Do końca marca 2022 r. Polska zamówiła 205 098 428 dawek szczepionek / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Zapytaliśmy ministerstwa zdrowia państw członkowskich UE, jak oceniają zapowiedź Polski dotyczącą zaprzestania płatności i wstrzymania kolejnych dostaw szczepionek Pfizera. Premier i minister zdrowia argumentują, że preparaty te nie zostaną wykorzystane, a Polska potrzebuje obecnie pieniędzy w związku z kryzysem uchodźczym. Gra toczy się o 6 mld zł i 67 mln dawek - tyle mielibyśmy dodatkowo dostać do końca I kw. 2023 r. tylko od Pfizera. Na ich wykorzystanie nie ma szans (do tej pory przyjęliśmy 55 mln dawek i nie widać chęci do dalszego szczepienia).

Polska nie wykorzysta szczepionki Pfizera

Reklama
Nie jesteśmy jedynym państwem, które może mieć problemy z wykorzystaniem szczepionki - do Polski dociera tylko 8 proc. dostaw do Unii. Oficjalnie jednak nikt działań Polski nie poparł. - Holandia na tym etapie nie ma żadnych planów zmierzających do zerwania umowy z BioNTech Pfizer - informuje DGP Joeke Kootstra z niderlandzkiego resortu zdrowia. Podobnie mówią Czesi.
- Polska jest związana tą samą umową co wszystkie kraje UE. Nie ma w niej wyjątków - mówi nam Ondřej Jakob, rzecznik ministerstwa zdrowia. I dodaje, że umowa z producentami szczepionek została wynegocjowana przez Komisję w taki sposób, aby zagwarantować dostawy, a nie zapewnić elastyczność w jej realizacji. Dodatkowo podkreśla, że Pfizer zgodził się na przesunięcie części dostaw z przydziałów za maj i czerwiec na III kw. UE pracuje również nad tym, by szczepionki przechowywane były w centralnym magazynie. Dostawy byłyby więc realizowane jedynie na poziomie wirtualnym.

Reklama
Bardzo dyplomatycznie wypowiadają się Niemcy i nic nie wskazuje, by zamierzali udzielić Polsce oficjalnego poparcia w walce z farmaceutycznym gigantem. - Pfizer jest kluczowym dostawcą szczepionek przeciw koronawirusowi w Niemczech - informuje Doris Ber ve-Schucht z tamtejszego ministerstwa zdrowia. Nie wypowiada się na temat potencjalnego wycofania z umowy z gigantem farmaceutycznym. - Dotychczas zamówiliśmy od nich ponad 100 mln dawek - dodaje.
Stefan De Keersmaecker z Komisji Europejskiej w rozmowie z DGP potwierdza, że będą przesunięcia w dostawach. Jak zaznacza, Komisja podpisała niedawno zmiany do umowy z firmą farmaceutyczną. Chodzi o przesunięcie dostaw szczepionek z maja i czerwca na późniejszy etap III kw. - Zrobiliśmy to, aby uwzględnić zmieniające się zapotrzebowanie na kolejne dawki. Współpracujemy w tej kwestii z państwami członkowskimi. Staramy się zapewnić większą elastyczność w zakresie dostaw i pomóc kilku państwom członkowskim. Prace są w toku - podkreśla.

Dostawy rozłożone na 10 lat?

To o wiele mniej niż zawierały propozycje, które padły z polskiej strony. Premier Mateusz Morawiecki w liście do szefowej Komisji Ursuli von der Leyen proponował rozkład na 10 lat, możliwość rezygnacji z dostarczenia części szczepionek lub zamiany na inne produkty lecznicze od danej firmy. Wskazywał, że Polska jest w wyjątkowo trudnej sytuacji ze względu na konieczność przyjęcia dużej liczby uchodźców, w tym ofertę opieki medycznej.
- Zdajemy sobie sprawę z trudności, z jakimi boryka się Polska w związku z dużą liczbą uchodźców. Pracujemy więc, by ułatwić rozmowy między Polską a Pfizerem - wyjaśnia Stefan De Keersmaecker z Komisji Europejskiej.

