Pojawiła się groźba, że ze standardowego leczenia pacjentów onkologicznych – głównie z białaczką i szpiczakiem – może wypaść wiele powszechnie stosowanych substancji. Mogłyby być używane tylko w ramach chemioterapii niestandardowej. A to skomplikowana procedura, wymaga też wypełniania dziesiątek stron wniosków oraz czekania na indywidualne zgody z NFZ na każdy lek, który do tej pory lekarz wypisywał od ręki.
To zamieszanie jest kolejnym z efektów ustawy refundacyjnej. Teraz – aby się ratować przed skutkami własnych przepisów – NFZ wydaje zarządzenia. Doraźne rozwiązania mają dotyczyć konkretnych leków onkologicznych. – To tworzenie protezy do wadliwego prawa – przyznaje jeden z pracowników NFZ.
Zgodnie z nową ustawą leczyć można tylko tymi substancjami, które znalazły się na liście refundacyjnej. Na niej zaś znajdują się tylko te leki, które są zarejestrowane w Polsce, a ich ceny zostały wynegocjowane z producentami. Problem w tym, że wiele dotychczas stosowanych leków sprowadzano z zagranicy i teraz nie mogą być wpisane na listę. I tak koło się zamyka.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.