Za wykreśleniem sześciu artykułów z nowelizacji Kodeksów cywilnego i postępowania cywilnego głosowało 50 senatorów, przeciw było 48; nikt nie wstrzymał się od głosu. Z kolei za całością nowelizacji wraz z przyjętymi poprawkami głosowało 97 senatorów, nikt nie był przeciw. Dwóch senatorów wstrzymało się od głosu.

Przepisy, które wykreślił Senat, zostały dodane na etapie drugiego czytania nowelizacji kodeksów cywilnych w Sejmie i już wtedy wzbudziły sprzeciw opozycji, która wskazywała na naruszenie procedury legislacyjnej. PiS odpowiadał, że dodane przepisy nie mają charakteru "systemowego", zaś konieczność jak najszybszego ich uchwalenia wynika z sytuacji epidemicznej w kraju.

Reklama

W zeszłym tygodniu podczas obrad senackich komisji, sposób dodania nowych przepisów do nowelizacji podczas drugiego czytania w Sejmie krytycznie oceniło senackie Biuro Legislacyjne.

"W drugim czytaniu w Sejmie zgłoszono poprawki zakładające zmiany pięciu ustaw nieobjętych zakresem nowelizacji. Budzi to wątpliwości co do dopuszczalności na gruncie konstytucji z uwagi na brak związku dodanych przepisów z przedmiotową ustawą i etap procesu legislacyjnego, na jakim zostały wprowadzone" - mówiła przedstawicielka BL. Formalnie poprawki mające na celu wykreślenie spornych przepisów zgłosiła wtedy senator Ewa Matecka (KO), a komisje je zarekomendowały. PiS chciał przyjęcia ustawy bez poprawek.

Reklama

Nowelizacja Kodeksu cywilnego i Kodeksu postępowania cywilnego została przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Nowe rozwiązania, według ich autorów, skuteczniej ochronią obywateli przed nieuczciwymi praktykami sprzedawców nakłaniających klientów, często osoby starsze, do zawierania niekorzystnych transakcji, wykorzystując ich ciężką sytuację lub nieznajomość skutków umowy.

Rząd przyjął propozycje tych zmian w drugiej połowie czerwca br. Pierwsze czytanie projektu odbyło się w lipcu, potem zajęła się nim komisja nadzwyczajna ds. zmian w kodyfikacjach oraz podkomisja. W końcu listopada odbyło się drugie czytanie tych propozycji w Sejmie; ich główne założenia zasadniczo poparły wtedy wszystkie kluby. Siedem poprawek zgłosił jednak klub PiS - i to właśnie te poprawki wzbudziły kontrowersje.

Poprawki dotyczyły ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych ze zwalczaniem COVID-19, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, ustawy dotyczącej zapewnienia kadr medycznych w stanie epidemii oraz Prawa o szkolnictwie wyższym.

Przedstawiciel resortu zdrowia mówił wtedy, że poprawki "zdeterminowane są sytuacją epidemiczną, z jaką się mierzymy" i dotyczą np. ułatwień dla dyspozytorni ratownictwa medycznego oraz wydłużenie terminów dla świadczeniodawców do składania wniosków dotyczących rozliczeń.

Poseł Grzegorz Lorek (PiS) wskazywał wówczas, że "nasza rzeczywistość jest jak rozpędzony pociąg lub wyścig z czasem". Dodał, że w kwestiach związanych ze zdrowiem Polaków "chyba wszyscy chcemy zdążyć na czas z odpowiednimi rozwiązaniami".

Sejm uchwalił nowelizację - wraz z przepisami ustaw "zdrowotnych" - 2 grudnia. Zasadnicza część noweli odnosi się m.in. do procederu nakłaniania osób starszych, przy zastosowaniu technik marketingowych, do nabywania rzeczy codziennego użytku po bardzo wysokich cenach. Wskazano, że chodzi o proceder sprzedawania, "cudownych" garnków, rzekomo uzdrawiających preparatów czy materacy.

Zgodnie z przyjętymi przepisami poszkodowany będzie mógł żądać od osoby albo przedsiębiorstwa, z którym zawarł rażąco niekorzystną dla siebie umowę, unieważnienia całej umowy, a nie – jak dotąd – zwrotu tylko części pieniędzy.

W zmianach zawarto też tzw. przesłankę "braku dostatecznego rozeznania", która ma umożliwić łatwiejsze dochodzenie roszczeń. Do przesłanki tej zalicza się m.in. niemożliwość uzyskania odpowiedniej wiedzy na temat oferty i porównania jej z innymi propozycjami.

Przyjęte zmiany wydłużają też czas na zgłoszenie przez oszukaną osobę oszustwa. Termin przedawnienia, czyli okres dochodzenia swoich praw przez poszkodowanych konsumentów, ma upływać po sześciu latach od zawarcia umowy. Obecnie obowiązujące przepisy pozwalają na dochodzenie swoich praw przez dwa lata od zawarcia umowy. (PAP)

autorzy: Marcin Jabłoński, Marta Rawicz

mja/ mkr/ godl/