Trzeba różne rzeczy naprawić w służbie zdrowia, nie może być tak, by pewni ludzie traktowali ją jak znakomite miejsce zdobywania pieniędzy - mówił w niedzielę prezes PiS Jarosław Kaczyński, zastrzegając, że nie chodzi mu o zarobki lekarzy tylko o prywatyzację.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości w niedzielę spotkał się z mieszkańcami Konina (woj. wielkopolskie). W swoim wystąpieniu mówił m.in. o ochronie zdrowa i nakładach na nią.

"Ogromną większość tego, co zapowiedzieliśmy, zrobiliśmy i to jest ta podstawowa różnica między nami, a naszymi przeciwnikami - wiarygodność. Pamiętacie państwo, co oni w 2007 r. w swoich spotach zapowiadali: po prostu raj na ziemi, świetnie uposażeni lekarze w znakomicie wyposażonych szpitalach, znakomicie zarabiający nauczyciele, uczący dzieci we wspaniałych szkołach, itd., itd. A co zrobili naprawdę? No, każdy widział" - powiedział Jarosław Kaczyński.

"Krótko mówiąc: jeśli chodzi o służbę zdrowia, to my zwiększyliśmy wydatki na to z 74 do 160 mld zł. Będziemy jeszcze zwiększali" - zapowiedział. Przypomniał, że w 2026 r. na zdrowie ma być przeznaczonych 7 proc. PKB. "7 proc. to już jest dobry poziom europejski" - zaznaczył.

Jednocześnie wskazał, że "trzeba różne rzeczy naprawić, bo służba zdrowia nie może być tak zorganizowana, żeby pewni ludzie ją traktowali, jako znakomite miejsce zdobywania pieniędzy".

"Nie chodzi mi tu o wysokie płace lekarzy, bo lekarze powinni bardzo dobrze zarabiać. Chodzi mi o to wykorzystywanie środków z funduszu zdrowia na przedsięwzięcia prywatne, o te wszystkie prywatyzacje (...). Szpital ma dostawać pieniądze, a wszystko, cała reszta ma być załatwiona prywatnie z bardzo dużymi zyskami" - mówił.

"Ja nie mam nic przeciwko prywatnej służbie zdrowia, ale pod jednym warunkiem: jeżeli ktoś zainwestuje swoje pieniądze, za to wybuduje albo kupi szpital (...), a następnie od klientów będzie brał pieniądze, ale nie z funduszu ochrony zdrowia" - podkreślił prezes PiS.

Powtórzył, że "lekarz może zarabiać naprawdę bardzo dużo". "Ja nie mam nic przeciwko temu. Jak to jest naprawdę wybitny lekarz to niech zarabia, nie chcę tutaj nikogo denerwować, ale i 60, czy nawet 80 tys. miesięcznie. Niektórych to może oburzyć, ale niech nawet tak będzie, ale pod jednym warunkiem: że pracuje tylko w tym jednym miejscu, a nie, że jest ciężko zmęczony, bo zaraz leci dorabiać więcej. To nie może być wyścig. Tak proszę państwa jest w Niemczech" - powiedział. Dodał, że w Niemczech jest "pewien pragmatyczny wyjątek dla ordynatorów oddziałów, ale to też jest ograniczone".

"Krótko mówiąc: w takim systemie te pieniądze stale się zwiększające wystarczą na dobrą służbę zdrowia, na darmowe leki dla seniorów i to nawet młodszych niż 75 lat. Krótko mówiąc: na to, żeby ludzie mogli się leczyć i żeby nie było tak jak było i jest jeszcze ciągle dalej, chociaż w dużo mniejszym stopniu, że lekarz się zastanawia (...) czy ten pacjent może kupić ten lek (...). Takie narady były między lekarzami. Takich narad nie powinno być" - mówił Jarosław Kaczyński.

"Ludzie powinni być leczeni, a nam powinno na to starczyć pieniędzy. Jeżeli służba zdrowia będzie naprawdę publiczna, a nie będzie służyła robieniu prywatnych fortun, to tak będzie" - wskazał. "I tego możecie się państwo spodziewać, jeżeli tylko my zdołamy wygrać te kolejne wybory" - zapewnił.

"To nie jest łatwe, bo przeciwnik jest bardzo brutalny, wykorzystuje wszystkie możliwe nieszczęścia, na które w tej chwili po części nie mamy wpływu, a tam gdzie mamy, to go wykorzystujemy. Ale my wierzymy w to, że mobilizacja naszej partii i dotarcie do ludzi z tą prawdą o sytuacji, uświadomienie tym, którzy nie potrafią sobie uświadomić, jaki jest w gruncie rzeczy wybór, doprowadzi do tego, że będę tu mógł, proszę państwa, np. za półtora roku, czy za dwa lata, przemawiać ciągle jako szef rządzącej partii" - powiedział. (PAP)

Autorzy: Danuta Starzyńska-Rosiecka, Bartłomiej Pawlak

dsr/ bap/ dki/