statystyki

Zboralski: Decydenci nie interesują się poprawą bezpieczeństwa na drogach [WYWIAD]

autor: Krzysztof Śmietana07.12.2019, 10:00; Aktualizacja: 07.12.2019, 10:18
Łukasz Zboralski twórca portalu BRD24.pl, który zajmuje się bezpieczeństwem na drogac

Łukasz Zboralski twórca portalu BRD24.pl, który zajmuje się bezpieczeństwem na drogacźródło: DGP

Mamy narażać ludzkie życie, bo wolimy rzadziej zatrzymywać się przed przejściami?

Przodujemy w Europie w liczbie wypadków na drogach – w 2018 r. zginęły 2862 osoby. To o ponad tysiąc więcej niż w Hiszpanii, choć ta jest od nas ludniejsza. Czy musiało dojść do tragedii na warszawskich Bielanach, by rząd wreszcie poważnie potraktował problem?

Oczywiście, że nie. Politycy od lat wiedzą, co należy zrobić, bo w ministerialnych szufladach leżą odpowiednie analizy, wiemy także, jakie rozwiązania sprawdzają się na świecie. Niestety – nie tylko za rządów PiS, lecz za poprzednich także – decydenci nie interesują się poprawą bezpieczeństwa na drogach. I dopiero po tragicznych wypadkach, jak np. ten na Bielanach, gdzie na przejściu dla pieszych zginął pod kołami pędzącego samochodu młody mężczyzna, któremu cudem udało się wcześniej zepchnąć z jezdni żonę i dziecko, w końcu pod presją opinii publicznej podejmują działania. Ale to nie jest dobre, bo taka wymuszona przez media akcyjność nie może równać się z długotrwałą i planowaną polityką.

Czy teraz rząd w końcu na poważnie zmierzy się z tym problemem?

Mam nadzieję, bo po raz pierwszy powiedział o tym szef rządu – i to w exposé. Zapowiedział kilka szczegółowych rozwiązań, m.in. zmianę przepisu w sprawie ochrony prawnej pieszych przed przejściami. Zasugerował również ponoszenie większej odpowiedzialności finansowej przez tych, którzy łamią prawo na drogach. Być może doczekamy się sensownych zmian, które od lat odkładano.

Najgłośniej dyskutowana propozycja dotyczy wprowadzenia pierwszeństwa dla pieszych jeszcze przed pasami. Wielu krytyków uważa, że przyniesie to skutek odwrotny od zamierzonego – i tylko przybędzie ofiar na przejściach.

W Polsce trudno jest dyskutować z wieloma kierowcami, bo są przekonani, że skoro dużo jeżdżą, to wiedzą lepiej. Ja, broniąc tego przepisu, nie opieram się na domysłach czy wierze, wolę fakty i dane. Mamy liczne doświadczenia krajów zachodnich, w których takie przepisy obowiązują – i wypadków na przejściach jest znacznie mniej. Teraz mamy też argument dla tych, którzy uważają, że to co dobre na Zachodzie, u nas się nie sprawdzi. Litwini ponad rok temu dali pierwszeństwo pieszym – i liczba ofiar śmiertelnych na pasach spadła o 40 proc. – z 15 do 9. Przy czym u nich łączna liczba zabitych i wypadków rośnie, ale na przejściach spada. Oczywiście litewskie dane są niewielkie, jeśli chodzi o liczby, więc traktujmy je ostrożnie, ale na pewno są mocnym dowodem na to, że ludzie nie zaczęli bezrefleksyjnie wkraczać na przejścia, co sugerują przeciwnicy takich zmian w Polsce.


Pozostało 80% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (4)

  • Codzienny kierowca(2019-12-07 14:44) Zgłoś naruszenie 24

    Nie doczytałem do końca, bo nie opłaciłem, jednak napiszę komentarz. Piesi są niewyedukowani i danie im pierwszeństwa zanim wejdą na przejście, pododuje, że z urzędu robi się przestępców z kierowców. Szczególnie w mieście piesi nie zwracają uwagi na to co robią przed przejściem. Potrafią iść przy krawędzi jezdni i zejść gwałtownie na przejście - i co kierujący ma za to odpowiadać? Albo, często widzę dwóch pieszych (częściej piesze), którzy stoją, często plecami do jezdni, tuż przy przejściu i prowadzą rozmowę. Wtem jest, pa, pa, taki odwraca się i już jest na pasach. Przepisów nie ma, ale może powinien pieszy sygnalizowac zamiar wejścia, np podniesioną ręką...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Zeghar(2019-12-07 14:55) Zgłoś naruszenie 23

    Cóż, bolszewicki schemat myślenia w pełnej krasie. Kierowcy jako kułacy, których należy cały czas prześladować. Zamiast zadbać o szybką i nieuchronną karę dla przekraczających przepisy, efektywną eliminację piratów drogowych, szeroko pojętą poprawę infrastruktury czy zajęcie się pozostałymi uczestnikami ruchu drogowego, to po raz 1234 kombinuje się jak tu przywalić kierowcom. I nie, obowiązek przepuszczania pieszych nie poprawi sytuacji na drogach, bo będzie jeszcze gorzej.

    Odpowiedz
  • Marek(2019-12-09 07:51) Zgłoś naruszenie 10

    Widać, że do tej pory komentują tylko "codzienni kierowcy" co to dużo jeżdżą i wiedzą lepiej :). Uważam, że obecne prawo zwalnia kierowców z jakiejkolwiek uwagi zbliżając się do przejścia. W praktyce wielu kierowców nawet tych przejść nie zauważa, przecież gdyby zauważali, nie wyprzedzaliby na nich i nie omijaliby innych pojazdów. Czytam czasem komentarze tych "znawców" i uważam, że obecne przepisy o pierwszeństwie pieszych utwierdzają ich w tym, że za bezpieczeństwo na przejściu odpowiada w 100% pieszy. Najbardziej absurdalny argument to, że "fizyki się nie oszuka". Jeśli kierowcy wiedzą, że fizyki się nie oszuka i samochód potrzebuje odpowiedniej odległości aby się zatrzymać, to dlaczego przekraczają prędkość zbliżając się do przejść dla pieszych? Dlaczego nie wypatrują pieszych zbliżających się do przejść? Czy jak zbliżacie się do drogi z pierwszeństwem, to również nie zwalniacie mimo, że nie macie pełnej widoczności? Trzeba traktować przejście jako taką drogę z pierwszeństwem. Pieszy chodzi dużo wolniej niż jadą samochody więc tym łatwiej się zatrzymać lub zwolnić. Nowe prawo nie zmieni wszystkich, ale duża część inaczej spojrzy na bezpieczeństwo przed przejściami. Mam wrażenie, że już cała dyskusja powoduje większą uwagę kierowców. Pieszych mam całkiem zdyscyplinowanych, czas popracować nad kierowcami.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie