PiS przedstawia „piątkę dla zdrowia”, a KO zapowiada skrócenie kolejek przed gabinetem lekarza.
Na kanwie weekendowych konwencji PiS i KO sprawdzamy, co ogólnopolskie komitety wyborcze mają do powiedzenia na temat zmian w ochronie zdrowia. PiS zaproponował w Opolu kolejną piątkę – m.in. większe nakłady na lecznictwo, powstanie funduszu modernizacji szpitali z budżetem 2 mld zł czy pakiet badań kontrolnych dla każdego Polaka.
Z kolei KO przypomniała w Krakowie swój sztandarowy postulat skrócenia czasu oczekiwania na wizytę u lekarza do 21 dni. Eksperci mówią: „Dobrze, że w końcu zaczęło się mówić o zdrowiu”. Praktycznie wszystkie formacje proponują wyższe nakłady na działanie systemu i zwiększenie kadr medycznych. Co do zasady, politycy stawiają jednak na korekty, a nie rewolucję.
W trakcie weekendowych konwencji rywalizujące ugrupowania podjęły temat sytuacji w ochronie zdrowia, który – jeśli wierzyć badaniom – jest postrzegany przez Polaków jako najistotniejszy. – Musimy zapewnić każdemu obywatelowi naszego kraju darmową służbę zdrowia – obiecywał w Opolu prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Reklama
Tę koncepcję rozwinął minister zdrowia Łukasz Szumowski w piątce dla zdrowia. Jej założenia to dwukrotnie większe wydatki na zdrowie „niż za czasów PO-PSL”, utworzenie funduszu modernizacji szpitali w wysokości 2 mld zł, pakiet badań kontrolnych dla każdego Polaka, koordynowana opieka nad seniorami i osobami niesamodzielnymi (m.in. dzienne domy opieki w każdym powiecie) oraz 1 mld zł na „najnowocześniejsze centrum onkologii w Europie”. Z kolei premier Mateusz Morawiecki przypomniał, że rząd podjął „odważną decyzję w kierunku 6 proc. wydatków na służbę zdrowia w relacji do PKB”.

Reklama
Temat opieki zdrowotnej podjęli też politycy Koalicji Obywatelskiej (KO) na konwencji w Krakowie. Kandydatka na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska powtórzyła sztandarowy postulat Koalicji, mówiący o skróceniu czasu oczekiwania na SOR do maksymalnie 60 minut, a kolejki do lekarza do 21 dni. – Wystarczy mądre zarządzanie, fachowcy w kraju i skutecznie pozyskane pieniądze unijne. Nasz program opieki zdrowotnej stanie się programem europejskim i będzie finansowany z Unii – mówiła.
Co o sferze zdrowotnej mówią pozostałe ugrupowania? Plan Lewicy zakłada, że każdy lek na receptę będzie nie droższy niż 5 zł, kolejki do lekarzy specjalistów skrócą się do 30 dni, a nakłady na publiczną opiekę zdrowotną wzrosną do 6,8 proc. PKB w 2022 r., a następnie do 7,2 proc. w 2024 r. Także PSL-Koalicja Polska obiecuje zwiększenie wydatków z 4,9 do 6,8 proc. PKB (m.in. poprzez przesunięcie środków ze składki rentowej), a do tego darmowe leki, szczepienia i opiekę dentystyczną dla dzieci, program opieki nad seniorami (np. system opieki domowej), podniesienie limitów przyjęć na medycynę i odbiurokratyzowanie ochrony zdrowia.
Najmniej o reformie służby zdrowia mówi Konfederacja. W jej programie jest wzmianka o zainicjowaniu kampanii informacyjnej, „aby każdy Polak mógł usłyszeć bicie serca dziecka słyszalne już w 6. tygodniu życia płodowego”. W debacie organizowanej przez DGP i RMF Radosław Czosnowski z Konfederacji mówił m.in. o ograniczaniu biurokracji, poparciu dla „mieszanej opieki zdrowotnej” (w zakresie finansowania przez państwo i podmioty prywatne). Zaprzeczył też, jakoby jego formacja była przeciwna szczepieniom dzieci.
Zdaniem ekspertów plusem jest to, że zdrowie stało się jednym z głównych tematów kampanii. Wszystkie partie są zgodne, że należy zwiększyć finansowa nie systemu oraz wzmocnić kadry medyczne. – To pokazuje, że bez względu na wyniki wyborów ochrona zdrowia stanie się przedmiotem uwagi w nowej kadencji – mówi Małgorzata Gałązka-Sobotka z Uczelni Łazarskiego.
Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. zdrowia, zwraca uwagę, że żadna z partii nie wychodzi z rewolucyjnymi pomysłami zmiany systemu. – Nikt nie chce modyfikować systemu finansowania. Wszyscy zgadzają się na układ, w którym istnieje jeden płatnik, jakim jest NFZ – wskazuje Gryglewicz. I dodaje, że w poprzedniej kampanii wyborczej likwidację NFZ i przejście na system bud żetowy promował PiS, a PO była za wprowadzeniem systemu dodatkowych ubezpieczeń. Ten temat zniknął. PO nie mówi nic o prywatnej służbie zdrowia, PiS zaś podtrzymuje narrację utrzymania opieki publicznej dostępnej dla wszystkich.
Ekspertom brakuje jasnego przekazu dotyczącego reformy szpitali. – Mamy ich za dużo i każdy polityk to wie. Wskazywał na to ostatni raport NIK, takie wnioski pozostały po debacie „Wspólnie dla Zdrowia” prowadzonej przez resort zdrowia – mówi Gryglewicz. Małgorzata Gałązka-Sobotka dodaje, że pozytywne jest to, że w ogóle zaczęto mówić o szpitalach. Pojawił się pomysł, żeby wzmocnić ośrodki wysokospecjalistyczne, a lecznice powiatowe nakierować na opiekę długoterminową oraz jako miejsca dobrej diagnostyki.