Przepisy rozporządzenia zobowiązującego pracowników medycznych do pracy w jednym miejscu przewidują dodatki tylko dla tych, którzy będą leczyć w szpitalu zakaźnym. Jeśli ograniczą się do jednej placówki, ale będzie to np. ogólny szpital, rekompensata im nie przysługuje, choć w ten sposób również chronią pacjentów. Wątpliwości jest więcej.
Projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie standardów w zakresie ograniczeń przy udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej pacjentom innym niż z podejrzeniem lub zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 przez osoby wykonujące zawód medyczny mające bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem lub zakażeniem tym wirusem ma powstrzymać jego rozprzestrzenianie. Ograniczenie dotyczyć ma tylko pracowników oddziałów i szpitali zakaźnych. Osobom tym będzie przysługiwać rekompensata finansowa.
Projekt skrytykowała Naczelna Rada Lekarska (NRL), wskazując, że zamiast przywiązywać personel do placówki leczącej pacjentów z COVID-19, należy wprowadzać i stale poszerzać dostęp do testów, co dałoby znacznie lepsze efekty.
Reklama
Uwagi mają również prawnicy. Katarzyna Fortak-Karasińska, radca prawny, partner kancelarii Fortak & Karasiński, zwraca uwagę, że nasuwa się wątpliwość, jakiego rodzaju podmiotów dotyczy rozporządzenie. W par. 1 mowa jest o szpitalach umieszczonych w ministerialnym wykazie wykonujących świadczenia wyłącznie w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 lub takich, w których wyodrębniono komórki organizacyjne udzielające tylko tego rodzaju świadczeń.
– Tymczasem jest wiele szpitali, które są włączone we wstępny triage (selekcję chorych – red.) i w wykazie mają wskazaną jedną komórkę organizacyjną, np. izbę przyjęć lub SOR. Takie komórki działają normalnie i przyjmują również innych pacjentów. Zawężenie, że chodzi wyłącznie o świadczenia związane z koronawirusem, oznacza, że taka jednostka – jeśli czytać ten przepis literalnie – nie podlega pod to rozporządzenie. Jej pracowników nie dotyczą ograniczenia, ale i nie dostaną rekompensaty – podkreśla prawniczka.

Reklama
Wskazuje także, że dodatków nie przewidziano dla lekarzy, którzy zdecydowali się ograniczyć pracę do jednego miejsca, ale zrezygnowali ze szpitali zakaźnych, wybierając „czyste” placówki.
Zwraca również uwagę, że przewidziane dla personelu rekompensaty mają się odnosić do wysokości zarobków w marcu.
– Problem w tym, że w marcu obowiązywały już ograniczenia nakładane na własną rękę przez dyrektorów szpitali, wiec dziś lekarze już raczej nie łączą pracy w szpitalu zakaźnym z innym zatrudnieniem, a zatem w marcu nie mieli dodatkowych dochodów – podkreśla Katarzyna Fortak-Karasińska. Na ten problem wskazuje również NRL.
Lekarski samorząd zwraca również uwagę m.in. na to, że konieczne są mechanizmy odwoławcze od decyzji o ograniczeniu możliwości wykonywania zawodu gdzie indziej. Wskazuje, że opcję wystąpienia o odstąpienie od przewidzianego w rozporządzeniu zakazu przyznano tylko kierownikom placówek, a nie pracownikom, których to bezpośrednio dotyczy.
Wątpliwości – i prawników, i samorządu – budzi także to, że rekompensaty nie są zapisane w rozporządzeniu. Jest o nich mowa w zaleceniu do prezesa NFZ, które ma być wydane wraz z rozporządzeniem. Nie jest ono jednak aktem prawnym.
– Mówimy naszym klientom, że na razie nie ma podstawy prawnej do określenia wysokości rekompensat – trzeba zaczekać na zarządzenie prezesa NFZ. Mam nadzieję, że określi ono zasady przyznawania rekompensat bardziej precyzyjnie niż polecenie ministra – mówi Katarzyna Fortak-Karasińska.
NRL uważa, że kwestia rekompensaty jest na tyle ważna dla ochrony majątkowych interesów personelu medycznego, że powinna zostać włączona do treści rozporządzenia.
Kontrowersje wywołało również ograniczenie swobody wykonywania działalności gospodarczej, które projektowane rozporządzenie de facto wprowadza. – Tego typu regulacja jest możliwa tylko w ustawie – to wynika z konstytucji. A tu mamy ją w rozporządzeniu. Wszyscy rozumiemy potrzebę i zasadność takiego rozwiązania, ale skoro tak daleko ingeruje ono w zasady wykonywania działalności gospodarczej, powinno być zawarte w ustawie – przekonuje prawniczka.
Etap legislacyjny
Projekt rozporządzenia po konsultacjach