"To manipulacja danymi"

W poniedziałek około godziny 10 rozpoczęło się posiedzenie sejmowej podkomisji ds. transportu lotniczego, w którym wzięli udział m.in. minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Piotr Samson, szefowa PAŻP Anita Oleksiak oraz przedstawiciele kontrolerów. Tematem posiedzenia był trwający konflikt w PAŻP i możliwy paraliż polskiego nieba.

W jej trakcie Andrzej Adamczyk mówił o dobrych zarobkach kontrolerów. - To jest poza wszelką dyskusją. Przedstawiciele tego zawodu są odpowiedzialni za życie i zdrowie tysięcy osób każdego dnia (...) i dlatego ich zarobki są bardzo wysokie, nie tylko na tle odpowiedzialnych zawodów, ale także na tle kontrolerów w innych krajach europejskich – powiedział minister.

Reklama

Stwierdził on również, że zostały uzgodnione kwestie bezpieczeństwa.

Te słowa nie spodobały się kontrolerom ruchu. Andrzej Fenrych, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego określił je jako manipulację danymi.

Reklama

Kontrolerzy zapowiedzieli, że nie usiądą do negocjacji, póki nie dostaną na piśmie od PAŻP (Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej) ustosunkowania się do słów ministra Adamczyka. Oczekują również, że premier Mateusz Morawiecki włączy się do rozmów.

O co chodzi w sporze z PAŻP?

Osią sporu są wynagrodzenia kontrolerów ruchu lotniczego oraz kwestie bezpieczeństwa.

W 2021 roku Polska Agencja Żeglugi Powietrznej wdrożyła nowy regulamin wynagradzania, wraz z obniżeniem kwoty bazowej. Zgodnie z nim, kontrolerzy ruchu lotniczego mogą zarobić do 45 tys. złotych brutto z uwzględnieniem środków z funduszu premiowego. Jako średnią kwotę zarobków kontrolerów w PAŻP wskazywano wtedy 30 tys. złotych brutto.

Zdaniem związków zawodowych nowy regulamin oznacza, że po zsumowaniu tych wszystkich składników, wynagrodzenia wynagrodzenia kontrolerów wyniosły często nawet 6 tys. złotych netto i rzadko przekraczają 10 tys. złotych netto, a średnia pensja wynosi obecnie 15 tysięcy zł brutto. Przed nowym regulaminem wynosiła 30 tys. zł brutto.

Jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa to tu głównym postulatem związków zawodowych jest odejście od systemu jednozmianowości. Polega on na tym, że nadzór nad bezpieczeństwem ruchu lotniczego na danym stanowisku sprawuje jedna osoba. Oznacza to pracę w niezwykle dużym skupieniu i napięciu. Najmniejszy błąd może oznaczać katastrofę. Jak mówią sami związkowcy nie bez przyczyny w kokpitach samolotów pasażerskich pracuje dwóch pilotów, którzy wspólnie dbają o bezpieczeństwo lotu.

Spór między kontrolerami ruchu lotniczego a PAŻP: O co w nim chodzi i jak do niego doszło

Strona związkowa proponuje, aby średnie wynagrodzenie kontrolera lotów w Warszawie wynosiło ok. 80 tys. zł miesięcznie; osoby te obecnie zarabiają średnio ok. 33 tys. zł miesięcznie - powiedział rzecznik rządu Piotr Müller. Jak dodał, strona rządowa zaakceptowała 24 postulaty dotyczące bezpieczeństwa.

Od kilkudziesięciu dni toczą się negocjacje kierownictwa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP) z przedstawicielami Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego (ZZ KRL) dotyczące m.in. bezpieczeństwa, regulaminu pracy oraz regulaminu wynagradzania.

W niedzielę odbyła się kolejna runda rozmów między przedstawicielami PAŻP z kontrolerami ze ZZ KRL. Jak poinformowano we wspólnym komunikacie, do kolejnej rundy rozmów ma dojść w poniedziałek (25 kwietnia) o godz. 14.00.

"Jako strona rządowa zaakceptowaliśmy wszystkie postulaty strony związkowej dotyczące kwestii bezpieczeństwa. Strona związkowa miała postulaty dotyczące bezpieczeństwa - to są 24 punkty. My już 13 kwietnia zaakceptowaliśmy te punkty do realizacji. Wczoraj też potwierdzono to publicznie jeszcze raz, że one będą realizowane i są stopniowo realizowane" - powiedział w poniedziałek w Tłit WP rzecznik rządu Piotr Müller.