Szczepionki Pfizer a kluzula siły wyższej

Polskie Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że chce wykorzystać tzw. klauzulę siły wyższej i odmówić przyjmowania szczepionek oraz wykonywania płatności. Chodzi o nieprzewidziane i wyjątkowe sytuacje. Może to jednak oznaczać, że w umowie z KE zabrakło klauzuli odstąpienia od umowy. Chodzi o konstrukcję w kodeksie cywilnym, która pozwala na zwolnienie ze zobowiązań w zamian za wypłatę odszkodowania. Oskar Luty, partner Kancelarii Fairfield, przyznaje, że na jej brak zwrócił uwagę po upublicznieniu umów KE z producentami. Dodaje, że być może firmy nie chciały się zgodzić na taką formułę ze względu na skalę przedsięwzięcia.
Świat z podobnym problemem mierzył się już po wybuchu epidemii świńskiej grypy w 2010 r. Kwestia tego rodzaju zabezpieczenia była podnoszona przy podpisywaniu ówczesnych umów. W raporcie opublikowanym w sierpniu 2010 r. przez francuski senat pojawiła się krytyka braku zabezpieczenia przed sytuacją, kiedy zamówienia przekroczą potrzeby.
„Może wydawać się dziwne, że rząd był zmuszony zobowiązać się do zakupu prawie dwukrotnie większej ilości szczepionek niż było to potrzebne.” - pisali autorzy raportu. Precyzowali, że „sztywność kontraktów została również skrytykowana w raporcie oceniającym zarządzanie pandemią przez Wielką Brytanię napisanym przez Dame Deirdre Hine, byłą naczelną lekarz Walii”. We francuskim raporcie wyrażono zdziwienie, że firmy GSK i Baxter odmówiły włączenia do umów poprzedzających rezerwację klauzuli przerwania, która jest zwykle umieszczana w umowach zawieranych przez rząd brytyjski i która pozwala mu na dowolne anulowanie zamówień przekraczających jego potrzeby pod warunkiem wypłacenia odszkodowania za poniesione przez niego koszty. Żadna z dwóch umów rezerwacyjnych nie zawierała klauzuli zerwania, co, jak zauważono w sprawozdaniu, spowodowało „pewne ryzyko dla finansów publicznych”. Wskazali jednak, że umowa podpisana z firmą Baxter w 2009 r. została uzupełniona o tę kwestię. Autorzy dodali, że brak klauzuli przeglądowej został także ostro skrytykowany w Belgii, kiedy w prasie opublikowano umowę pomiędzy GSK a tamtejszym ministerstwem zdrowia.
Efekt był taki, że w śmietniku wylądowały w 2011 r. miliony dawek szczepionki. Wielka Brytania miała wydać 500 mln funtów na preparaty, które nie zostały wykorzystane. Rząd w Londynie zamówił 90 mln dawek przeciwko H1N1, a w Anglii zużyto ich wyłącznie 4,63 mln. - Na całym świecie miliardy funtów z publicznych pieniędzy zostały zmarnowane na zakup leków mających zwalczyć pandemię, której nigdy nie było. Wiemy, że jedynymi osobami, które na tym skorzystały, były firmy farmaceutyczne - cytowało wówczas brytyjskiego posła Paula Flynna BBC. We Francji zutylizowano 19 mln dawek za ok. 400 mln euro. W USA mowa była o 71 mln dawek.
Jednak teraz problem również może być spory, bo tendencja spadkowa w korzystaniu ze szczepionek jest widoczna na całym świecie. Jak wynika z danych podawanych w połowie kwietnia przez brytyjski „Financial Times”, popyt na szczepionki przeciw COVID-19 zmniejszył się o połowę od początku roku: z 212 mln tygodniowo na początku stycznia do 104 mln w marcu (dane za Airfinity).
Airfinity prognozuje, że spowolnienie tempa szczepień przeciw COVID-19 spowoduje, że duża liczba szczepionek zostanie zmarnowana. Poziom zapasów wzrósł - 2,3 mld dawek szczepionek czeka na wykorzystanie. Analitycy przewidywali, że do końca marca mogło się zmarnować ok. 500 mln dawek z powodu upływu daty ważności. ©℗