Ministerstwo Finansów wypowiada wojnę nieuczciwym przewoźnikom, których ciężarówki jeżdżą na oleju opałowym zamiast na napędowym. Skuteczna walka z takim procederem ma być możliwa dzięki zmianom w kodeksie karnym skarbowym, które proponuje resort.

Przypomnijmy, że wykorzystywanie oleju opałowego jako napędowego już dziś jest przestępstwem, za które zgodnie z art. 73a par. 1 k.k.s. grozi kara grzywny (do 720 stawek) oraz do dwóch lat więzienia. Jeżeli strata Skarbu Państwa z tytułu nieprawidłowo odprowadzonej akcyzy jest małej wartości, winnemu grozi jedynie grzywna (art. 73a par. 2). W przypadkach mniejszej wagi taki czyn jest tylko wykroczeniem skarbowym.

Kuszenie ceną

Różnice w akcyzie na olej napędowy i opałowy oraz zwolnienia z podatku dla innych paliw sprzyjają kombinowaniu. Resort finansów podkreśla jednak, że przestępczość paliwowa nie tylko przysparza strat budżetowi państwa, ale też wpływa niekorzystnie na funkcjonowanie gospodarki oraz środowisko.

„Produkt z nielegalnego źródła jest zawsze oferowany taniej od obowiązującej ceny rynkowej i w konsekwencji legalnym producentom trudno konkurować z podmiotami unikającymi obciążeń fiskalnych i oferującymi paliwa po cenie nieuwzględniającej należności publicznoprawnych” – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Surowe konsekwencje

Stąd propozycja dodania do art. 34 k.k.s. par. 2a, zgodnie z którym w przypadku skazania za przestępstwo skarbowe polegające na zmianie przeznaczenia towaru akcyzowego sąd oprócz kary grzywny i więzienia będzie również orzekał obligatoryjnie środek karny w postaci zakazu prowadzenia działalności transportowej. W przypadku wykroczenia zastosowanie takiego środka również będzie możliwe, ale sąd nie będzie do tego zobligowany.

– Zgodnie z art. 53 par. 3 k.k.s. czyn zabroniony kwalifikujemy jako wykroczenie skarbowe, jeżeli kwota uszczuplonej lub narażonej na uszczuplenie należności publicznoprawnej albo wartość przedmiotu czynu nie przekracza pięciokrotnej wysokości minimalnego wynagrodzenia w czasie jego popełnienia – przypomina mec. Dawid Korczyński, prawnik specjalizujący się w prawie transportowym.

To oznacza, że próg przepołowienia (przy obecnej wysokości płacy minimalnej) wynosi 11 250 zł. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że stawka podatku akcyzowego wynosi 1171 zł/1000 l, a pojemność baku w ciężarówkach to 600–1500 l, to jednorazowe wykazanie jazdy na tzw. oranżadzie zostanie zakwalifikowane jako wykroczenie. Ale już dziesięć pełnych tankowań może oznaczać przekroczenie progu przestępstwa.

Jak zapewniają przedstawiciele MF, chodzi przede wszystkim o wyeliminowanie firm, które całymi cysternami nielegalnie wprowadzają do Polski olej opałowy, który trafia później do baków.

Zasada winy

W odróżnieniu od odpowiedzialności administracyjnej, która ma charakter obiektywny, odpowiedzialność karno-skarbowa jest oparta na zasadzie winy. To o tyle ważne, że przedsiębiorca może nawet nie wiedzieć, że jego kierowca tankuje nielegalne paliwo.

Choć większość przewoźników wyposaża kierowców w karty paliwowe, za pomocą których można nabyć paliwo tylko na określonych stacjach, zdarzają się przypadki, że tirowcy oferują zapłacenie kartą flotową za paliwo tankowane na stacjach przez kierowców osobówek. Za otrzymaną od nich gotówkę kupują paliwo z nielegalnego źródła, na czym oczywiście zarabiają.

Z drugiej strony zdarzają się i takie przypadki, gdy jazda na oleju opałowym jest niejako strategią firmy.

– Dlatego nawet jeśli jednorazowa kontrola wykaże, że w baku ciężarówki znajdował się olej opałowy, będzie to asumpt dla służb kontrolnych do przeprowadzenia kontroli w firmie. Jeżeli zostanie stwierdzonych więcej takich przypadków, będzie to zakwalifikowane jako przestępstwo – mówi mec. Korczyński.

Poprzednie próby

To nie pierwsza próba wprowadzenia przepisów, które umożliwiałyby odebranie uprawnień do prowadzenia firmy przewozowej w przypadku stwierdzenia jazdy na lewym paliwie.

Pierwszą resort finansów podjął w grudniu 2017 r. Wtedy jednak projektowany przepis został skonstruowany tak, że umożliwiałby odbieranie licencji na… pośrednictwo w przewozie rzeczy (czyli podmiotom, które same rzadko wykonują działalność transportową, bo nie mają nawet pojazdów) i na przewóz osób (ale nie przewoźnikom autokarowym, lecz taksówkarzom i busom przewożącym od ośmiu do dziewięciu osób).

źródło: DGP

Po licznych głosach krytycznych zgłaszanych w konsultacjach społecznych resort pod tym samym numerem druku przedstawił nowy projekt. Tym razem dotyczy on zmian w k.k.s. i nie obejmuje nowelizacji ustawy o transporcie drogowym. Został on co prawda ponownie przesłany do uzgodnień międzyresortowych, ale już nie do konsultacji społecznych (m.in. z branżą). Dlatego przewoźnicy są zaskoczeni, że pomysł nie umarł.

Uwagi branży

– Choć nie ma wątpliwości, że jazda na nielegalnym paliwie jest czynem nieuczciwej konkurencji, to skoro skutki tego postępowania są przede wszystkim finansowe, sankcja również powinna być przede wszystkim finansowa. A tak drakońska kara jak zakaz prowadzenia działalności transportowej powinna być stosowana tylko w przypadku recydywy – uważa Piotr Mikiel ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Przewoźnikom nie podoba się też, że ten środek karny ma być stosowany obligatoryjnie (w przypadku przestępstw). Ich zdaniem taka decyzja powinna leżeć w gestii sądu.

– Szkoda, że projektodawca chce w sposób zdecydowany zwalczać tylko stosowanie oleju opałowego. A co z przemytem paliwa ze Wschodu, który jest prowadzony na masową skalę? Teoretycznie na granicy w zbiorniku może być tylko 600 l, a w praktyce wwożone jest po 1000–1500 l paliwa kupionego rzekomo na Litwie. To też jest nieuczciwa konkurencja i naraża bud żet na straty – mówi Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska.

Według niego proceder polegający na wykorzystywaniu oleju opałowego zamiast napędowego nie jest aż tak dużym problemem jak rzeka paliwa, która przekracza naszą wschodnią granicę.

– Ale jeśli już projektodawca chce wprowadzić takie sankcje za odbarwianie oleju opałowego i wykorzystywanie go do celów napędowych, to tak samo należy traktować nielegalny wwóz paliwa ponad limit – dodaje prawnik.

Etap legislacyjny

Projekt w uzgodnieniach międzyresortowych