Proponowane przez rząd zmiany w prawie nie tylko nie rozwiązują problemów z pozwami o zaległe ryczałty za noclegi w kabinach, lecz także spowodują wyższe koszty funkcjonowania firm transportowych
Niedługo minie rok od uchwały Sądu Najwyższego, z której wynika, że firmy transportowe muszą wypłacać ryczałty za noclegi kierowcom śpiącym w kabinie pojazdu (sygn. akt II PZP 1/14). Ponieważ do czasu jej wydania przepisy różnie interpretowano, wiele firm nie wypłacało takich świadczeń pracownikom. Po uchwale przewoźników zalała fala roszczeń o wypłatę zaległych pieniędzy z tego tytułu. Jako że kierowca może dochodzić wypłaty ryczałtów za trzy lata wstecz, średnia wysokość pozwu opiewa na ok. 60 tys. zł. Łączne roszczenia wobec branży transportowej z tego tytułu szacuje się na 2 mld zł.
Reklama
Od czasu wydania przez SN uchwały pojawiło się już kilka projektów nowelizacji ustawy o czasie pracy kierowców (Dz.U. z 2012 r. poz. 1155 ze zm.), które miały uporządkować kwestię spania kierowców w kabinach i zasad wypłacania ewentualnych rekompensat z tego tytułu. Jak dotąd jednak żaden z nich nie został skierowany nawet do konsultacji międzyresortowych. Jak informuje Piotr Popa, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, projekt nowelizacji został zgłoszony do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów. – Oczekujemy w tej sprawie odpowiedzi zespołu ds. programowania prac rządu – tłumaczy Popa.

Reklama
Propozycje zmian zostały udostępnione organizacjom przewoźników, a ci nie kryją rozczarowania. Zdaniem Macieja Wrońskiego, prezesa Transport i Logistyka Polska, propozycja ministerstwa nie tylko nie rozwiązuje problemu firm transportowych (brak przepisów działających retrospektywnie), lecz także stwarza nowe.
– Wszystkie proponowane zmiany w ustawie o czasie pracy kierowcy pogarszają faktyczną sytuację przedsiębiorców wykonujących przewozy drogowe, generując poważne koszty pracy, zmniejszając konkurencyjność naszych firm na europejskim rynku przewozowym i wręcz zachęcając do pogłębiania szarej strefy w zakresie pracodawca-pracownik – wytyka prawnik w piśmie skierowanym do minister Marii Wasiak.
Projekt przewiduje np. wykreślenie art. 8 ust. 2–4, co spowoduje dłuższe przerwy w kursowaniu ciężarówek lub większe koszty dla firm. Obecnie doby kierowcy i zegarowa (24-godzinna) się różnią. Zgodnie z unijnym rozporządzeniem (WE) 561/2006 kierowca może prowadzić pojazd przez dziewięć godzin (z 45-minutową przerwą po 4,5 godzinach), po czym musi odpoczywać przez 11 godzin. Doba kierowcy zawodowego w odróżnieniu od doby zegarowej trwa 20 godzin i 45 minut. Przejście na system 24-godzinny spowoduje albo dłuższe przerwy, co automatycznie wydłuży termin dostarczenia towaru, jak i czas trwania podróży służbowej (za jaki są wypłacane diety i ryczałty) albo konieczność wypłaty nadgodzin.
– Nie rozumiemy przyczyn i sensu skreślania tych przepisów. Uważamy, że sprawdziły się one w dotychczasowym stosowaniu i nadal są konieczne, zwłaszcza w autobusowej komunikacji publicznej – wskazuje Zdzisław Szczerbaciuk, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji.
Pozytywnie oceniane jest zaś ustawowe zastrzeżenie, że spanie w kabinie stanowi zapewnienie bezpłatnego noclegu (co nie rodzi konieczności wypłaty ryczałtów), jeżeli szoferka spełnia określone wymagania. Standardy mają być określone w rozporządzeniu ministra właściwego do spraw transportu. Kłopot w tym, że na wydanie rozporządzenia resort będzie miał aż 18 miesięcy. W dodatku samo rozporządzenie miałoby wejść w życie po kolejnych sześciu miesiącach.
Ważne
Brak możliwości skorzystania przez polskie firmy transportowe z zasad obowiązujących w innych państwach europejskich spowoduje wzrost kosztów usług przewozowych
Etap legislacyjny
Projekt zgłoszony do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów