Nie zawiedli krajowi turyści, którzy na miejsce wszelkiego wypoczynku najczęściej wybierali w tym roku Polskę. W efekcie ich liczba była niemal taka sama jak przed pandemią. Niestety nie udało się odzyskać zagranicznych gości. Było ich co prawda niemal trzy razy więcej niż w 2021 r., ale ciągle o ponad 28 proc. mniej niż w 2019 r. Główny powód to wojna w Ukrainie i obawy o bezpieczeństwo, w związku z tym, że nasz kraj jest uznawany za przyfrontowy.
Od kilkunastu do kilkudziesięciu procent spadła liczba przyjazdów z większości kierunków, a najbardziej z krajów azjatyckich. Więcej niż przed pandemią w Polsce było w tym roku gości z Litwy, Czech, USA, Luksemburga i przede wszystkim z Ukrainy. Jak tłumaczą eksperci, uchodźcy, którzy przybyli do nas z kraju ogarniętego wojną, zapragnęli go też lepiej poznać, a nie tylko traktować go jako miejsce przetrwania trudnego czasu. Dlatego w tym roku można spotkać wielu gości z Ukrainy nad polskim morzem, w górach czy w największych miastach.