Jak bardzo cyfryzacja sprawdziła się w pandemii?
dr hab. Katarzyna Kolasa Zakład Ekonomiki Zdrowia i Zarządzania Opieką Zdrowotną, profesor Akademii Leona Koźmińskiego / nieznane
dr hab. Katarzyna Kolasa: Dzięki digitalizacji przetrwaliśmy kryzys w ochronie zdrowia, który nastał w związku z pandemią. Zrozumieliśmy, że możemy się leczyć i to mimo braku bezpośredniego kontaktu ze służbą zdrowia. Digitalizacja i cyfryzacja umożliwiły też nowe spojrzenie na problemy zdrowotne oraz rozszerzyły definicję ochrony zdrowia. Nie tylko powinniśmy leczyć, ale też zapobiegać.
Andrzej Browarski: Pandemia okazała się katalizatorem, który przyspieszył rozwój zdalnej opieki medycznej. Przez to, że w naszym kraju kroki w tym zakresie zostały podjęte wcześniej, bo wdrożono e-skierowania, e-recepty i e-zwolnienia - mogliśmy utrzymać efektywność systemu. Na tym tle wypadamy dobrze w porównaniu z innymi krajami, gdzie wiele dokumentów długo jeszcze po wybuchu pandemii funkcjonowało w obiegu papierowym.
Paweł Kuśmierowski: To, że zdaliśmy egzamin w czasie pandemii jest nie tylko zasługą zmian w systemie, polegających na wdrożeniu e-serwisów czy internetowego konta pacjenta. Było to możliwe także dzięki postawie przychodni, aptek i personelu, który szybko dostosował się do nowej rzeczywistości. Wdrożenie teleopieki w POZ, sprawiło, że pacjenci mogli bez większych przeszkód nie tylko skonsultować się z lekarzem, ale i uzyskać receptę. Cyfryzacja odegrała też dużą rolę przy szczepieniach.
Przed pandemią nasz system zdrowotny nie odbiegał znacząco od tych w innych krajach. Zrobiliśmy jednak dużo większy postęp od tego czasu w zakresie cyfryzacji. Prawdziwym przełomem było włączenie aptek do systemu opieki medycznej, przez zezwolenie im na wykonywanie szczepień czy testowanie pod kątem obecności koronawirusa (SARS-CoV-2).
Jak z perspektywy lekarskiej wygląda dostosowanie do rewolucji cyfrowej?
Tomasz Rudolf prezes i współzałożyciel Doctor.One / nieznane
Tomasz Rudolf: Nie ma lepszego stymulatora dla innowacji niż kryzys. Przed wybuchem COVID-19 były bariery regulacyjne i refundacyjne. Sytuacja zmusiła jednak nas do szybkiego przestawienia się na nowe tory. Egzamin zdał nie tylko sam system. To lekarze i pacjenci stanęli na wysokości zadania, przełamali opory i nauczyli się efektywnie korzystać z nowych narzędzi. Pokazaliśmy, że telemedycyna jest możliwa, przydatna i ma szansę zaistnieć na stałe w systemie ochrony zdrowia. Jednocześnie przekonaliśmy się, że najlepiej funkcjonuje w sytuacji, gdy lekarz zna pacjenta, jego schorzenia i problemy.
Które z e-rozwiązań zdrowotnych wdrożonych w ostatnim czasie zrobiło na państwu największe wrażenie?
Paweł Kuśmierowski partner associate, Deloitte Poland / nieznane
Paweł Kuśmierowski: Pandemia to czas dynamicznego rozwoju rozwiązań informatycznych. Myślę tu m.in. o e-wywiadach z pacjentami poprzedzającymi konsultacje, które przed rokiem 2020 rozwijały się stosunkowo wolno. W czasie pandemii znalazły swoje zastosowanie na szeroką skalę. Dzięki nim można było skierować pacjenta do odpowiedniego specjalisty, placówki, przygotować do wizyty. Pandemia to również czas rozwoju aplikacji, zarówno globalnie, jak i na rynku polskim. Wzrost był zauważalny zwłaszcza wśród aplikacji związanych ze zdrowiem psychicznym. Myślę, że w rzeczywistości post pandemicznej będą one wypełniały portfolio w zakresie opieki medycznej w zakładach pracy.
Dr hab. Katarzyna Kolasa: Szacuje się, że za osiem lat deficyt personelu medycznego na świecie sięgnie 18 mln. To oznacza, że dalsza cyfryzacja jest konieczna. Inspiracją powinny być rozwiązania, które pozwolą pacjentowi na samodzielne leczenie. Myślę na przykład o terapiach ograniczających nasze nałogi, o grach dla dzieci, pozwalającym im na utratę wagi, czy wirtualnym asystencie jak Aleksa, która będzie nam przypominała o lekach czy wizytach u lekarza. Takie rozwiązania odciążą system ochrony zdrowia, lekarze będą mogli bardziej skupić się na problemach wymagających ich interwencji.