Przyznał, że drugim elementem rozmów jest kwestia dyskusji płacowych.

"W tej chwili średnia płaca kontrolera, który pracuje w Warszawie, wynosi 33 tys. zł miesięcznie. Średnia pensja. Kijki tego wynagrodzenia sięgają nawet 50, 60, 70 tys. zł miesięcznie" - powiedział.

Jak zauważył, w kontekście dyskusji o płacach należy pamiętać o tym, skąd się biorą środki finansowe na to, żeby wypłacać wynagrodzenia. "One się biorą z opłat lotniskowych, a loty zmniejszyły się około jedną trzecią po Covidzie" - powiedział. Przyznał, że ruch lotniczy nie wrócił do poziomu sprzed Covidu.

PAŻP utrzymuje się z opłat pobieranych od linii lotniczych z tytułu zapewnienia służb żeglugi powietrznej dla samolotów lądujących, startujących na i z polskich lotnisk oraz tych przelatujących przez polską przestrzeń powietrzną. Pobiera dwie opłaty: trasowe i terminalowe. Ich wysokość zależy od poziomu rokrocznie ustalanych stawek jednostkowych stosowanych przy opłatach za świadczone usługi nawigacyjnej.

"I tu mamy właśnie kwestię tego porozumienia, które powinno znaleźć odpowiedni złoty środek pomiędzy tym, jak wyglądają wpływy z opłat lotniskowych, a wynagrodzeniami, które - no trzeba przyznać - są dosyć wysokie" - powiedział.

Jak dodał, "strona związkowa teraz proponuje, aby średnie wynagrodzenie kontrolera w Warszawie wynosiło około 80 tys. zł miesięcznie".

"Rozumiem, że to jest odpowiedzialna praca, ale teraz te osoby zarabiają średnio ok. 33 tys. zł. Dyskusja jest o tym, żeby wrócić do płac z 2019 roku, one wtedy wynosiły między 50 a 60 tys. średnio dla kontrolera warszawskiego. Ale teraz postulat jest taki - te postulaty, które są składane - w praktyce oznaczałyby, że średnia miesięczna wynagrodzenia kontrolera w Warszawie wynosiłaby ok. 80 tys. zł. W związku z tym zadajmy sobie pytanie, czy to są właściwe proporcje? Ja nie znam odpowiedzi na to pytanie, dlatego jest zespół negocjatorów, który to będzie rozwiał" - powiedział rzecznik rządu.

Przekazał, że przygotowane są różne alternatywy, gdyby nie doszło do porozumienia ze związkowymi kontrolerami.

W sobotę premier Mateusz Morawiecki mówił, że cały czas liczy na kompromis w rozmowach między PAŻP a kontrolerami ruchu lotniczego. Informował również, że minister infrastruktury Andrzej Adamczyk przedstawiał mu również plany rezerwowe, jeżeli do porozumienia by nie doszło.

W piątek prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Piotr Samson informował, że jeśli nie dojdzie do porozumienia z kontrolerami ruchu lotniczego, ok. dwie trzecie lotów z Warszawy i Modlina może się nie odbyć od 1 maja.

Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej (Eurocontrol) podała również w piątek, że w przypadku braku porozumienia z kontrolerami od 1 maja liczba kontrolerów będzie wystarczająca, aby podejście do warszawskich lotnisk obsługiwano przez 7,5 godziny dziennie (w godz. 9.30-17), przy łącznej przepustowości około 170 lotów. Jak przekazała, w maju oba warszawskie lotniska planują obecnie obsługiwać średnio 510 lotów dziennie.

ULC informował również, że procedura "massive cancellation", czyli kasowania połączeń lotniczych, nie została uruchomiona przez Eurocontrol. Od 1 maja loty z polskich lotnisk regionalnych i nad Polską powinny odbywać się bez gwałtownych zakłóceń. Nieregularności lotów mogą dotyczyć Warszawy i Modlina - informowano.

Szef ULC dodał, że "w poniedziałek lub najpóźniej we wtorek podane zostaną informacje, które loty mogą się nie odbyć". "Informacje te zostaną przekazane liniom lotniczym i one będą przekazywały to pasażerom. Jednak cały czas wierzymy, że negocjacje, które się toczą przyniosą skutek" - mówił Samson.

PAŻP jest jedyną w kraju instytucją szkolącą i zatrudniającą kontrolerów ruchu lotniczego. Pełnią oni służbę przez całą dobę, siedem dni w tygodniu.