W ramach Krajowego programu kolejowego na lata 2014–2023 Polska ma do wydania 75 mld zł na modernizację torów. Wiele tras jest już w trakcie przebudowy, a na niektórych pasażerowie zaczynają odczuwać jej efekty, głównie skrócenie podróży. Tak było choćby na modernizowanej od 2010 r. za ponad 2 mld zł linii Kraków–Katowice. Przez kilka lat pociągi wlekły się tam nawet przez 2,5 godz., choć teraz podróż trwa godzinę.
Według ekspertów w czasie modernizacji często są błędy, które sprawiają, że efekty wielomiliardowych nakładów są dyskusyjne. Piotr Malepszak, były szef spółki Centralny Port Komunikacyjny i ceniony w branży ekspert kolejowy, wskazuje, że problemem jest ograniczenie przepustowości. W przypadku linii Kraków–Katowice zlikwidowano aż cztery stacje. W kolejnictwie stacja definiowana jest jako miejsce, gdzie oprócz głównych torów są też tory boczne i rozjazdy, co oznacza, że szybsze pociągi mogą wyprzedzać wolniejsze. – Zamiana czterech stacji na przystanki sprawi, że szybko pojawią się kłopoty z przepustowością – dodaje Karol Trammer z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”. Oznacza to, że będzie problem z wyprzedzaniem pociągów, trudno będzie też zmieścić dużą liczbę składów lokalnych. Część zostanie zmuszona do czekania na niektórych stacjach na ekspresy, co wzbudzi irytację podróżnych, bo przejazd się wydłuży. Likwidacja miejsc do wyprzedzania jeszcze bardziej mści się w czasie utrudnień, bo opóźnienia się potęgują.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.