Andrzej Browarski: Potencjał dostrzegam w analityce danych pochodzących z systemu ochrony zdrowia. Ma ona szansę podnieść jego efektywność. Da możliwość szybkiej identyfikacji pacjentów wysokiego ryzyka. Natomiast zdalna obsługa przeniesie ciężaru opieki nad pacjentem ze szpitala do miejsca zamieszkania.
Jednym z przydatnych rozwiązań jest program „Domowej opieki medycznej” wdrożony w czasie pandemii przez Ministerstwo Zdrowia, w którym PZU Zdrowie pełni rolę operatora centrum kontaktu. Chorzy otrzymywali pulsoksymetr, z którego odczyty były przesyłane do centrum. Niewłaściwy poziom saturacji wywoływał alert i kontakt z pacjentem.
Z programu skorzystało aktywnie ponad 100 tys. osób. Do ok. 5 tys. wezwana została karetka. Program odciążył placówki medyczne na rzecz leczenia w domu. Można go potraktować jako punt wyjścia do kolejnych rozwiązań. Są już pilotaże Ministerstwa Zdrowia. Ich celem jest przetestowanie, czy możliwe są np. badania osłuchowe czy pomiaru ciśnienia bez bezpośredniego kontaktu lekarza z pacjentem.
Tomasz Rudolf: Ostatnie lata pokazały potencjał modelu virtual-first, w którym pierwsza interakcja z zespołem opieki przebiega zdalnie. Dla mnie przykładem tego, dokąd zmierzamy, jest Amazon, który zaproponował w całych Stanach Zjednoczonych usługę Amazon Care. Podstawą kontaktu jest oczywiście aplikacja, przez którą pacjenci mają możliwość skonsultowania problemu, szybkiego zamówienia wizyty u specjalisty czy leków do domu. Taki model działa najlepiej, jeśli pacjentem opiekuje się stały zespół specjalistów. Pacjenci nadal potrzebują zaufanej relacji z lekarzem. Dzięki technologiom komunikacja z zespołem medycznym może być płynna, nie ograniczać się tylko do sporadycznych wizyt. Kiedy lekarz jest bliżej pacjenta, może działać bardziej prewencyjnie, ale też lepiej radzić sobie z leczeniem chorób przewlekłych.
Kiedy można powiedzieć, że zastosowane rozwiązanie sprawdza się i należy w nie zainwestować? Co jest miernikiem oceny?
Paweł Kuśmierowski: Deloitte prowadzi w Europie Zachodniej projekty, zmierzające do zarządzania szpitalami poprzez wartość. Szukamy odpowiedzi na pytanie, jak skutecznie leczyć pacjenta przy racjonalnych nakładach. Przy okazji, obserwujemy bezpieczeństwo, satysfakcję pacjenta, a także dostępność usług. Do pomiarów konieczna jest modernizacja systemów pod kątem zbierania danych, ale też wdrożenie technologii mobilnej, umożliwiającej ich pobór. Kolejnym krokiem jest porządkowanie zgromadzonych danych z udziałem mechanizmów głębokiego uczenia, które pozwalają na znalezienie współzależności. Budżety na ochronę zdrowia w wielu krajach wzrosły. To szansa na podniesienie jakości zarządzania i usług. Potrzeba jednak wiedzy, w jakim kierunku powinny iść zmiany. Dlatego pomiary są prowadzone także pod kątem koncentracji funkcji szpitala, tak by możliwe stało się ich wykonywanie rutynowo, szybciej i z mniejszą liczbą błędów.
Dr hab. Katarzyna Kolasa: Przy ocenie uwzględnia się w pierwszej kolejności bezpieczeństwo. Znane są przykłady z USA czy Finlandii, gdzie pacjenci korzystający z aplikacji zostali narażeni na utratę prywatności i szantażowani ujawnieniem informacji. Zatem chodzi nie tylko o bezpieczeństwo w kontekście nienarażania zdrowia. Jest to nowość w systemie ochrony zdrowia - standardy cyberbezpieczeństwa.
Należy zadać pytanie, jaka jest efektywność leczenia przy wykorzystaniu danej technologii cyfrowej albo jaka jest jej skuteczność w zapobieganiu konsekwencjom choroby, a w końcu jaka jest opłacalność wdrożenia danego rozwiązania. Odpowiedzi dają badania obserwacyjne. Ich mnogość wymaga, aby rząd w porozumieniu z naukowcami ustalił standardy postępowania. Poza tym należy wprowadzić jako normę, aby przy wycenie świadczenia płacić za efekt zdrowotny lub unikniecie zdarzenia medycznego. Temu w zasadzie służy wykorzystanie rozwiązań cyfrowych. Płacenie za korzyści zdrowotne jest obecnie popularnym rozwiązaniem we wprowadzeniu innowacyjnych leków, np. terapii genetycznych we Francji, Hiszpanii czy Anglii.
