Prężnie rozwija się rynek banków komórek jajowych, nasienia, klinik in vitro. Wszystko to jest jednak zawieszone w próżni prawnej.

Wszyscy mamy świadomość, że brak regulacji dotyczących przechowywania gamet rodzi ryzyko. Jednakże każda próba regulacji, podejmowana w ciągu ostatnich 5 lat kilkakrotnie, groziła, że pewne procedury z zakresu wspomaganego rozrodu zostaną całkowicie zakazane. Na to, jak się wydaje, nie ma przyzwolenia społecznego. I koalicja rządząca ma to na uwadze.

Ustawodawca nie nadąża za rozwojem technologii i medycyny czy tylko udaje, że się stara i mu nie wychodzi?

Moim zdaniem to raczej świadoma kalkulacja polityczna. I w mniejszym stopniu chodzi o narażanie się wyborcom, raczej siłom, które nimi sterują, a w szczególności hierarchom Kościoła.

Dlaczego w Polsce mamy takie problemy z kwestiami bioetycznymi? Czy jesteśmy pod tym względem wyjątkowi?

Podobne problemy występują w wielu państwach. To, co różni od nich Polskę, to praktycznie brak społecznej debaty na tematy bioetyczne i niski poziom toczących się sporadycznie dyskusji.

Nie ratyfikowaliśmy konwencji bioetycznej. Dlaczego to taki problem?

Tego nie rozumiem, bo warto wiedzieć, że konwencja najbardziej sporne etycznie kwestie pozostawia regulacjom krajowym.

Co gwarantuje ten dokument?

Zapewnia równe poszanowanie i ochronę każdej osobie (bez dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu), nie definiując przy tym pojęcia „każda osoba” (toute personne, everyone). To oznacza, że pozostawia jego interpretację państwom członkowskim. Używa natomiast też określenia „istota ludzka” (etre humain) w kontekście konieczności ochrony godności i tożsamości gatunku ludzkiego, akceptując co do zasady potrzebę poszanowania tych wartości od początku życia. Do doniosłych postanowień konwencji należy przyjęcie zasady, że w razie konfliktu interes jednostki ma prymat nad interesem społecznym lub interesem nauki.

Konwencja nie rozwiązuje kwestii związanych z medycyną wspomaganego rozrodu?

Nie reguluje tych kwestii, ale zakazuje dokonywania selekcji płci dla celów innych niż zdrowotne czy też prowadzenia badań naukowych na embrionach. W tej ostatniej kwestii ogranicza się do stwierdzenia, że nie wolno tworzyć embrionów dla celów badań naukowych.

Konwencja bioetyczna nie dotyczy eutanazji i aborcji. Sprawa aborcji jest u nas uregulowana, eutanazja – nie.

Konwencja nie odnosi się do tych zagadnień. Zawiera jednak przepis art. 9, z którego wynika, że należy brać pod uwagę wcześniej wyrażone życzenia osoby zainteresowanej interwencją medyczną, jeżeli w chwili jej przeprowadzenia nie jest w stanie wyrazić swej woli. Jednak nie wymaga się od lekarza, żeby się do tych życzeń bezwzględnie stosował.

Ten przepis bywa postrzegany jako przyzwolenie na zaniechanie podejmowania działań medycznych, czyli formę eutanazji biernej.

Dokument nie wnosi w tym zakresie nic nowego do naszego systemu prawa. Wprawdzie w kodeksie karnym nadal karalne jest zabójstwo eutanatyczne, ale równocześnie przewidziana jest kara za leczenie bez zgody pacjenta. Z kolei kodeks etyki lekarskiej pozwala lekarzowi na niepodejmowanie w stanach terminalnych reanimacji czy uporczywej terapii, a także zezwala na uśmierzanie bólu, nawet jeśli miałoby to przyspieszyć śmierć pacjenta.

Czy konwencja bioetyczna powinna być ratyfikowana z zastrzeżeniami?

Dopuszczona jest możliwość składania zastrzeżeń. Dotyczy to jednak tylko sytuacji, gdy w chwili ratyfikacji konwencji obowiązujące prawo krajowe jest sprzeczne z jej postanowieniami. Działa to jednak tylko w jedną stronę w tym sensie, że konwencja przewiduje standard minimalny, a państwo może danemu dobru zapewnić silniejszą ochronę niż przewidziana w konwencji.

W jakich kwestiach państwa najczęściej zgłaszały zastrzeżenia?

Najwięcej zastrzeżeń dotyczy przeszczepu szpiku na rzecz rodziców od osoby niezdolnej do wyrażenia zgody. W tej sprawie Polska nie musi składać zastrzeżenia, bo w 2005 r. zmieniło się prawo transplantacyjne. Możliwość pobierania szpiku od dzieci ograniczono do sytuacji, gdy chodzi o rodzeństwo, co jest zgodne z konwencją.

Jak pani traktuje pomysły zgłaszania przez Polskę deklaracji ogólnych nawiązujących do stosowania konwencji zgodnie z konstytucją?

Takie deklaracje budzą mój sprzeciw. Po pierwsze nie mają one znaczenia na arenie międzynarodowej, bo konwencja o prawie traktatów przewiduje zakaz składania zastrzeżeń ogólnych. Taka deklaracja miałaby mieć więc zastosowanie na użytek wewnątrzkrajowy. Gdy pojawia się ona w kontekście podmiotowej ochrony ludzkiego embrionu, budzi zastrzeżenia. Ich źródłem są bowiem obawy, czy ratyfikacja konwencji z taką deklaracją nie dostarczy argumentów np. za ograniczaniem i tak już bardzo restrykcyjnego prawa o dopuszczalności przerywania ciąży albo doprowadzi do zakazu zapłodnienia in vitro.