Choć zdecydowana większość przemysłu w całej Europie mówi o rekordowym popycie na swoje produkty i bardzo dobrych nastrojach na najbliższą przyszłość, o czym świadczą choćby bardzo wysokie wskaźniki PMI (dla strefy euro osiągnął w czerwcu poziom 63,4 pkt), to motoryzacja nie ma wielkich powodów do zadowolenia. Brak części, przede wszystkim elektronicznych, okazał się bowiem na tyle dotkliwy, że większość fabryk musi ograniczać produkcję. W I kw. donoszono o czasowym wygaszaniu pracy poszczególnych zakładów, teraz znalazło to odzwierciedlenie makroekonomiczne.
W największych gospodarkach Europy branża okazała się największym hamulcowym. Wyniki w maju pokazały, że zamiast rozwijać produkcję wraz z odmrożeniem, większość państw odnotowała jej spadek.