Reklama
1 marca 2021

Prof. Andrzej Horban, przewodniczący Rady Medycznej działającej przy premierze i będącej ciałem doradczym przy zwalczaniu epidemii koronawirusa mówi w wywiadzie w TVN24:

To trochę jest żenująca sytuacja, jeżeli w kraju 40-milionowym nie jesteśmy w stanie wyprodukować własnych masek. Musimy korzystać z masek produkowanych za granicą.

Jeszcze tego samego dnia w programie Newsroom WP.PL prostuje:

Przedsiębiorcy stanęli na wysokości zadania i nie tylko produkują, ale i eksportują maseczki. To poniekąd zmusza mnie do tzw. staropolskiego odszczekania tego, co mówiłem. Jestem dumny, że jednak produkujemy maseczki.

Sprostujmy więc dalej: polskie szwalnie na zamówienie organów państwowych i przy ich udziale finansowym uszyły, jak informuje nas rzecznik prasowy Agencji Rozwoju Przemysłu, 175 mln maseczek. I mogłaby to być dobra informacja, gdyby nie szereg wątpliwości, które się pojawiają, a na które nie możemy uzyskać odpowiedzi.

Cofnijmy się zatem w czasie.

16 kwietnia 2020 roku

Czyli nieco ponad miesiąc od wykrycia pierwszego w Polsce przypadku koronawirusa odbyła się konferencja prasowa, na której obecni byli prezydent Andrzej Duda, ówczesna minister rozwoju Jadwiga Emilewicz oraz prezes ARP Cezariusz Lesisz. Jej celem było ogłoszenie startu programu #PolskieSzwalnie.

Jak wyjaśniała Jadwiga Emilewicz

W połowie marca zachęcaliśmy do zgłaszania się do nas tych przedsiębiorców, którzy mogą nam pomóc dostarczać materiały ochrony osobistej. Na adres pomagamy@mr.gov.pl zgłosiło się ponad 800 firm. Rozmawialiśmy prawie z każdą z nich.

Plusem miało być nie tylko wyprodukowanie środków ochrony osobistej, których, gdy koronawirus uderzył w Europę zaczęło brakować wszędzie, a ich ceny zostały wywindowane, ale także utrzymanie produkcji w Polsce, tak by mogli skorzystać polscy przedsiębiorcy, którzy niedługo mieli ucierpieć w związku z lockdownem.

Jesteśmy tym krajem w UE, w którym szwalnie nie zostały przeniesione do krajów azjatyckich. Dziś to atut, który gwarantuje nam bezpieczeństwo

- mówiła Jadwiga Emilewicz.

Za koordynację programu odpowiadała Agencja Rozwoju Przemysłu. ARP jest spółką akcyjną w nadzorze Prezesa Rady Ministrów ze stuprocentowym udziałem Skarbu Państwa. Jak czytamy na jej stronie internetowej: “Wspierając przedsiębiorstwa w prowadzeniu i rozwijaniu działalności, a także w realizacji procesów restrukturyzacji, odgrywa ważną rolę w zwiększaniu konkurencyjności polskiej gospodarki”.

O co chodziło w programie #PolskieSzwalnie

Program #PolskieSzwalnie polegał na tym, że ponad 200 szwalni zostało zorganizowanych w grupę produkcyjną pod przewodnictwem siedmiu dużych producentów odzieży. 4F, LPP, PTAK, Pako Lorente, EM Poland, Rascal Industry, Modesta. Materiał do uszycia maseczek dostarczyła firma Texton ze Zgierza, a zapłaciła za niego Agencja Rozwoju Przemysłu.

Z czasem firm, którym ARP powierzyła zadanie było już 12 lub 13, a liczba kooperujących z nimi szwalni wzrosła do ponad 400. Funkcjonowały dwa modele współpracy. W pierwszym producenci wykonywali maseczki z powierzonych im materiałów i otrzymywali za to zapłatę. W drugim ARP kupowała maseczki wykonane przez przedsiębiorców.

Wątpliwości budzi transparentność tego programu. Rzecznik ARP, zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstw, nie chce odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Ile pieniędzy ARP wydała na materiał potrzebny do uszycia maseczek?

