Nie będzie już ustawowych ograniczeń dla ruchu ciężarówek o nacisku 11,5 tony na oś. Za to wyłączenia będą mogli wprowadzać zarządcy dróg i samorządy. Firmy znowu na zakręcie.
Po tym, jak w marcu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok stwierdzający, że Polska naruszyła dyrektywę naciskową (96/53/WE; ustanawia ona m.in. maksymalne dopuszczalne obciążenia w ruchu międzynarodowym), branża transportowa miała powody do radości. Jednak gdy Ministerstwo Infrastruktury przedstawiło teraz projekt nowelizacji ustawy o drogach publicznych, będący wykonaniem wyroku TSUE, pojawiło się sporo niepewności.
I tak dziś, zgodnie z art. 41 ust. 1 ustawy o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2068 ze zm.) na wszystkich drogach dozwolony jest ruch pojazdów o dopuszczalnym nacisku pojedynczej osi napędowej do 11,5 tony. Z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, które stanowią, że minister ds. transportu ustala w drodze rozporządzenia wykaz dróg krajowych i wojewódzkich, po których mogą się poruszać pojazdy o dopuszczanym nacisku pojedynczej osi do 10 ton, oraz dróg krajowych z maksymalnym naciskiem do 8 ton, dzięki czemu tak naprawdę unijny standard obowiązuje na ok. 3 proc. wszystkich dróg.