Tomasz Rudolf: Istotna jest satysfakcja pacjenta, lekarza oraz wyniki zdrowotne, jakie daje nowe rozwiązanie, wszystko to w zestawieniu z kosztami. Potrzebne są standardy oceny tych efektów. Płatnicy - zarówno płatnik publiczny, jak i pacjenci, którzy dziś płacą za wizytę, będą coraz częściej płacić za okres opieki, uwzględniając jej wartość. To najlepsza droga do innowacji i nowych rozwiązań w opiece. Dostrzegam szansę na fundamentalne zmiany i renesans w systemie ochrony zdrowia.
Andrzej Browarski dyrektor Biura Analiz i Innowacji, PZU Zdrowie / nieznane
Andrzej Browarski: Ważne jest, czy nowe rozwiązanie spełnia potrzeby pacjentów. Jeśli tak, to sprawdza się, czy jest możliwe do wdrożenia przez lekarzy, a dokładnie, czy będą chcieli z niego skorzystać. Wiele inicjatyw, choć były słuszne, poległo, bo dokładały niepotrzebnej biurokratycznej pracy medykom. Kolejna sprawa to bezpieczeństwo. Chodzi przecież o życie i dobro pacjentów. Wreszcie na końcu jest płatnik. Dla niego ważny jest efekt i opłacalność. Rozwiązania, które sprawdzają się w domowej opiece zdrowotnej, nie muszą sprawdzać się w placówce zdrowotnej, gdzie lekarze mają dostęp do własnego sprzętu i urządzeń. Wdrażanie dla samej technologii nie ma sensu.
Co można zarekomendować, by rozwiązania w zakresie cyfryzacji wchodziły szybciej i były bardziej bezpieczne?
Andrzej Browarski: W stosunku do innych krajów w Europie jesteśmy opóźnieni pod względem uregulowania terapii cyfrowych. Niemcy, Belgia, Francja mają już wystandaryzowane ścieżki dla ich refundacji. Dzięki nim można łatwo je wyskalować, wdrożyć, a przez to i dotrzeć do pacjentów. W Polsce prace są na bardzo wczesnym etapie.
Tomasz Rudolf: Cyfrowej rewolucji nie da się już zatrzymać. Mam nadzieję, że regulacje i polityka rządu będą je tylko wspierać.
Potrzebne jest stworzenie odpowiedniego środowiska dla rozwoju firm medtechowych. Do tego, by mogły tworzyć nowe technologie, a potem je rozwijać i wdrażać w kraju, bo na razie czasami łatwiej to robić za granicą. Państwo może być, podobnie jak choćby w Niemczech w przypadku cyfrowych terapii, stymulatorem rozwoju tego sektora.
Paweł Kuśmierowski: Trzeba zadbać o długoterminową budowę kapitału intelektualnego. Ma to już miejsce na przykład w badaniach klinicznych. Uczestniczymy w rozwoju nowych leków, terapii, czy poprzez inwestowanie środków publicznych czy rozwój start-upów z zakresu uczenia maszynowego. Na tym ostatnim polu Polska ma szansę stać się mocnym, międzynarodowym graczem.
Ważny jest również plan. W krajach, w których wzrosły budżety na ochronę zdrowia, zaczęto przyglądać się zarządzaniu przez wartość, tworzyć mapy zmian, które najpierw realizuje się pilotażowo, a potem systemowo. Wreszcie, istotna jest komunikacja, edukacja i współudział pacjentów oraz lekarzy w wypracowywaniu rozwiązań.
Dr hab. Katarzyna Kolasa: Rekomendowałabym zmiany w systemie refundacji, aby umożliwić przepisywanie innowacyjnych technologii cyfrowych na receptę. W tym celu należy przeorganizować system ochrony zdrowia tak, aby płacić za efekty zdrowotne lub ograniczenie niepożądanych konsekwencji choroby. Cyfryzacja daje nam narzędzie prewencji, unikanie problemów powinno być tak samo cenne jak poprawa zdrowia. Zanim jednak podejmie się decyzje o refundacji pojedynczej technologii, należy ocenić zasadność jej wprowadzenia do praktyki klinicznej poprzez zaplanowanie jej miejsca w modelu zintegrowanego i holistycznego podejście do pacjenta. Bardzo często rozwiązanie cyfrowe jest łącznikiem między innymi elementami systemu. Ważne jest zaplanowanie, jakie dane będzie zbierał i kto będzie z nich korzystał.
Poza tym należy zwiększyć świadomość pacjentów, jak ważny jest ich udział w tworzeniu cyfrowego nowoczesnego systemu ochrony zdrowia. Islandia, Wielka Brytania, Szwajcaria płacą obywatelom za udostępnianie danych. To sprawia, że cyfryzacja prowadzi do demokratyzacji danych i zwiększa podmiotowość pacjenta.
Ciągle też nie potrafimy korzystać z danych pochodzących z różnych źródeł, jak aplikacje na telefon czy sensory w domu pacjenta. Drogą do zmiany jest budowa interoperacyjnych systemów automatycznie wymieniających się danymi.
PAO
partner
foto: materiały prasowe