statystyki

Choroba brudnych rąk wróciła, a my jesteśmy nieodporni

autor: Klara Klinger, Patrycja Otto30.08.2017, 07:58; Aktualizacja: 30.08.2017, 09:08
Szczepienia są zalecane również osobom, które miały kontakt z chorobą, ponieważ okres inkubacji – jak podkreśla Polański – trwa ok. 30 dni.

Szczepienia są zalecane również osobom, które miały kontakt z chorobą, ponieważ okres inkubacji – jak podkreśla Polański – trwa ok. 30 dni.źródło: ShutterStock

Do połowy sierpnia wykryto w Polsce 912 przypadków WZW typu A, kilkadziesiąt razy więcej niż w całym poprzednim roku. Najbardziej zagrożeni są mężczyźni utrzymujący kontakty homoseksualne.

Gwałtowny wzrost liczby zachorowań spowodował, że Państwowy Zakład Higieny będzie rekomendował wprowadzenie szczepień przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu A dla mężczyzn utrzymujących kontakty seksualne z innymi mężczyznami (z angielskiego nazywanych MSM). To właśnie w tej grupie – jak alarmują WHO oraz Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) – jest obecnie największe ognisko choroby. Potwierdzają to badania z różnych regionów Europy oraz USA, w których zaobserwowano w tym roku gwałtowny skok liczby wykrytych zachorowań. W Ameryce Południowej w trakcie wakacji doszło do 14 zgonów właśnie z powodu tej choroby, zwanej żółtaczką pokarmową. Szczepienia przeciwko niej są obecnie zalecane (nie są obowiązkowe) przez głównego inspektora sanitarnego osobom podróżującym do egzotycznych krajów i pracującym przy dystrybucji produktów spożywczych.

Od połowy czerwca 2016 r. do połowy czerwca 2017 r. w Europie było 1500 przypadków choroby – wynika z danych ECDC. Polska znalazła się w grupie państw, w których wzrost należy do jednych z najbardziej widocznych – tylko w tym półroczu – do 15 sierpnia wykrytych zostało 912 przypadków, podczas gdy w poprzednich latach było ich najwyżej kilkadziesiąt w całym roku. Uznawano nas za kraj o niskiej endemiczności, gdzie choroba była „wyciszona”. Jak tłumaczy Milena Kruszewska z Ministerstwa Zdrowia, do 1978 r. Polska była krajem endemiczności wysokiej, z ok. 50 tys. zachorowań rocznie, po 1997 r. problem praktycznie przestał istnieć.

Teraz to jeden z powodów gwałtownego wzrostu liczby zachorowań: Polacy nie mieli jak się na nią uodpornić, bo nie mieli z nią styczności. Starsze roczniki, urodzone i żyjące w czasach, kiedy WZW typu A była popularna, a styczność z wirusem – szczególnie w dzieciństwie (wówczas może przebiegać bezobjawowo) uodporniła ich na późniejsze zachorowania. Teraz, gdy wirus się pojawił, zaczął się szybko rozprzestrzeniać. – Ocenia się, że osoby do 40.–45. roku życia to grupa, która jest najbardziej narażona na zakażenie, bowiem nie miała możliwości, by nabrać odporności – mówi Piotr Polański z Zakładu Epidemiologii NIZP-PZH.


Pozostało 54% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • bdr(2017-08-31 13:18) Zgłoś naruszenie 00

    Na Ukrainie też wzrosła liczba zachorowań na WZW A kilkukrotnie w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Czy ma to związek z podobnym wzrostem w PL?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane