Komisja Europejska podała, że „zielone certyfikaty” (green certificates) będą zawierać:

  • - dane na temat szczepień przeciwko COVID-19
  • - dane o przebytym zakażeniu
  • - dane o negatywnym wyniku testu.
Reklama

Według informacji podanych na stronie Komisji Europejskiej, „zielone certyfikaty” będą spełniać wymogi ochrony danych osobowych, bezpieczeństwa i prywatności. Zgodnie z założeniami miałaby obowiązywać jeszcze przed latem br.

KE współpracuje z Światową Organizacją Zdrowia, aby w przyszłości dokumenty wydawane w Unii Europejskiej mogły być uznawane również w innych częściach świata.

Reklama

Jak tłumaczył Didier Reynders, komisarz UE ds. sprawiedliwości taka propozycja jest najlepszym rozwiązaniem, bowiem likwiduje obawy przed dyskryminacją, która zgodnie z prawem unijnym jest zakazana.

Szczepienia nie są obowiązkowe, jest możliwość ich odmowy. Nie mamy też możliwości zaszczepienia wszystkich osób, które chcą być zaszczepione. Jasne jest zatem, że chcemy uniknąć wszelkiej dyskryminacji

– podkreślił Didier Reynders.

Tylko preparaty zatwierdzone przez EMA

Z nieoficjalnych informacji wynika, że „zielone certyfikaty” będą uwzględniać tylko szczepienia preparatami zatwierdzonymi przez Europejską Agencję Leków (EMA). Powodem takiej decyzji jest to, że szczepionki dopuszczone do obrotu na terenie Unii Europejskiej są objęte klauzulą odpowiedzialności i kontrolą jakości.

Euronews powołując się na źródła unijne podaje, że Didier Reynders wyjaśnił, iż państwa członkowskie mogą szczepić swoich obywateli innymi preparatami, ale jeżeli będzie to preparat niedopuszczony do obrotu w UE, dokument nie będzie miał licencjonowanego certyfikatu podróży. Obecnie na terenie Unii dozwolone są cztery szczepionki: Pfizer/BioNTech, Moderna, AstraZenaca oraz Johnson & Johnson.

Reynders zaznaczał, że ochrona danych osobowych i ewentualna dyskryminacja pozostają głównymi problemami KE w pracach dotyczących przyszłych paszportów covidowych.

Co z Sputnikiem V i Sinopharm?

Przypomnijmy, Węgry i Słowacja już szczepią swoich obywateli rosyjską szczepionką Sputnik V. Czechy powiedzieli, że zaczną szczepienia rosyjskim preparatem nie czekając na zgodę EMA. Dodatkowo Węgrzy od lutego br. zaczęli szczepić się również chińskim preparatem Sinopharm. Ani Sputnik V, ani Sinopharm nie są szczepionkami zatwierdzonymi przez Europejską Agencję Leków.

W ubiegłym tygodniu EMA ogłosiła, że rozpoczęła przyspieszoną ocenę szczepionki Sputnik V. Stefan de Keersmaecker, rzecznik KE ds. zdrowia komentując prace EMA powiedział, że obecnie nie są prowadzone rozmowy na temat tego, aby rosyjska szczepionka została włączona do unijnego portfolio zakupów.

17 marca Komisja Europejska spotka się, żeby omówić propozycje dotyczące przyszłych „zielonych certyfikatów”.