Wiele osób wciąż staje przed dylematem: samodzielnie czy z biurem podróży? Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Wczasy na Riwierze w większości wypadków będą tańsze, jeśli ich organizację powierzymy pośrednikowi. Jednak w wypadku mniej popularnych kierunków, oferowanych tylko przez nieliczne biura podróży, sytuacja może wyglądać już inaczej – nie wspominając o swobodzie, którą daje wyjazd na własną rękę.

Przekonajmy się, że zagraniczna podróż zorganizowana na własną rękę może być stosunkowo niedroga, a niemal zawsze jest o wiele bardziej ekscytująca niż wycieczka oferowana przez biuro podróży, i że warto wybrać się do rzadziej odwiedzanych zakątków świata, by powrócić z masą wrażeń i zdjęć. Doskonałe źródło informacji, które pomoże nam zaoszczędzić na dojazdach i noclegach i pozwoli czerpać z doświadczeń innych podróżników to Internet.

Przygotowaliśmy listę mniej popularnych i stosunkowo niedrogich miejsc, które warto odwiedzić jeszcze w te wakacje, nawet z niezbyt zasobnym portfelem.

1. Mołdawia

W Mołdawii przywitają nas puste drogi – niewątpliwie nie są to szlaki masowo przemierzane przez turystów. Podróż po jednym z najbiedniejszych krajów Europy może stać się nie lada gratką dla włóczęgów-outsiderów. Na tych, którzy lubią obalać stereotypy, a często przy tym – są w stanie przełamać także własne uprzedzenia, czekają choćby takie ciekawostki, jak Soroki (stolica Romów), i Styrcza, zwana „małą Warszawą”, gdzie Polacy mieszkają jeszcze od czasów zaborów.

Mołdawia

Mołdawia

źródło: ShutterStock

Co zwiedzić, jak się dostać?

Kolejnym godnym uwagi punktem na turystycznej mapie Mołdawii są piwnice Cricovy. Wino z mołdawskich winnic to zresztą doskonały powód, by zapuścić się w te rejony. Podczas planowania urlopu w Mołdawii lepiej założyć pobyt dłuższy niż tygodniowy i połączyć tę wyprawę ze zwiedzeniem części Ukrainy lub Rumunii (np. Lwowa, Bukaresztu, stąd niedaleko też do Odessy). Zaoszczędzimy w ten sposób na kosztach podróży (ceny bezpośrednich połączeń, tak autobusowych, jak lotniczych, nie wyglądają zachęcająco – co najmniej 400 PLN) na rzecz innych turystycznych atrakcji.

2. Rumunia - Stereotypy kontra dzika przyroda

Wielu turystów uznało, że pora już skończyć z czasami złych skojarzeń z jednym na najciekawszych zakątków Europy. Do tych złych skojarzeń należą bieda i Cyganie i – może w drugiej kolejności – upiór nowożytnej historii Rumunii – Ceauşescu. Zarówno egzotyka tego kraju, ciągle jeszcze niewpasowanego w unijne ramki, jak i gościnność jego mieszkańców wydają się bardzo kuszące i ożywcze. Warto poświęcić przynajmniej jeden cały dzień na zwiedzanie stolicy Rumunii – Bukaresztu i przynajmniej jeden na malowane monastyry na Bukowinie. Obowiązkowym punktem jest zamek w Branie. Do najpiękniejszych regionów Rumunii należy Delta Dunaju – największa po delcie Wołgi europejska delta, słynąca m. in. z niezliczonych gatunków zamieszkującego ją ptactwa. To właśnie ptaki zapewniają dźwiękową oprawę scenerii dzikich plaż. Podczas spacerów po tych plażach przez całe kilometry nie napotkamy żywej duszy. Koniecznie trzeba zwiedzić założoną przez Greków w VII w. p.n.e. Tulczę i zajrzeć do miasta najbardziej wysuniętego na wschód Rumunii – Suliny.

Rumunia

Rumunia

źródło: ShutterStock

Jak się dostać?

Do Rumunii można polecieć samolotem bezpośrednio z Warszawy. Dość wygodne, stwarzające przy tym możliwość zwiedzenia kolejnych miejsc, są różne warianty podróży z przesiadkami. Można np. dojechać do Budapesztu (bilet autobusowy z Krakowa można kupić już za ok. 50 PLN, tanie linie lotnicze i oferty promocyjne też wypadają bardzo korzystnie) i dalej jechać pociągiem do Bukaresztu. Można pojechać też autobusem na Ukrainę (ok. 100 PLN), dojechać do Czerniowiec (zwiedzić koniecznie!), zaś stamtąd do Rumunii – to już właściwie rzut beretem...