Spółka Centralny Port Komunikacyjny w ostatnim czasie napotyka różne przeszkody w przygotowaniach do inwestycji. O ile dość sprawnie udało się wybrać doradcę strategicznego – lotnisko Seul Incheon, to klapą zakończył się wybór wykonawcy masterplanu, kluczowego dokumentu potrzebnego do wystartowania z przedsięwzięciem. Miał on m.in. wskazać ostateczną lokalizację portu, zweryfikować prognozy ruchu lotniczego i przystosować do tego szykowaną przepustowość. Przetarg w tej sprawie został unieważniony, bo okazało się, że oferty nie spełniają kryteriów. Nie chcąc, by w przygotowaniach doszło do nowych opóźnień, spółka przygotowała właśnie plan B. Poznaliśmy jego szczegóły. Część prac, które miał wykonać masterplanner, spółka przeprowadzi na własną rękę lub wspólnie ze współpracującymi już dla niej ekspertami zewnętrznymi. Chodzi tu o wskazanie ostatecznej lokalizacji lotniska – dwóch pasów startowych, terminala i węzła kolejowego przy porcie. Według szefa CPK Mikołaja Wilda precyzyjne usytuowanie tych obiektów ma być znane pod koniec roku.
Mało realny, ale nie wyrzucać
Pracownicy spółki m.in. wspólnie z lotniskiem Seul Incheon przygotują też najnowsze prognozy ruchu, które uwzględnią wpływ pandemii. Równolegle z tymi pracami spółka przygotowuje nowy przetarg na wykonawcę masterplanu. Zwycięzca postępowania zweryfikuje i uszczegółowi analizy wykonywane przez CPK.
Reklama
– Przedstawiony sposób postępowania znacząco skróci czas prac nad masterplanem i pozwoli na realizację założeń harmonogramu – mówi rzecznik CPK Konrad Majszyk.
Spółka wciąż podtrzymuje ambitne założenia, że pierwszy łopata na budowie portu zostanie wbita w 2023 r., a cała inwestycja będzie gotowa w cztery lata później.

Reklama
Wciąż jednak słychać protesty ze strony mieszkańców okolic Baranowa. W ich imieniu pismo do wiceministra infrastruktury Marcina Horały wysłał rzecznik praw obywatelskich. Pisze m.in., że „skarżący wskazują na iluzoryczny charakter przeprowadzanych konsultacji społecznych”.
Bartosz Baca, ekspert lotniczy z firmy BBSG, ocenia przedstawiony przez CPK harmonogram jako mało realny. Uważa jednak, że projektu nie powinno się wyrzucać do kosza. – Obecny kryzys w lotnictwie sprawia, że mamy znacznie więcej czasu na przygotowanie inwestycji – zaznacza. Dodaje, że w najbliższych miesiącach trudno będzie też przygotować wiarygodne prognozy rozwoju ruchu lotniczego. Przyszłość zależy od opanowania pandemii i związanych z tym obostrzeń administracyjnych. W związku z tym trudno też dobrze zaplanować nową infrastrukturę lotniczą.
Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych (IATA) szacuje obecnie, że ruch pasażerski w 2021 r. osiągnie 33–38 proc. poziomu z 2019 r.
Poszukać zysków czasowych
W tej sytuacji część ekspertów przyznaje, że spółka CPK w najbliższym czasie powinna większy nacisk postawić na komponent kolejowy, czyli budowę nowych torów. – Zwłaszcza że w najbliższych latach kolej będzie mocno wspierana przez UE – mówi Jakub Majewski, prezes fundacji Pro Kolej.
Przygotowania do wytyczania nowych tras kolejowych zaczynają się rozkręcać. Choć i tu nie brakuje problemów. Spółka prowadzi teraz przetargi na wykonanie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego dla ponad 700 km linii, np. szybkiej trasy z Warszawy przez CPK i Łódź do Wrocławia. Te analizy wskażą m.in. najkorzystniejszy wariant. Duża część przetargów na ich przygotowanie została oprotestowana. W ostatnich dniach zapadają jednak kolejne werdykty Krajowej Izby Odwoławczej, które otwierają spółce drogę do rozstrzygnięcia postępowań. 18 marca powinniśmy poznać oferty na zaprojektowanie szybkiej trasy z Warszawy do Łodzi, a 15 marca – skrótu z okolic Leżajska do Rzeszowa (to będzie część tzw. szprychy z Podkarpacia w stronę CPK i stolicy). W ostatni piątek KIO wydała kolejny korzystny dla CPK wyrok w prawie przetargów na projekty odcinków Ostrołęka – Giżycko i z Żarowa na Dolnym Śląsku do granicy z Czechami.
Spółka w tym roku chce zaś ogłosić przetargi na wstępne projekty dla 489 km kolejnych linii, np. trasy CMK północ, która poprowadzi od lotniska w Baranowie przez Płock, Grudziądz w stronę Gdańska, czy odnogi linii „igrek” do Poznania.
Według założeń w pierwszej kolejności mamy poznać ostateczne przebiegi tras: Warszawa – CPK – Łódź – Wrocław, łącznika od strony Stalowej Woli do Rzeszowa, skrótu od strony Lublina do Zamościa i odcinka Ostrołęka – Łomża.
Spółka zapowiada, że do połowy 2023 r. powinna być wydana decyzja środowiskowa dla szybkiej linii ze stolicy przez Łódź do Wrocławia i dalej do granicy z Czechami. To pozwoliłoby na ogłaszanie przetargów na prace budowlane. Dzięki linii podróż z Warszawy do Wrocławia skróciłaby się z ok. 3 godz. 40 min do niecałych 2 godz. CPK liczy, że środki na budowę tras będą pochodzić głównie z nowego budżetu UE.
Jakub Majewski przyznaje, że warto w pierwszej kolejności skupić się na tzw. igreku, bo budowa odcinka ze stolicy na Dolny Śląsk przyniesie ogromny zysk czasowy. Uważa, że przyda się też odnoga do Poznania, bo obecna modernizacja trasy ze stolicy do Wielkopolski to kompletna porażka.
Ekspert uważa, że warto też postawić na realizację stosunkowo niedługich odcinków, które dadzą dobry efekt komunikacyjny. Ale zaznacza, że priorytety powinny być nieco inne niż wskazywane przez CPK. – Przydałoby się np. połączenie z Rzeszowa na południe, w stronę Krosna i Sanoka, gdzie z powodu braku krótkich łącznic kolej jedzie wolno i „zygzakiem”. Z kolei na linii gdańskiej przydałby się skrót z Legionowa do Nasielska, to wyraźnie przyśpieszyłoby podróż z Warszawy do Trójmiasta i odblokowało miejsce na ruch aglomeracyjny – mówi Majewski.