- W mojej ocenie takie działanie jest nieprawidłowe. Objęcie jakiejś informacji tajemnicą przedsiębiorstwa jest absolutnym wyjątkiem. Przesądza o tym jednoznacznie ustawa o finansach publicznych – mówi Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo. Dodaje, że ARP powinna w takim przypadku dokładnie uzasadnić w jaki sposób udostępnienie tej informacji np. naruszyłoby ich konkurencyjność na rynku.

Ile kosztuje uszycie maseczki?

Wiemy natomiast, ile może wynosić koszt wykonania jednej maseczki w „Polskich Szwalniach”. Wiceminister rozwoju Olga Semeniuk odpowiadając na interpelację poselską podała, że mieści się on w przedziale od 0,70 do 2,40 zł netto.

„Cena zależy m.in. od takich czynników jak: rodzaj materiału, sposób wytworzenia, koszty transportu, półproduktów, zasobów ludzkich oraz kontroli jakości” – pisała Semeniuk. „Należy też wziąć pod uwagę, że w marcu i kwietniu br. cena jednostkowa za maseczkę osiągała znacznie wyższą wartość niż obecnie”.

Odpowiedź na interpelację pochodzi z sierpnia 2020 r., od tego czasu koszt wyprodukowania jednej maski mógł się zmienić. W lutym br. w odpowiedzi na kolejną interpelację wiceminister już go nie podała, tłumacząc się „tajemnicą kontrahentów”.

Agencja Rozwoju Przemysłu nie chce więc odpowiadać na pytania o kontrakty warte łącznie między 122 500 000 zł a 420 000 000 zł.

O pieniądzach nie chcą także rozmawiać firmy, które skorzystały na rządowym kontrakcie. Wszystkie bądź nie odpowiadają na pytania, bądź zasłaniają się tajemnicą handlową i odsyłają nas z pytaniami do ARP.

Gdzie są maseczki uszyte przez ARP?

175 mln maseczek uszytych z materiału zakupionego przez ARP było dystrybuowanych różnymi kanałami - część z nich była dystrybuowana wśród pracowników szeroko pojętej budżetówki, część została wysłana za granicę w ramach pomocy humanitarnej, część znajduje się nadal w rezerwach strategicznych ARP, ale część trafiła do regularnej sprzedaży. Jak informuje nas rzecznik prasowy ARP:

40 mln sztuk przekazanych zostało do szkół w całej Polsce w związku z rozpoczęciem roku szkolnego. Ponadto 4 mln sztuk wysłaliśmy na Białoruś w ramach Mechanizmu Ochrony Ludności Unii Europejskiej. Przykładowo produkty Teofilowa można było kupić m.in. na stacjach PKN Orlen, Lotos, w drogeriach Rossmann czy sklepach Intermarche. Maseczki firma wysyła także do Niemiec, Irlandii, Skandynawii, Czech czy Litwy. Zaopatrywała również pracowników spółek z grupy ARP S.A., jednostki straży pożarnej i Lasy Państwowe.

Ile można było zarobić na rządowym kontrakcie? Sporo. Orlen na swojej stronie internetowej informuje o cenie płynu do dezynfekcji wyprodukowanego również na zlecenie rządu, ale już ceny maseczek nie zostały podane. Rossmann i Intermarche sprzedawały maseczki z Teofilowa za 17 zł (3 sztuki). Dodajmy także, że zgodnie z informacjami z kwietnia 2020 roku ceny maseczek wyprodukowanych na zlecenie ARP miały być “preferencyjne”.

Na pytania dotyczące funkcjonowania programu nie chce także odpowiadać sprawująca nadzór nad ARP, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Centrum Informacyjne Rządu odesłało nas do Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii oraz ARP, resort rozwoju zasugerował kontakt z ARP. Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy - który, przypomnijmy, objął "Polskie Szwalnie" patronatem - poinformowało nas jedynie, że na udostępnienie informacji publicznej ma 14 dni, a w pewnych sytuacjach 2 miesiące.

Otwarte pozostaje również pytanie: dlaczego część maseczek, i w jakiej ilości, znajduje się w rezerwie ARP i jak ma się to do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (wcześniej Agencji Rezerw Materiałowych)? Odpowiedzi nie nadeszły do chwili publikacji.