. Fundusze, które przekazała na czesne, zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem.

MNiSW zapowiada, że już wkrótce ruszy portal, na którym kandydaci na studia będą mieli możliwość sprawdzenia, czy dana uczelnia jest w likwidacji oraz jak PKA – ocenia jej jakość kształcenia.

– Chcielibyśmy, aby portal ostrzegający studentów został otwarty w drugiej połowie maja, aby jeszcze tegoroczni maturzyści mogli łatwo sprawdzić, czy szkoła wyższa, na którą się decydują, ma uprawnienia do prowadzenia fakultetu – mówi Łukasz Szelecki, rzecznik prasowy MNiSW.

Od 1 października 2014 r. ma obowiązywać też zasada, że uczelnia, która ma być zamknięta, powinna zawierać informację o tym w swojej nazwie (będzie znajdował się w niej dopisek „w likwidacji”).

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • Bintell(2014-04-23 14:20) Odpowiedz 00

    No nareszcie zaczyna byc tak jak powinno. Durny pomysl 'gminnych uniwersytetow' przynosi owoce. Czym wiecej tych szkolek parafialnych padnie, i czym szybciej, tym lepiej dla wszystkich. Uniwersytety Lansu i Bansu, dobre sobie. Przechowalnie nierobow, lemingow z fiutem w glowie, i pseudo-kadry akademickiej. Durne programy po ktorych nie ma pracy, zupelny brak dyscypliny studiow, zaliczenia za czesne, bo nawet nie za obecnosc. Zaczynaja wprowadzac e-learning, wyjdzie na to, ze przyslij czek, a my przyslemy dyplom - wszystko poczta. Maja wprowadzic 'zaliczanie studiow na podstawie doswiadczenia zawodowo-zyciowego.' Coz za glupota, Polska jest 30 lat za Zachodem, gdzie ten durny pomysl dawno zarzucono, i to nie ze wzgledu na jego jalowosc, ale ze wzgledu na to, ze opieral sie prawie w 100% na kantach i korupcji. W Polsce nie bedzie inaczej. Coz to Ministerstwo nie czyta publikacji po agielsku jak to bylo w innych krajach???

  • !!!!!!!!!!(2014-04-23 14:25) Odpowiedz 00

    A po co w ryżym państwie Polakowi wykształcenie, na zmwak w Londynie u kolegów ryżego? Niewolnik nawet podpisać się nie musi umieć, co innego koledzy ryżego, zegarki po 17 tysięcy.

  • student pwr(2014-04-23 14:58) Odpowiedz 00

    @arak studiowałeś kiedyś na politechnice??? że się wypowiadasz
    dodam, że studiuję na Politechnice Wrocławskiej

  • o(2014-04-24 07:28) Odpowiedz 00

    kandydat, który decyduje się na studia, powinien uważnie zapoznać się z umową, którą podpisuje z uczelnią-ci młodzi ludzie nie znają się na zagmatwanych często przepisach, raczej nie należy dążyć do „przekręcenia” z reguły ubogiego studenta i wręczania mu umowy adhezyjnej, co jest ostatnio regułą w kraju gdzie ok. 99% ludzi jest pauperyzowanych i wszystko prawie z dnia na dzień staje się niepewne, nie powodować, by równie niezamożni, zamożni zresztą też rodzice płacili niesłusznie za dzieci, nie zrażać ich od początku, gdy mają jeszcze jakieś ambicje i błędne wyobrażenie o często chorej i brutalnej rzeczywistości, może finansować ich przez państwo w celu uzyskania pomocy prawnej, w stopniu, by mieli z czego korzystać z pomocy profesjonalistów, na przykład radców prawnych, adwokatów zanim te i inne dokumenty podpiszą, wielokroć w jakimś stopniu może to pomóc, skoro tak tu i niemal wszędzie ma tak być !

  • sn(2014-04-23 09:42) Odpowiedz 00

    To firma (uczelnia) powinna ponosić ponosić ryzyko kosztów likwidacji nie student (KC) ,gdy zrywa umowę całego cyklu studiów , zawieranej w chwili przystąpienia studenta- zawarcia pierwszej umowy. Nikt nie zawiera umowy na 1 rok studiów (jeżeli uczelnia tylko będzie istniała ten rok , to powinno być w umowie uprzedzenie)???!!! Jak widać oszustwa i przekręty, a winni zbijają kapitał na niewinnych studentach.Gdzie tu jest nadzór MNiSW (Rządu),Sejmu itp.
    Gdzie tu jest Państwo Prawa ???

  • :)(2014-04-23 18:47) Odpowiedz 00

    ...a ja studiowłem na Uniwerytecie Gdańskim i najmilej wspominam pana docenta Jodko który prowadził wykłady z Historii Myśli Ekonomicznej...a zdawanie egzaminu z HME u niego to wręcz ambrozja :)

  • młodzież bezpartyjna(2014-04-23 10:53) Odpowiedz 00

    Prywatne to nie uczelnie ,to firmy przynoszące założycielom zysk i produkujący pseudo magistrów.

  • cccccccccccc(2014-04-23 21:07) Odpowiedz 00

    Polska jest państwem prawa, tyle że bandyckiego.

  • arak(2014-04-23 13:25) Odpowiedz 00

    nie tylko prywatne. wszystkie te AWFy, ASP, pedagogiczne, a nawet czesc politechnik i uniwersytetow

  • chodziło o wypedzenie młodych z kraju,starych ....(2014-04-27 16:32) Odpowiedz 00

    wykończyć leczeniem placebo.Ci co zostali i chcą studiować są już niepotrzebni.Goi nie musi być wykształcony a wręcz przeciwnie.Proszę o ujawnienie ilości ludzi kadry wyższej i zarządzającej tym państwem,którzy nie są polakami.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama