Polacy są mistrzami w wyznaczaniu sobie celów i podawaniu konkretnych dat ich realizacji. Jest to zawsze podyktowane sprawami wyższej rangi – a to wymogami Unii, a to prezydencją albo inną ważną imprezą sportową. Później jeszcze lepiej radzimy sobie z ich niedotrzymywaniem. A już dosłownie genialnie idzie nam z wymyślaniem tłumaczeń, dlaczego termin jednak jest mało realny. Do klasyki przejdzie wypowiedź Sławomira Nowaka, ministra transportu, że w zasadzie nic się nie stanie, że autostrad nie będzie na czas, czyli przed Euro 2012, bo przecież to nie nimi wygrywa się mecze.
Za chwilę okaże się, że do zacnego grona dołączy resort zdrowia, a w zasadzie Centrum Informatyzacji Systemów Ochrony Zdrowia. Ta instytucja odpowiada bowiem za bardzo ważny projekt – wprowadzenie e-recepty, internetowych kont pacjentów oraz rejestru usług medycznych (RUM). Jej pracownicy sami przygotowali ustawę w tej sprawie i przekonywali posłów do jej uchwalenia. Sami również wyznaczyli w niej datę przeprowadzenia całej operacji – 2014 rok.
Teraz okazuje się, że z powodu ustawiania przetargów i zmowy cenowej cała para może pójść w gwizdek. Informatyzacja zakończy się wtedy fiaskiem i stratą unijnego dofinansowania. A chodzi o niebagatelną kwotę. Łącznie ma bowiem kosztować ponad 700 mln zł. Urząd Zamówień Publicznych zakwestionował przetarg o wartości 374 mln zł. Komisja Europejska już zdecydowała o wstrzymaniu finansowania do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.