Wsparcie jest, ale niepełne i do tego tylko na wczesnym etapie życia. Oferowane jest głównie w szkole. Po jej zakończeniu niemal cały potencjał udzielonej wcześniej pomocy marnuje się. W efekcie wskaźnik zatrudnienia osób z niepełnosprawnością należy do jednego z najniższych w Europie. Nie przekracza 1 proc.

Również w szkołach jest więcej papierowych niż efektywnych rozwiązań. Autorzy raportu wskazują, że w większości skontrolowanych placówek nie wykorzystano wszystkich możliwości udzielenia wsparcia uczniom z autyzmem lub zespołem Aspergera. Z jednej strony wynikało to z braku specjalistów, z drugiej – często konieczność przyjęcia osób na część etatu, pracujących w innych instytucjach, komplikowała organizację zajęć zarówno im, jak i uczniom. Kolejną zauważalną przeszkodą są problemy lokalowe – kontrolowane szkoły rzadko mogły wydzielić osobne pomieszczenia do rewalidacji lub tzw. miejsca wyciszeń. W efekcie zajęcia odbywały się najczęściej w pokoju pedagoga szkolnego lub w ogólnodostępnych salach. W 40 proc. skontrolowanych placówek nie oceniano efektywności wsparcia, czyli nie modyfikowano rodzaju pomocy, nawet jeśli poprzednio wybrane formy okazywały się nieskuteczne, co prowadziło często do rezygnacji uczniów z uczestniczenia w nich.

– Częściowa realizacja to często przerzucanie części terapii i wsparcia na rodzica, który jeździ na dodatkowe zajęcia po organizacjach. Albo poważne braki rozwojowe, które kumulują się w starszym wieku – mówi prof. Paweł Kubicki, ekspert ds. osób niepełnosprawnych ze Szkoły Głównej Handlowej.

Agnieszka Niedźwiedzka z Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego podkreśla, że raport pokazuje, iż nie wszystkie potrzeby dzieci są w pełni zaspokajane w szkołach oraz wskazuje to, o czym rodzice dzieci z takimi potrzebami mówią od dawna. Brakuje dobrego systemu wsparcia po opuszczeniu szkoły. Większość osób z autyzmem lub zespołem Aspergera wymaga, po zakończeniu edukacji, pomocy w przygotowaniu do pracy i samodzielnego życia. Bowiem samo zakończenie nauki nie powoduje, że osoby te zdrowieją i pozbywają się problemów. Teoretycznie mogą uczestniczyć w warsztatach terapii zajęciowej (WTZ), oferujących rehabilitację społeczną i zawodową, albo rozpocząć pracę na otwartym bądź chronionym rynku pracy – w zakładzie pracy chronionej lub w zakładzie aktywności zawodowej (ZAZ). To jednak teoria. Poza tym nie dla wszystkich to najlepszy model. Ale i tak tylko w ok. 19 proc. zakładów aktywności zawodowej i w 22 proc. warsztatów terapii zajęciowej, w województwach, w których realizowano kontrolę, wspierano osoby z autyzmem i zespołem Aspergera. W ogólnodostępnych warsztatach i zakładach osoby z autyzmem i aspergerem praktycznie nie biorą udziału. Osoby z tą niepełnosprawnością stanowiły zaledwie 2 proc. wśród wszystkich objętych wsparciem WTZ.

Jednym z powodów jest znów brak odpowiedniej kadry specjalistów. Nie zatrudniono psychologów, a inni specjaliści pracowali tylko na część etatu lub umowy-zlecenia. To z kolei skutkowało brakiem zindywidualizowanego podejścia do osób z autyzmem i zespołem Aspergera. W efekcie niemal wszystkie osoby uczestniczące w terapii zajęciowej w WTZ (80 proc. osób objętych badaniem) nie osiągnęły założonych celów rehabilitacji zawodowej i społecznej.